Z archiwum Senatora RP

Z archiwum Rektora SGH

Z archiwum Dziekana KAE



Wyszukiwanie:      

1-50 | 51-100 | 101-150 | 151-200 | 201-250 | 251-300 | 301-350 | 351-400 | 401-450 | 451-500 | 501-550 | 551-600 | 601-650 | 651-700 | 701-750 | 751-800 | 801-850 | 851-900 | 901-950 | 951-1000 | 1001-1050 | 1051-1100 | 1101-1150 | 1151-1200 | 1201-1250 | 1251-1300 | 1301-1350 | 1351-1400 | 1401-1450 | 1451-1500 | 1501-1550 | 1551-1600 | 1601-1650 | 1651-1700 | 1701-1717

2009-12-20
Gość serwisu pisze: http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,Koniec-internetowej-prywatnosci-policja-bedzie-nas-sledzic,wid,11774205,wiadomosc.html

Panie Profesorze, Senatorze, ja ufam, że Pan nie poprze tego pomysłu! Proszę obiecać. Poza tym, czy mógłby mi Pan wyjaśnić, co to jest moralność i zdrowie publiczne? Kto wymyśla takie koncepcje? Mnie uczono, że nie ma i w porządnym państwie nie może być prawa, które dawałoby jakiemukolwiek rządowi możliwość cenzury działalności i inwigilacji obywateli bez wyroku sądu bądź uzasadnionego podejrzenia, że zagrożony jest strategiczny interes państwa. Nie można wkraczać w wolność kogoś, kto jeszcze nie naruszył niczyjej wolności i nikomu nie zaszkodził. To fundament działania liberalnego państwa prawa: wolność i odpowiedzialność, karanie za przestępstwa, z których wynikła szkoda dla innych, nie prewencyjne karanie. A liberalny rząd nie jest od zajmowania się tzw. trudnym do zdefiniowania zdrowiem publicznym, co najwyżej zdrowiem finansów publicznych - ale to drugie raczej mizernie mu wychodzi. Gdybym np. sam zadłużył się na taką kwotę, na jaką zadłużyli mnie pan Rostowski i Tusk, pozostałoby mi tylko ostatnie pieniądze przeznaczyć na kawałek dobrego ołowiu i nabić nim pistolet. Pozdrawiam Pana. Może po raz ostatni. A to dlatego, że, być może, kolejne pytanie kierowane do Pana zostanie zatrzymane przez tych, którzy wiedzą lepiej.

To dopiero projekt. Mam nadzieję, że będzie zmieniony.


2009-12-20
Gość serwisu pisze: http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/dziwne-zabawy-senatora_122331.html

Jak Pan ocenia zabawy swojego kolegi z ław senackich?

Mam wrażenie, że ktoś NIM się bawi...


2009-12-09
mm pisze: Szanowny Panie Profesorze Senatorze,
czy zastosowanie metody głównych składowych pozwala pozbyć się problemu efektu katalizy w modelu ekonometrycznym?

Nie badałem, ale myślę, że tak. Tyle, że zastosowanie głównych składowych zmienia sens zmiennych (chyba, ze główne składowe traktować jako zmienne instrumentalne).


2009-12-08
Gość serwisu pisze: Ostatnimi czasy odzywają się głosy przeciwników tragicznego wręcz zadłużania państwa i przyszłych pokoleń Polaków przez rząd p. Donalda Tuska. Nie da się ukryć, że głównym powodem manka w budżecie jest rozbuchana polityka socjalna państwa a przede wszystkim źle zorganizowany system emerytalny. Nie chciałbym zajmować czasu Pana Senatora pomysłami całościowej reformy finansów, bo projektów jest dość, np. REP czy też radykalne rozwiązania proponowane od niepamiętnych czasów przez UPR. Skoro nikt nie chce zrobić z tym porządku i utrzymuje socjalnego potwora, to może zmieńmy trochę jego oblicze? Zamiast zasiłków dla bezrobotnych proponuję poręczany przez państwo kredyt na 8000-12000 zł na rok w dowolnym banku, który daje bezrobotnemu 12 miesięcy na znalezienie pracy a po jej znalezieniu, musi on zobowiązanie spłacić z lekką nadwyżką ponad inflację, co zostałoby rozłożone mu w czasie, podobnie jak pomoc studentom przez kredyty w krajach takich jak USA czy Wielka Brytania. Państwo nie zarobiłoby na tym, ale może chociaż wyszłoby na zero, a obsługa przepływów pieniężnych zostałaby w gestii prywatnych banków. Co Pan o tym sądzi?

Brzmi nieźle, ale brak odpowiedniej większości w Parlamencie.


2009-12-07
Gość serwisu pisze: Przeczytałem odpowiedzi na pytania i proszę Pana Senatora o chwilę zastanowienia. Czy nie jest tak, że większość parlamentarna potrzebna jest do uchwalenia konkretnej ustawy a nie do zgłoszenia jej projektu? Jeżeli tak jest, to odpowiedź polegająca na uznaniu "braku większości parlamentarnej" za powód opieszałości w reformowaniu kraju, zanim jakikolwiek pomysł został formalnie zgłoszony, można byłoby uznać za odpowiedź wymijającą. Ja rozumiem, że należy kalkulować, ale na litość boską! Znana jest wypowiedź A. Einsteina, o idiocie, który nie wie, że czegoś zrobić nie można i po prostu to robi. Jako wyborca, chciałbym oglądać właśnie taką rzeczywistość w wykonaniu PO. Jeżeli będziecie bać się reform to dużo stracicie, bo i tak w którymś momencie premier Tusk przestanie być przystojny i słupki poparcia dla "polityki miłości" spadną do śmiesznego poziomu a na Wasze miejsce przyjdzie ktoś inny. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję.

Nie widzę w działaniach PO obawy przed reformami. Była o nich mowa w programach wyborczych i ciągle się o nich dyskutuje. Ale jeśli do realnego sprawowania władzy potrzebny jest kopromis wynikający z konieczności utworzenia koalicji, to w zgłaszanych projektach ustaw widać skutki tego kompromisu. Wolę reformy małymi krokami w dobrą stronę niż utratę tej możliwości. A poza tym: kropla drąży skałę. Po dziesięciu latach moich starań znalazł się ministr, który - mimo oporu znaczących środowisk - zgłosił projekt by dyplom ukończenia studiów był "uczelniany", a nie "państwowy".


2009-12-07
Qttasogra pisze: Panie Senatorze,
Jakim cudem udaje się Panu pogodzić stanowiska czlonka czterech rad nadzorczych, bycie jednoczesnie wykladowca i profesorem na SGH oraz pełnienie funkcji dziekana, i jeszcze bycie senatorem? Czy wypelnia Pan rzetelnie wszystkie obowiazki majac dobe czterdziestogodzinna czy tez moze jednak skupia sie Pan na pobieraniu wynagrodzenia bo jakoś nie wyobrazam sobie zeby normalnie w pracy pozwolili mi w tygodniu dajmy na to poswiecic tylko 1 dzien, a co dopiero jak sie jest na czele spolki. 1 dzien na zlomrex, 1 dzien na sgh, 1 dzien na dziekana, 1 dzien na senatora? Jak to sie Panu udaje pogodzic?

Po pierwsze lubię pracować. Po drugie nie mnie oceniać rzetelnośc mojej pracy.
Drobna, ale istotna rzecz: jestem z Warszawy - senatorom, którzy nie mieszkają w Stolicy trudniej jest łączyć różne obowiązki.


2009-12-03
Gość serwisu pisze: Chciałbym zaproponować Panu Senatorowi koncepcję zmian w prawie patentowym. Wydaje się, że zachodzi potrzeba wprowadzenia takich zmian. Po pierwsze chodzi o to, żeby można było przyznawać patenty na wynalazki, których działania nie można wytłumaczyć w ramach istniejących teorii naukowych i są przez to traktowane jako odkrycia, pozostając niejako poza rynkiem ze względu na brak należytej ochrony prawnej. Druga sprawa to skrócenie czasu obowiązywania pełnej ochrony patentowej do kilku lat, żeby z jednej strony pozwolić twórcom i osobom z nimi powiązanym przez pewien czas swobodnie zarabiać na pomysłach, a z drugiej strony nie blokować postępu technicznego i zapobiec sytuacji, w której bogaty koncern wykupuje patent i chowa go do szuflady, żeby nie stał się zagrożeniem dla jego ugruntowanej pozycji rynkowej. Krótszy czas protekcji zmusi twórców do efektywniejszego wykorzystania własnych pomysłów i przyspieszy postęp techniczny na przekór wszystkim tym, którzy z jakiegoś powodu chcieliby go zahamować. Czy mógłby Pan wyrazić opinie co do tych pomysłów zmian?

W pierwszej sprawie: nie widzę w tym liście konkretnej propozycji, więc nie umiem skomentować, chć rozumiem problem.
W drugiej sprawie: może zamiast zmiany prawa negocjować z kupującym patent wyższe ceny, takie, które będą w proporcji do spodziewanych zysków z nowości, a odwrotnie proporcjonalne do ryzyka, że ktoś opatentuje coś podobnego.


2009-12-03
Student SGH pisze: Panie Marku, czy był Pan świadomy jak wielu studentów naszej szacownej uczelni jest znakomitymi pokerzystami odnoszącymi międzynarodowe sukcesy? Rząd i politycy Platformy niestety nic z tego nie rozumieją i traktują Pokera Sportowego na równi z tak bezmyślnymi grami jak ruletka, jednoręcy badyni czy lotto gdzie gracz nie ma ŻADNEGO wpływu na wynik a wszystko zależy od szczęścia, do tego wartość oczekiwana takich gier jest ujemna co Pan jako ekonometryk doskonale wie.

Polecam artykuł http://www.pokertexas.pl/goral-blog/goral-hazard-poker-ustawa, być może przemówi Pan tam komuś do rozsądku. Dodam że na SGH działa nawet sekcja pokera sportowego.

No tak, ale poker sportowy, jak i brydż sportowy nie polegają grze hazardowej...


2009-11-29
Starfury pisze: Czy możemy liczyć, iż zagłosuje Pan przeciwko nowelizacji ustawy o grach hazardowych, jeśli dojdzie do głosowania nad nią w Senacie? Przywrócenia cenzury i to bez wyroku sądu się nawet po PiS i SLD nie spodziewałem...

Po pierwsze to głosowanie już było, na poprzednim posiedzeniu Senatu.
Po drugie nie widzę związku między cenzurą i hazardem.


2009-11-20
stjudent pisze: Panie Profesorze,

Dlaczego na studiach licencjackich na specjalności Ekonometria nie można się nauczyć niczego praktycznego? Zawsze myślałem, że studia mają przygotować absolwenta do zawodu , do pracy, a nie uczyć jakichś rzeczy, z których mogą się z aplikującego co najwyżej pośmiać (sam tak miałem - na rozmowie kwalifikacyjnej pytali się mnie z żartem, czy jeszcze uczą na SGH metody Hellwiga).
Niestety uczęszczam na wszystkie 5 przedmiotów i z ubolewaniem stwierdzam, że już Uniwersytet Łódzki nawet oferuje studentom więcej (polecam porównać np. program Ekonometrii Stosowanej)

Po pierwsze moim zdaniem na metodach ekonomerycznych w części ćwiczenowej są rzeczy praktyczne. Po drugie stare powiedzenie mówi, że nie ma nic bardziej praktycznego jak dobra teoria. Po trzecie nasze, sgh-owskie studia mają charakter akademicki, a nie zawodowy, wioęc nie dziwi przewaga teorii nad rzeczami praktycznymi.
A po czwarte to pytanie jest raczej do dziekana niż do senatora, nieprawdaż?


2009-11-19
Gość serwisu pisze: Proszę wytłumaczyć partię, do której Pan należy, z idiotycznego pomysłu zakazania aktywności automatów hazardowych poza kasynami. Zamiast ograniczenia wpływu tzw. hazardowego lobby (co można by osiągnąć przez zniesienie koncesjonowania tego typu działalności - powstanie gigantyczna konkurencja), pozwala się zapełnić w zasadzie kilkunastu (koncesja kosztuje ponad 1,5 mln zł i powszechnie uważa się, że jest nie do zdobycia dla nowych podmiotów) wpływowym firmom nową niszę. Chciałoby się powiedzieć: "Rysiu, tego, co chciałeś nie załatwiliśmy, ale wygraliśmy dla Ciebie nagrodę pocieszenia...". Ten sposób uprawiania polityki przez PO jest jak najbardziej odległy od ideologii, którą ta partia deklaruje. Działania Platformy są głęboko etatystyczne, prowadzą do supremacji władzy urzędników i tworzenia "nowej artystokracji" w postaci uprzywilejowanych przedsiębiorców. Ja i moi koledzy - dotychczasowi wyborcy PO - brzydzimy się takim podejściem. Boimy się, że niedługo jedynym rodzajem działalności, który nie jest koncesjonowany, licencjonawany ani nie wymaga pozwoleń będzie działalność polityczna...

Po pierwszenie kilkunastu, ale kilkudziesięciu. Po drugie żadne ograniczenie liczbowe (od 1 do plus nieskończoności) nie gwarantuje w tej sprawie wolnej (gigantycznej!) konkurencji, bo rynek w dużym stopniu już jest zmonopolizowany. Inaczej jest w przypadku "nowych" produktów, ale tu, w przypadku "mocnych" producentów stosownych maszyn i istotnej koncentracji własności?
A z drugiej strony, racja, zakaz rodzi - tak jak prohibicja - zagrożenie eksplozją szarej strefy.


2009-11-15
Gość serwisu pisze: http://biznes.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/wideoloterie-wstrzasna-rynkiem,885581

Jak Pan to wytłumaczy? Nawet najbardziej przychylny wyborca Pana partii musi się teraz czuć, przepraszam za wyrażenie, wydymany w kakao.

Nie rozumiem co mam tłumaczyć? Tekst jest z początku 2007 roku.


2009-11-14
rozczarowany PO pisze: Działa Komisja "Przyjazne Państwo" i obywatelom wydaje się, że Platforma walczy z biurokracją krępującą działania kreatywnych jednostek. Gdybym jednak był na Waszym miejscu, mając większość w obu izbach Parlamentu, zacząłbym od zlikwidowania obowiązku posiadania zezwoleń i koncesji na ponad 300 rodzajów działalności gospodarczej. Gdybyście chcieli, to zrobilibyście to od ręki, jedną ustawą. Wolę nie zastanawiać się, dlaczego tego nie robicie, a nawet wprowadzacie nowe, korupcjogenne obostrzenia. Jak Pan, w końcu liberał, to skomentuje?

Po pierwsze, nie mamy większości w obu izbach, a jedynie w Senacie. W Sejmie jest koalicja, a dla obalenia veta Prezydenta trzeba jeszcze SLD. Ani SLD ani PiS nie chcą zniesienia koncesji bo są za silnym Państwem i wzrostem jego roli w gospodarce.


2009-11-10
Gość serwisu pisze: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7239331,Od_stycznia_rzad_chce_podniesc_cene_oleju_napedowego.html

Gratuluje uczestnictwa w kryptoliberalnej mafii.

Kryptoliberalnej? Co to znaczy? Zę ktoś ukrywa liberalne poglądy?
Jeśli ktoś jest przeciw podatkom to jest - w uproszczeniu - liberałem, jeśli ktoś podnosi podatki bo tak uzgodniono przy wchodzeniu do UE to jest euroentuzjastą.
Ja jestem liberałem.


2009-11-10
Gość serwisu pisze: W prezydium komisj hazardowej równie dobrze mogłaby zasiadać Doda z Nergalem. Efekt prac byłby takim sam, a byłoby zabawniej (chociaż tego ostatniego nie jestem pewien).

W Sejmie obowiązują prawa demokracji, natomiast Doda jest produktem PR.


2009-10-29
qwerty pisze: Winszuje pobytu w partii, ktora tworzy takie gnioty:
http://www.premier.gov.pl/s.php?doc=2023

liberalizm pelna geba, zabicie miedzy innymi e-hazardu. PO stracila w mgnieniu oka jakies 100 tys. wyborcow, jak nie wiecej.

Pluralizm poglądów plus demokracja, tak to wygląda. Co do skutków wyborczych są różne rachunki i stąd róznice w metodach działania. Podobnie było w sprawie PIT-ów: jedni liczyli podatników, którzy zyskają, drudzy pracodwaców, którzy stracą. Jak będzie pokaże historia.


2009-10-26
Gość serwisu pisze: Czy to już koniec kariery Andrzeja Gołoty? Oby nie...

A była jakaś kariera?


2009-10-26
Gość serwisu pisze: Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: Polski rząd wreszcie, zgodnie z obietnicami, radykalnie obniża podatki i w związku z tym musi wyrównać budżet przez obniżenie wydatków. W demokracji rząd będzie oszczędzał na sprawach strategicznych (bo kiedy kadencja trwa 4 lata a kampania zaczyna się po 2, nikt się na martwi, co może być za lat 15, kiedy już na pewno rządził nie będzie) czyli wojsku, infrastrukturze i policji, a zachowywał przywileje socjalne, żeby nie utracić poparcia. Czy wydatki socjalne, które są naczelnym ciężarem dla polskiego budżetu, nie mogłyby być pokrywane z dochodów z loterii, podobnych do tych organizowanych przez Totalizator Sportowy? Przecież każde państwo marnuje dużą część pobieranych pieniędzy, a ludzie korzystający z hazardu by się na to dobrowolnie zgadzali. Mogłoby się też okazać, że wpływy na pokrycie wydatków socjalnych są wyższe niż obecnie! Jak się Panu podoba takie rozwiązanie? Jak Pan ocenia prawdopodobieństwo przynajmniej częściowego jego wdrożenia?

Wydatki socjalne pokrywane dochodami z hazardu (bo tym w końcu są loterie)? Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Ale jest prawdopodobne. Niestety podobnie do hazardzistów działają sponsorzy ze strony producentów alkoholu (stąd określenie "pijany budżet").
Wolę budowanie odpowiedzialności obywateli za siebie (i zwalczenie nawyków socjalnych pochodzących z poprzedniego ustroju, a w pewnym stopniu niestety kształtowanych także przez UE) i poprzez to zmniejszanie wydatków.


2009-10-26
Gość serwisu pisze: Po pierwsze wśród absowlentów uczelni MISI to - z tego co pamiętam - około 5%.

(Na szczęście) ma Pan Profesor nieaktualne dane:) 5% to było na studiach jednolitych. Teraz, na oko, 5% wszystkich studentów robi specjalność ekonometrię (sic!). Pod względem liczebności MIESI staje się po mału drugim kierunkiem po FiRze. Studenci na podstawie neoklasycznych założeń na temat funkcji produkcji (wypukła funkcja ściśle rosnąca) doszli do wniosku, że lepiej być x-wym absolwentem MIESI w Polsce, niż 10^4*x absolwentem zarządzania, czy innego marketingu;)

Liczby się zgadzają, ale ja pisałem o absolwentach, a Gość Serwisu o liczbie studentów na MISI. Mam nadzieję, że wszyscy zdobędą dyplom i wtedy faktycznie ten kierunek będzie drugi w rankingu. I drobna uwaga: MISI jest TYLKO w SGH, bo w Polsce ten kierunek nazywa się Informatyka i ekonometria. Czyni to nasz kierunek dobrem jeszcze bardziej unikatowym.


2009-10-21
MIESIak pisze: Problem ten dotyczy WSZYSTKICH absolwentów MIESI studiów licencjackich. W systemie jest błąd. Uczelnia powinna się wstydzić, że dopiero studenci zauważyli ten błąd. Nikt z władz uczelni nie zauważył tego błędu przy podpisywaniu przeszło setki dyplomów po angielsku dla absolwentów MIESI. Niezauważenie incydentalnego błędu jest zrozumiałe - systemowego już nie...

Przyjmuję zarzut, że trzebva sie wstydzić, ale z tymi setkami absolwentów MISI to (niestet) przesada. Po pierwsze wśród absowlentów uczelni MISI to - z tego co pamiętam - około 5%. Po drugie absolenci stacjonarnych studiów licencjackich to dopiero pierwszy rocznik.


2009-10-20
MIESIak pisze: Jak Pan Profesor myśli, co by pomyślał polski pracodawca o kandydacie, który skończył zagraniczną uczelnię i kierunek na dyplomie przetłumaczony na język polski brzmiałby "finanse i rahónkowość"? Pewnie to samo co zagraniczny pracodawca o absolwencie SGH, który skończył "QuanTITIve Methods in Economics and Information Systems". Wstyd komukolwiek z zagranicy pokazywać taki dyplom...

Jeśli cokolwiek jest źle napisane / wydrukowane to trzeba w Dziekanacie poprosić o wymianę dyplomu, to oczywiste. Co by pomyślał polski pracodawca? Że odbiorca dyplomu (absolwent) nie przeczytał treści dyplomu, albo jej nie rozumie, albo bał się poprosić o skorygowanie zapisu...


2009-10-19
Gość serwisu pisze: Mam pytanie w związku z likwidacją kierunku zarządzanie na WSHE obecnie AHE minister nauki i szkolnictwa wyższego 14 pażdziernika wydała decyzję o likwidacji kierunku na studiach licencjackich.Obecnie jestem na 5-tym semestrze,studenci wpłacili czesne za pażdziernik gdyż jest płatne do 10-go każdego miesiąca.Uczelnia nie chce nam wydać dokumentów i zmusza nas do zapłaty czesnego za cały semestr.Czy jest to zgodne z prawem,co mamy robić w tej sytuacji???

Po pierwsze, decyzja ministra mówi o odebraniu uprawnienia do prowadzenia tego kierunku od początku semestru letniego.
Po drugie terminy wnoszenia opłat wynikają z przepisów wewnętrznych uczelni i umowy, którą studenci podpisują z uczelnią.
Co macie robić? Sprawdzcie co macie w umowach i jak to opisuje regulamin.


2009-10-15
Gość serwisu pisze: Pan Senator na ministra sportu nie kandyduje? Prezes AZS chyba moglby sie na tym stanowisku odnalezc?

Lepiej się czuję jako współtwórca praw.


2009-10-09
Gość serwisu pisze: http://rankings.ft.com/businessschoolrankings/masters-in-management - ten ranking trochę szokuje mnie jako Polaka, Koźmiński na 36. pozycji, kompletnie brak SGH - CEMS trudno wliczać z wiadomych względów, bo to 17 różnych szkół i bardziej ciągną go takie uczelnie jak LSE czy HEC, oddzielnie zresztą wymienione. Jak Pan Senator to skomentuje, jako były rektor?

Skomentuję to tak, że o pozycję w rankingach trzeba dbać. Z tego co wiem, w tym rankingu umieszczane są te uczelnie, które wysłały zgłoszenie i stosowne ankiety.


2009-09-29
Gość serwisu pisze: Jako zwolennik zniesienia przymusu ubezpieczeń i, jak mniemam, niskich podatków, jak mógłby Pan odnieść się do koncepcji takich zmian, by pracownicy otrzymywali zapłatę w formie "ubruttowionej" i całkowicie sami musieli rozliczać się z państwem? Problem płacenia części składek nie dotyczyłby już pracodawców, oni przekazywaliby pracownikowi dokładnie tyle, ile faktycznie kosztują przedsiębiorstwo, a po przekazaniu odpowiedniej części pieniędzy państwu, pracownikom pozostałoby ich właściwe, niskie wynagrodzenie. Celem zmian byłoby faktyczne ujawnienie kosztów pracy oraz wywołanie społecznego parcia do reformy ubezpieczeń i obniżki podatków w stanie wyższej konieczności, kiedy nie byłoby już nic do stracenia.

To dobre rozwiązanie, ale podalbym inny argument. "Koszty pracy" sa kosztem dla pracodawcy, natomiast dla pracobiorcy sa uszczupleniem dochodów. Tak więc chodzi o to, by pracobiorcy mieli świadomość tego, że utrzymują urzedników państwowych i samorzadowych, armię, policję, sądy, płacą szkołom i szpitalom, opłacaja budowe dróg, itd, itp, a także wspomagają bezrobotnych, sportowców...


2009-09-13
Gość serwisu pisze: 1. Czy poparłby Pan postulat likwidacji ZUS, KRUS i przymusu ubezpieczeń z zastrzeżeniem, że osoby wcześniej uprawnione do otrzymywania świadczeń, w momencie realizacji takiego postulatu otrzymywałyby je z nowego funduszu(stworzonego z pieniędzy z prywatyzacji pozostałości mienia państwowego)? Przecież w dzisiejszych czasach 47% najbiedniejszych płatników, dla których w założeniu powstał ten system, i tak nie dożywa emerytury a ich pieniądze nie podlegają dziedziczeniu. Dla całej reszty płatników przymus ubezpieczeń społecznych jest kulą u nogi i jawi się jako przyczyna nędzy w naszym kraju. Czy uważa pan, że każdy powinien oszczędzać na emeryturę we własnym zakresie lub nie oszczędzać na nią wcale, jeśli nie chce?
2. Czy pozostałe mienie państwowe należy prywatyzować w drodze licytacji czy jakiegoś przetargu? Czego by Pan nie poddał prywatyzacji?
Dziękuję za odpowiedzi.

Tak, jestem za zniesieniem obowiązkowych ubezpieczeń. Nie podzielę jednak opinii, ze przymus ubezpieczeń jest przyczyna nędzy w Polsce, to już przesada. Stan dobrobytu wynika z wielu czynników.
Nie znam formalnych różnic miedzy przetargiem a licytacją.
Armia, policja państwowa, sądy - nie powinny być prywatyzowane.


2009-08-19
Gość serwisu pisze: Czy Pańskim zdaniem doktorantom nie powinny przysługiwać studenckie zniżki na przejazdy kolejowe (37%)?. Wielu z nich musi często podróżować na konferencje, badania etc. Stypendia doktoranckie są niskie, bądź nie ma ich wcale. Z uwagi na niewielką liczebność grupy osób, których takie zniżki mogłyby dotyczyć nie stanowiłoby to gigantycznego obciążenia dla budżetu państwa.

Biorąc pod uwagę założenia procesu bolońskiego (a więc to, że studia doktoranckie są STUDIAMI) wydaje się to naturalne. Ale mówimy wtedy nie o doktorantach, lecz o słuchaczach studiów doktoranckich. "Doktorant" to osoba "robiąca" doktorat.


2009-07-12
Rozczarowana studentka pisze: Panie Profesorze!

Jako pańska studentka bardzo miło Pana wspominam - jak dobrego wykładowcę i otwartego, życzliwego człowieka. Niestety takich pedagogów jak Pan jest coraz mniej. Na naszej szanownej uczelni - SGH - student stawiany jest na ostatnim miejscu i ze strony osób, którym państwo płaci żeby pomagały zdobyć wykształcenie, z małymi wyjątkami może liczyć tylko na najgorsze.

Promotorzy nie pojawiają się na konsultacjach, nie prowadzą seminariów, na maile odpisują z ogromnym opóźnieniem, wykładowcy oddają protokoły po terminie, studenci nie uzyskują absolutorium bo panie z dziekanatu źle wpisały oceny do systemu, kandydaci an studia magisterskie nie mogą zalogować się na swoje konto internetowe z powodu błędu technicznego, studentów zapomina się powiadomić że mają danego dnia obronę, a w najlepszym Wypadku powiadamia się ich o obronie DZIEń WCZEśNIEJ! Pracownice dziekanatu nie odbierają telefonów, na maile nie odpisują a dyżur trwa aż godzinę, oczywiście w czasie kiedy my studenci jesteśmy w pracy i nie możemy zjawić się osobiście! Od 1,5 miesiąca nerwy studentów 3 roku wystawiane są na najcięższe próby i tortury. Osoby odpowiedzialne za tegoroczną rekrutację na studia magisterskie powinny ponieść konsekwencje rażących zaniedbań jakich się dopuściły.

Czy Pan jako były rektor, senator, profesor zrobi cokolwiek by przeciwdziałać tym haniebnym zaniedbaniom na uczelni, która chciałaby być najlepszą w kraju? Wśród pracowników uczelni trzeba wyplenić zachowania rodem z głębokiej KOMUNY!!!

Odpowiedź będzie w serwisie Dziekana Kolegium Analiz Ekonomicznych SGH, bo to temat "wewnetrzny", sgh-owski...


2009-07-08
Przerażony student pisze: Czy Profesor jako dziekan KAE posiada prerogatywy dyscyplinujące dla wykładowców, przez których opieszałość studenci mogą nie uzyskać absolutorium na studiach licencjackich? Przez "Statystykę od podstaw w SAS" za 1 ECTS (sic!) wielu studentów może rozpocząć swoją karierę na studiach magisterskich z semestralnym opóźnieniem.

Tak, ale nie działa to natychmiast. Działanie doraźne to prośba do Pani Profesor o uzupełnienie protokołu. Inne wnioski ( w tym dyscyplinarne) może zgłaszać bezpośredni przełożony w czasie okresowego oceniania pracowników. W dłuższym terminie: zgłosiłem postulat zmian w systemie WD, tak by nie było konieczności czekania ze złożeniem protokołu na ocenę ostatniego studenta.


2009-07-04
Gość serwisu pisze: Szanowny Panie Senatorze

Pisze do Pana poruszony po przeczytaniu artykułu na portalu internetowym Interia.pl (http://student.interia.pl/news/koniec-stypendiow-za-srednia,1095659) dotyczącym planów zmiany zasady przyznawania stypendiów naukowych, w którym to zacytowana została pańska wypowiedź.

Nie sposób nie zgodzić się z Pana argumentacją, że stypendium naukowe powinno być czymś w rodzaju prestiżowej nagrody. Zapoznałem się również z pytaniami i odpowiedziami zamieszczonymi na Pańskiej stronie internetowej, w których to wyraża Pan opinię, ze stypendia naukowe powinny zniknąć, ze względu na to, że ciężko ustalić obiektywne kryteria ich przyznawania.

Zatrważa mnie jednak informacja, że pieniądze zaoszczędzone na stypendiach naukowych przeznaczone miały by być na tzw. stypendia socjalne. Zadziwia mnie, że takie typowo socjalistyczne treści głoszone są za rządów chwalącej się opinią liberalnej Platformy Obywatelskiej.

Stypendia naukowe chciałby Pan przyznawać za aktywność w kołach naukowych czy publikacje. Jednak czy zdaje sobie Pan sprawę, jak bardzo niedofinansowane są wspomniane koła naukowe w Polsce?
Osobiście jestem studentem AGH w Krakowie i działam w jednym z tutejszych kół naukowych. Tworzenie projektu w kole naukowym, szczególnie na uczelni technicznej poza ambicją i wiedzą wymaga również pieniędzy. A tych brakuje na wszystko. Począwszy od pokrycia studentom kosztów przygotowania projektów (a te idą czasem i w tysiące złotych), a skończywszy na dofinansowaniu wyjazdów na konferencje naukowe. Niech przykładem będzie fakt, ze nagroda, za najlepszy projekt w kole naukowym w Pionie Hutniczym Kół Naukowych AGH (pion ten zrzesza mniej więcej połowę wszystkich kół naukowych na uczelni) wynosiła 200 zł – co wynosiło około 1 / 4 kosztów projektu (a nie był on szczególnie kosztowny!). Pozostałe koszty nasi koledzy musieli pokryć całkowicie z własnej kieszeni.

Dlatego właśnie, być może warto by zatem, zamiast szukać oszczędności na młodych i ambitnych ludziach (bo z moich obserwacji wynika, że mimo wszystko to jednak do takich trafiają stypendia naukowe) warto by zastanowić się nad sensowniejszą formą dystrybucji tych środków. Na przykład znacznie dofinansować działalności kół naukowych, szczególnie tych, które bez pieniędzy obejść się nie mogą. Nauki techniczne niestety ich wymagają. Dobre chęci i zaostrzony ołówek nie wystarczą.

Liczę na Pańska odpowiedź na mój list.

Paweł Górka

Podoba mi sie kierunek Pana propozycji, ale wymaga on zmiany obecnej Ustawy. Daje ona WYŁĄCZNE prawo dysponowania srodkami finansowymi przeznaczanymi na cele studenckie (a więc także na działanie kół naukowych) samorządom studenckim.
Według mnie działalność kół naukowych powinna być związana z badaniami prowadzonymi przez katedry. Wtedy środki na działnie kół pochodziłyby po pierwsze z grantów, a po drugie ze środków własnych uczelni (ale bez współudziału decyzyjnego samorządu).


2009-06-28
Gość serwisu pisze: Niech mnie Pan nie rozśmiesza. Wie Pan ile kosztuje badanie tomografem, jeśli ktoś potrzebuje je pilnie zrobić? Dla pacjentów? A nie po to by klinika kolegi senatora z PO zarabiała czasem?

Bez sprzętu który tyle kosztuje pacjentów może badać znachor. O to chodzi?


2009-06-28
Gość serwisu pisze: http://www.dziennik.pl/polityka/article406275/10_milionow_z_resortu_dla_senatora_PO.html

By żyło się lepiej? Złodzieje.

A czytał Pan/Pani ten tekst? Przecież te pieniądze nie są "dla senatora" lecz dla pacjentów szpitala!


2009-06-28
Gość serwisu pisze: "Jestem ekonometrykiem i utożsamiam się ze szkołami Hellwiga, Czerwińskiego, Kolupy, Starzeńskiego."

Mam wrażenie, że od kiedy zabrał się Pan za politykę przestał Pan mieć jakiekolwiek poglądy, stając się partyjnym żołnierzem.
Czy warto porzucać idee dla paru złotych i wątpliwego prestiżu wynikającego z mandatu senatora i szefa klubu?

Ta wypowiedź jest chyba nie na temat. Pytanie dotyczyło szkół ekonomicznych z którymi się utożsamiam, więc odpowiedź wskazywała na szkoły ekonometryczne.


2009-06-16
djTalent pisze: Jak odpowie Pan na słowa, które powiedział jeden z wykładowców SGH, że wykorzystywany przez Pana na zajęciach np. z teorii ekonometrii "Lotus" jest przestarzały, zwłaszcza, że mamy dobę Excela nie od dziś, a nawet nie od wczoraj?

Równie dobrze można powiedzieć, że Excel jest przestarzały. Zależyu to od wersji programu i tego co on potrafi zrobić. Znam zarówno wady jak i zalety obu, a czasami używam jeszcze innego arkusza. A swoją drogą "doba Microsoftu" zmierza ku zmierzchowi...


2009-06-03
Gość serwisu pisze: "Jestem ekonometrykiem i utożsamiam się ze szkołami Hellwiga, Czerwińskiego, Kolupy, Starzeńskiego."
--
Ekonometryk bez znajomości ekonomii jest zaledwie kalkulatorem w rękach ekonomistów. Czy Pan Profesor uważa się za taki kalkulator? Wielu wykładowców ekonometrii w SGH podkreśla, że są ekonomistami ze znajomością ekonometrii. Czy dziś w praktyce biznesowej korzysta się z metody Hellwiga?

To samo (że są kalkulatorami) można powiedzieć o statystykach.
Oczywiście, że w podejmowaniu decyzji biznesowych wykorzystuje się modele regresji, a wobec tego wykorzystuje się także (robią to ci, którzy wiedzą co ro regresja) metody doboru zmiennych.


2009-05-28
Gość serwisu pisze: Odnośnie odpowiedzi nt. studiów zaocznych pozwolę nie zgodzić się z opinią Profesora. Studia zaoczne są w tej chwili "sprzedawaniem" ugruntowanej marki SGH.

Korzystając z modelu Spence'a job-market signaling można powiedzieć, że wydawanie dyplomów ukończenia studiów bez wskazania trybu, pociąga za sobą inflację wartości dyplomu. Potencjalny pracodawca nie wie z kandydatem o jakich kwalifikacjach ma do czynienia. Dyplom niezwykle ceniony w połowie lat 90. w chwili obecnej przestaje odgrywać swoją rolę sygnalizującą jakość absolwenta.

Tu Gośc serwisu sie myli. Zgodnie z Rozporzadzeniem Ministra dyplomy wskazuja na tryb w jakim były ukończończone studia. Jest to wskazane nawet na okładce dyplomu.
Warto przy tym pamietać, że wszystkie dyplomy są jednakowe, bo PAŃSTWOWE! W konsekwencji dyplom formalnie nie sygnalizuje jakości absolwenta.


2009-05-28
Gość serwisu pisze: Czy bycie Wspaniałym to przywilej , czy obowiązek?

Była taka książka "Ferdynad wspaniały". O to chodzi?


2009-05-28
Gość serwisu pisze: Kiedy bedzie podatek liniowy?

Gdy liberałowie będą mieli wiekszość, a edukacja ekonomiczna dotrze do szerokich mas.


2009-05-28
Gość serwisu pisze: w ilu językach Pan mówi?

W miarę dobrze po polsku, trochę po angielsku i rosyjsku, kiedyś też po niemiecku.


2009-05-28
Gość serwisu pisze: Czy zdecydowałby się Pan objąć stanowisko Prezydenta Warszawy, gdyby tak zadecydowała Platforma? Myślę, że byłby Pan kadydatem idealnym - warszawiak, legionista, profesor!

Ciekwawa klasyfikacja i argumentacja, ale nie czuję się menedżerem od miast.


2009-05-28
Gość serwisu pisze: min.Rocki?? podobno Kudrycka wyleci z rządu?

Podobno? Nie słyszałem.


2009-05-28
Gość serwisu pisze: Panie Senatorze,

czy jest szansa, że wystartuje Pan na Posła w kolejnej kadencji?

Szansa? Czy to oznacza, że Pan/Pani uważa mandat posła za "lepszy" od senatorskiego?


2009-05-28
lilka pisze: czy komornik ma prawo zajac bron

Czemu nie, jeśli jest to broń majaca szczególną wartość. Ale przyznam, że nie znam prawa w tym zakresie.


2009-05-28
Gość serwisu pisze: Co Pan sądzi o Lechu Wałęsie, jako Polak, Senator i profesor ekonomii?

Podobno skoczył przez płot...
Jest symbolem, ale dostrzegam jego wady. W czasie uroczystości nadania Mu godności Honorowego Obywatela Warszawy powiedział "dałem Wam wolność, a wyście to zmarnowali..." - moim zdaniem ma zbyt wielkie mniemanie o sobie.
ps. nie mam tytułu profesora


2009-05-28
Gość serwisu pisze: Co sądzi Pan o Austriackiej Szkole Ekonomii?
Z jakim nurtem ekonomii najbardziej się Pan utożsamia?

Jestem ekonometrykiem i utożsamiam się ze szkołami Hellwiga, Czerwińskiego, Kolupy, Starzeńskiego.


2009-05-28
Gość serwisu pisze: Jak Pan Profesor skomentuje zarzuty Pani Profesor Gilowskiej oskarżajoncego rząd Platformy Obywatelskiej o nie wprowadzenie Euro na rynek Polski?

W obecnej sytuacji politycznej PO nie jest w stanie samodzielnie wprowadzić znaczących zmian nie tylko w tej kwestii. Konieczne są porozumienia i koalicje polityczne, a to nie zawsze jest przyjmowane ze zrozumieniem przez wyborców PO.


2009-05-27
prawie absolwent pisze: Panie Senatorze,

w sprawie SGH'u: dlaczego zostaly uruchomione popoludniowe/uzupelniajace magisterskie/milion tokow zaocznych? przez tych ludzi na rynku pracy nie ma miejsca dla absolwentow stacjonarnych jednolitych... nasz dyplom stracil na znaczeniu.

Po pierwsze, bez zaocznych i popołudniowych nie starczy pieniedzy na funkcjonowanie uczelni.
Po drugie ten milion toków to znacząca przesada.
Po trzecie dyplom może tracić na znaczeniu jeśli absolwenci są źle wykształceni, a nie dlatego, że jest ich nieco wiecej.
Po czwarte nie ma juz od paru lat "uzupełniających magisterskich" - tak studia II stopnia nazywały się w poprzednim ustroju.
Po piąte: jest popyt na kształcenie, a nasza rola jest sprostać temu popytowi gwarantując wysoką jakość nauczania.
Po szóste, absolwenci studiów "zaocznych" to osoby z reguły już wcześniej pracujące, ale pragnace podnieśc kwalifikacje, a więc nie blokują miejsc tym, którzy kończą studia stacjonarne. Ci, znajdują swe miejsca albo tam, gdzie powstaja nowe miejsca pracy, albo tam, gdzie powstaja wakaty np. na skutek odchodzenia na emerytury. Proces "wypychania" słabiej wykształconych przez lepiej wykształconych, chyba jeszcze nie funkcjonuje.


2009-05-16
Aleksander Anikowski pisze: Panie profesorze, czy nie uważa Pan, ze względu na mizerię środków przeznaczanych na naukę, że konieczna jest radykalna zmiana systemu finansowania szkolnictwa? 10 najlepszych szkół wyższych zgarnia pulę na badania w trybie aplikacji, a reszta niech prowadzi jedynie dydaktykę? Wtedy te 10 szkół miałoby może środki porównywalne z uczelniami europejskimi (bo do USA to jeszcze daleko).

Jeśli chodzi o finansowanie badań naukowych to od dawna działa system grantowy, przydziały "imienne" na badania statutowe i własne to tylko część środków. Zmiany wymaga natomiast system finansowania szkolnictwa wyższego. Od pewnego czasu uczelnie dostają dotacje zależące w zasadniczej części od kwoty z zeszłego roku, a w mniejszym stopniu od liczby studentów i pracowników. Nijak ma się to do zapotrzebowania na absolwentów i potrzeb rozwojowych.
Innym problemem byłoby wytypowanie "10 najlepszych". To tego grona aspiruje ze trzydzieści uczelni.
W mojej opinii decydować powinien rynek: popyt na wyniki badań naukowych i kształcenie. Studia finansowane z podatków nie sprzyjają racjonalnym decyzjom o wyborze kierunku studiów i uczelni.


2009-05-15
Student V roku SGH pisze: Szanowny Panie Senatorze,
na SGH wciąż słychać echa burzy w związku ze złożeniem mandatów w Senackiej Komisji Programowej dwóch studentów Tomasza Kawiorskiego i Tymona Kokoszki w proteście przeciw obcięciu wymiaru nauki jezyków obcych. Co Pan na to? Pan również jest członkiem tej Komisji, jakie jest Pana stanowisko w sprawie redukcji nauczania języków obcych w SGH? Studenci naciskają Samorząd Studentów na protest, a sam samorząd rozważa taką opcję, uważa Pan to za dobry pomysł?

Mocną stroną absolwentów SGH / SGPiS zawsze była dobra znajomość jędzyków obcych. Jednym z celów reform przeprowadzanych w początku lat 90 - tych było wzmocnienie edukacji w tym zakresie, co między innymi miało służyć umiędzynarodowieniu uczelni i ułatwieniu mobilności studentów. Ówczesne reformy doprowadziły do tego, że wszyscy studenci uzyskali możliwość studiowania języków obcych w takim wymiarze jak wcześniej studenci elitarnego Wydziału Handlu Zagranicznego.
Obecne kłopoty wynikają z błędnego - moim zdaniem - ustalenia czasu studiów pierwszego stopnia na sześć semestrów. Wynikiem tej decyzji jest konieczność "cięcia" godzin z wielu przedmiotów po to, by zmieścić godziny przedmiotów kierunkowych. W konsekwencji mamy zmniejszenie liczby godzin przedmiotów podstawowych. Merytoryczne konsekwencje są takie, że - przykładowo - absolwenci SGH nie będą mogli uczyć się o opcjach walutowych, bo wczesniej nie posiądą stosownych podstaw z matematyki i rachunku prawdopodobieństwa.
Rozumiem protest studentów, ale warto pamiętać że to studenci poparli strukturę studiów, która powoduje obecne protesty. Moim zdaniem walczyć trzeba nie tylko o języki obce, ale o zmianę fundamentalną: strukturę i czas studiów.


2009-05-14
kinduB-anty pisze: Co Profesor myśli na temat najnowszego rankingu uczelni w "Rz"? Dzisiaj się cieszymy, że nadal jesteśmy w pierwszej dziesiątce uczelni wyższych, jutro będziemy się cieszyć, że jesteśmy w pierwszej dziesiątce uczelni ekonomicznych...

Po pierwsze trudno mi komentować bo to mój ranking (byłem twórcą metodologii). Wyniki są inne niż w minionym roku, bo zmienił się sposób mierzenia dwu kryteriów..
Spadek przykry, ale "odległośc" od konkurentów istotna.


1-50 | 51-100 | 101-150 | 151-200 | 201-250 | 251-300 | 301-350 | 351-400 | 401-450 | 451-500 | 501-550 | 551-600 | 601-650 | 651-700 | 701-750 | 751-800 | 801-850 | 851-900 | 901-950 | 951-1000 | 1001-1050 | 1051-1100 | 1101-1150 | 1151-1200 | 1201-1250 | 1251-1300 | 1301-1350 | 1351-1400 | 1401-1450 | 1451-1500 | 1501-1550 | 1551-1600 | 1601-1650 | 1651-1700 | 1701-1717

Tutaj można zadać pytanie...


Biuro Senatorskie Marka Rockiego, pl. Jana Henryka Dąbrowskiego 5, 00-057 Warszawa, tel. (22) 892 06 95, fax (22) 892 06 95