Opinie, stanowiska


Opublikowano: 2006.12.01

Opinia na temat projektów dwóch rozporządzeń Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 31 października 2006 r. – rozporządzenia w sprawie zasad podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych oraz rozporządzenia w sprawie wskaźników kosztochłonności poszczególnych kierunków, makrokierunków i studiów międzykierunkowych studiów stacjonarnych oraz stacjonarnych studiów doktoranckich w poszczególnych dziedzinach nauki

Pobierz treść projektów rozporządzeń:
  • projekt rozporządzenia w sprawie zasad podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych » pobierz plik PDF
  • projekt rozporządzenia w sprawie wskaźników kosztochłonności poszczególnych kierunków, makrokierunków i studiów międzykierunkowych studiów stacjonarnych oraz stacjonarnych studiów doktoranckich w poszczególnych dziedzinach nauki » pobierz plik PDF

Projekt rozporządzenia w sprawie tak zwanego „algorytmu” znacząco zmienia dotychczasowe zasady. Wynika to, po pierwsze, z tego, że istnienie algorytmu zadekretowano w ustawie, a po drugie z tego, że ustawa wskazała, co ma być w algorytmie brane pod uwagę.

Istotną zmianą jest to, że ustalone są zasady podziału nie jednej dotacji (jak było dotąd), lecz kilkunastu zróżnicowanych dotacji. Te odrębne dotacje przeznaczone są na:

  • zadania związane z kształceniem studentów, doktorantów, kadr naukowych i utrzymanie uczelni (przypomnę w tym miejscu, że zasadniczą zmianą dotychczasowych przepisów jest ustawowe wykluczenie z finansowania budżetowego studentów zaocznych),
  • zadania uczelni wojskowych związane z obroną narodową,
  • zadania uczelni służb państwowych związane z bezpieczeństwem obywateli,
  • zadania uczelni artystycznych związane z działalnością kulturalną,
  • zadania uczelni morskich związane z utrzymaniem statków,
  • zadania uczelni kształcących personel lotniczy,
  • zadania związane z bezzwrotną pomocą materialna dla studentów,
  • zadania realizowane przez uczelnie medyczne związane zaświadczeniami zdrowotnymi,
  • zadania związane z podyplomowym kształceniem lekarzy,
  • dofinansowanie kosztów realizacji inwestycji współfinansowanych ze środków wspólnotowych,
  • zadania związane z kształceniem i rehabilitacją leczniczą studentów niepełnosprawnych.

Należy odnotować, że projekt nie określa, w jaki sposób zdefiniowane zostaną ogólne kwoty dzielone pomiędzy uczelnie. Oczywiście, nie jest to przedmiotem rozporządzenia, ale w znaczący sposób wpływa na kwoty, jakie ostatecznie otrzymają poszczególne uczelnie. Nie jest też podane, w jaki sposób określane będą kwoty ogólne poszczególnych dotacji. Co więcej, nie określono jasno, w jaki sposób wydzielana będzie kwota na dotacje dla uczelni niepublicznych (na częściowe dofinansowanie czesnego i na zadania inwestycyjne).

Po drugie, wprowadzone są nowe elementy rzutujące na kwotę dotacji. Obok istniejących dotąd, a więc liczby studentów i liczby pracowników, pojawiają się tak zwane składniki: zrównoważonego rozwoju, badawczy, uprawnień i wymiany. Istniejące we wcześniejszych wersjach algorytmu składniki liczby studentów i kadry mają (dla uczelni akademickich) wagi po 35%, natomiast nowe – zrównoważonego rozwoju i badawczy – po 10%, a uprawnień i wymiany – po 5% (dla innych rodzajów uczelni wagi te mają inne wartości).

Praktycznie rzecz biorąc, większość z tych składników budzi wątpliwości. I tak:

  • z obliczeń symulacyjnych wynika, że „wskaźnik zrównoważonego rozwoju” premiuje uczelnie o maksymalnie dużej liczbie studentów w relacji do liczby profesorów. Przykładowo uczelnia, w której na jednego profesora przypada 180 studentów i 8 adiunktów, ma współczynnik o 20% wyższy niż uczelnia, w której na jednego profesora przypada 120 studentów i 8 adiunktów. Czy autorzy tej wersji algorytmu tak właśnie definiują zrównoważony rozwój – im więcej studentów na jednego profesora, tym lepiej? W mojej opinii zrównoważony rozwój może oznaczać, że kształcenie kadr naukowych powinno odbywać się w takich proporcjach i z takim natężeniem, by gwarantować zastępowalność pokoleń.
  • w definicji „składnika uprawnień” (określonego jako udział danej uczelni w liczbie uprawnień do nadawania stopni naukowych) autorzy algorytmu posługują się określeniem „liczba uprawnień”. W świetle ostatnich decyzji ministerstwa w sprawie Akademii Ekonomicznej w Krakowie, której odmówiono nadania nazwy „uniwersytet ekonomiczny”, gdyż – pomimo posiadania trzech uprawnień do nadawania doktoratu z ekonomii, dwu uprawnień do nadawania doktoratu z zarządzania i jednego z towaroznawstwa – ma uprawnienia jedynie w trzech dyscyplinach naukowych (ekonomia, zarządzanie, towaroznawstwo), oznaczać to może „liczbę różnych uprawnień”, a w konsekwencji uczelnie takie, jak SGH i akademie ekonomiczne, będą poszkodowane finansowo.
  • brak formalnej definicji liczby studentów „wyjeżdżających za granicę w ramach wymiany międzynarodowej” będzie prawdopodobnie powodował radosną twórczość władz uczelni. Będzie się bowiem opłacało odnotowywać i sprawozdawać do Ministerstwa każdego studenta obcokrajowca, który zawitał do uczelni choćby na jeden dzień.

W rozporządzeniu tym brak (istniejących wcześniej) tak zwanych „widełek” określających minimalną i maksymalną zmianę kwoty dotacji w stosunku do roku poprzedniego. Wynika to zapewne z tego, że proponując algorytm nie dokonano obliczeń symulacyjnych. Biorąc pod uwagę skalę proponowanych zmian, brak takich granic może oznaczać zaakceptowanie spadku kwoty dotacji dla pewnych uczelni. Do tej pory taka sytuacja była wykluczona.

Na koniec omawiania tego rozporządzenia dodam, że o ile dotychczas asystenci byli w algorytmie pomijani, to w nowej propozycji ich liczba wpływa korzystnie na kwotę przydzielaną danej uczelni. Pewien kłopot sprawia inna nowość: „liczba osób z zagranicy posiadających tytuł profesora” (będą uwzględniani z wagą 5, podczas gdy profesorowie „krajowcy” mają mieć wagę 2). Kłopot wynika stąd, że na przykład naukowcy amerykańscy nie posiadają TYTUŁU profesora…

Istotnym elementem algorytmu, ale zawartym w odrębnym rozporządzeniu są współczynniki kosztochłonności przyznane poszczególnym kierunkom studiów. Według propozycji Ministerstwa ma wzrosnąć rozpiętość tych współczynników, gdyż maksymalny ma wynieść 5, co oznacza relatywne obniżenie współczynników, jakie charakteryzują kierunki realizowane na uczelniach ekonomicznych (administracja – 1, ekonomia, europeistyka, stosunki międzynarodowe, zarządzanie – 1.5 , a finanse i rachunkowość oraz informatyka i ekonometria – 2). Podano także (po raz pierwszy) wskaźniki kosztochłonności dla kierunków incydentalnych (tzn. prowadzonych indywidualnie przez pojedyncze uczelnie (takim jest np. kierunek metody ilościowe i systemy informacyjne w ekonomii prowadzony w SGH, który otrzymał wskaźnik 2) oraz dla makrokierunków. Niestety ministerstwo nie odnotowało istnienia makrokierunków w SGH, co powoduje, że – zgodnie z jednym z paragrafów rozporządzenia – studenci na makrokierunkach będą mnożeni przez wskaźnik najniższy, a więc równy jedności.

Podobnie są potraktowani studenci, którzy nie wybrali kierunku studiów. Nie jest jasne, z jakiego powodu uczelnie proponujące elastyczny system studiowania są karane za swobodę wyboru kierunku studiów. Zgodnie z projektem rozporządzenia, studenci, którzy nie wybrali kierunku studiów oferowanego w ramach danej uczelni już w toku rekrutacji, mają być liczeni z wykorzystaniem minimalnego współczynnika kosztochłonności (na szczęście jest to „jeden”, bo w poprzednich zasadach bywały współczynniki mniejsze niż jeden). Oznacza to, że studenci uczelni, które stosują elastyczny system studiowania (tzn. prowadzą rekrutację na uczelnię, a nie na kierunek studiów), są – zdaniem autorów projektu rozporządzenia – gorsi od tych, którzy podjęli studia na innych (inaczej zorganizowanych i z reguły słabszych) uczelniach. Błąd takiego rozumowania najlepiej widać na przykładzie politechnik, gdzie – niezależnie od wydziału czy kierunku – student pierwszego roku musi zaliczyć przedmioty takie, jak matematyka, fizyka, chemia. Warto też pamiętać, że ustawa dopuszcza wybór kierunku do końca drugiego semestru.

Wadliwe, moim zdaniem, jest wpisanie w rozporządzenie nazw obecnie istniejących makrokierunków i konkretnych studiów międzykierunkowych (pozostających przecież w gestii senatów autonomicznych uczelni), a nie stworzenie ogólnej zasady określania stosownego współczynnika (np. jako współczynnik odpowiadający maksymalnemu ze współczynników odpowiadających kierunkom składającym się na dany zakres merytoryczny studiowania).

I na koniec drobna uwaga do jednego jeszcze projektu.

W projekcie rozporządzenia dotyczącego pomocy materialnej pojawia się ponownie – tak jak w ustawie i poprzednich przepisach – określenie, że pomoc materialna przysługuje studentom, którym „ codzienny dojazd z miejsca stałego zamieszkania uniemożliwiałby lub w znacznym stopniu utrudniał studiowanie”. W praktyce oznacza to, że znacząca część studentów każdej metropolii (Wrocławia, Warszawy, Krakowa) będzie stanowiła grupę uprawnioną do pomocy materialnej.






Biuro Senatorskie Marka Rockiego, pl. Jana Henryka Dąbrowskiego 5, 00-057 Warszawa, tel. (22) 892 06 95, fax (22) 892 06 95