Z archiwum Senatora RP

Z archiwum Rektora SGH

Z archiwum Dziekana KAE



Wyszukiwanie:      

1-50 | 51-100 | 101-150 | 151-200 | 201-250 | 251-300 | 301-350 | 351-400 | 401-450 | 451-500 | 501-550 | 551-600 | 601-650 | 651-700 | 701-750 | 751-800 | 801-850 | 851-900 | 901-950 | 951-1000 | 1001-1050 | 1051-1100 | 1101-1150 | 1151-1200 | 1201-1250 | 1251-1300 | 1301-1350 | 1351-1400 | 1401-1450 | 1451-1500 | 1501-1550 | 1551-1600 | 1601-1650 | 1651-1700 | 1701-1717

2012-01-19
profesor doktor habilitowany pisze: Dlaczego posługuje się Pan tytułem profesora, kiedy go pan nie posiada. W istocie jest Pan doktorem habilitowanym i pracuje Pan NA STANOWISKU profesora.

W PO to w ogóle chyba co drugi uważa, że ma tytuł profesorski. Bartoszewski, który ma formalnie wykształcenie średnie - zdaną maturę, każe tytułować sie profesorem, bo jakiś uniwersytet w niemczech jako byłemu wieźniowi obozu koncentracyjnego nadał HONOROWY tytuł profesora.

Ciekawe, dlaczego w mediach nie tytułowano jak "profesora" bartoszewskiego śp. Andrzeja Leppera - który miał nadane dwa doktoraty honoris causa uniwersytetów ukraińskich i rosyjskich.

Nigdy nie posługiwałem sie tytułem naukowym.


2012-01-10
Tweety pisze: http://wyborcza.biz/Waluty/1,111023,10934344,Prezes_SNB_podal_sie_dymisji__Frank_lekko_w_gore.html

Pan zdaje się nie widział problemu w sprawie senatora Misiaka. Jak widać w cywilizowanych krajach mają na ten temat inne zdanie.

Co to znaczy "sprawa senatora Misiaka"? Został oczyszczony przez sądy i media go gremialnie musiały przepraszać za oszczerstwa i pisanie kłamstw. W tym przypadku są fakty, a tam były pomówienia.


2012-01-02
Student pisze: Witam,

Panie Profesorze, jakie prognozy na przyszły rok?
Czy uda się liberałom zwyciężyć i posiąść rząd dusz, ponazywać ulice imionami Krzysztofa Dzierżawskiego i Mirosława Dzielskiego, czy jednak zwyciężą siły czerwoności i Rzeczpospolita ugrzęźnie w piaskach ciągnących ją na śmietnik historii.


Pozdrawiam
Student

?? Jeśli to pytanie na serio, to wybory samorządowe dopiero za parę lat więc decyzje o nazwach ulic będą w tym roku podejmować wybrani niedawno. Co do "sił czerwoności": niestety, zmiany w mentalności nie zachodzą zbyt szybko. Nie na darmo Mojżesz wędrował tak długo po pustyni.. Ale liczę na edukację ekonomiczną. Może duża część kont indywidualnych inwestorów nie jest aktywna, ale jednak są faktem.


2011-12-29
Gość serwisu pisze: no to jestesmy w domu . dziekuje serdecznie. obeszlo sie bez szukania.a oto mi chodzilo .

Cieszę się.


2011-12-26
Gość serwisu pisze: Panie senatorze, ma Pan całkowitą rację. Byłem przekonany, że Pan to wie, poniewaz jest Pan osobą zorientowaną w tematyce szkolnictwa wyższego, wiec odważyłem sie kierowac takie pytanie do Pana .Nie mozna sie wszystkim interesowac, to oczywiste.W takim razie szkoda, bo nigdzie nie mogę znalezc. Oczywiscie, poza tym jak ponizej.
Ukończona szkoły pana ministra Rostowskiego :
University of London, School Of Slavic And East European Studies, Ekonomia i Historia - magister (1973)
University of London, London School Of Economics And Political Science, Ekonomia - magister (1975)
Ukończona szkoła pana ministra Sikorskiego :
University of Oxford, Filozofia, Nauki Polityczne i Ekonomia - Bachelor of Arts, Master of Arts (1986)

O to ciekawe. Jeśli "magister" to przedtem musiał być "bakałarz", bo na tych kierunkach studia są dwu stopniowe. No i jeśli "magister" to studia raczej dwu letnie. "Bakałarz" natomiast jest od sześciu do ośmiu semestrów, ale oczywiście niekoniecznie na tym samym kierunku.


2011-12-20
Gość serwisu pisze: skoro pan nie wie czy ministrowie Sikorski i Rostowski ukonczyli swoje licencjaty 3,4,5,czy 6 letnie studia w Wielkiej Brytanii. to w takim razie rozumiem to w sposob nastepujacy :informacja o osobie publicznej jest utajniona ?

To chodziło o to bym poszukał tej informacji? Nie wiem, bo mnie to nie interesowało.


2011-12-17
Student pisze: Witam,


Panie senatorze, jest Pan osobą zorientowaną w tematyce szkolnictwa wyższego, kieruję się więc do pana. Czy w takich Szkołach jak Szkoła GH, prawnym byłoby udostępnienie WSZYSTKICH(albo znacznej puli) przedmiotów ze studiów magisterskich na licencjat, co przywróciłoby realnie swobodę dysponowania czasem na studiach magisterskich oraz ukończenie ich tak jak dawniej po 4 latach? Pytam z ciekawości, bo mi już te zmiany nie byłyby w stanie pomóc.

Z góry dziękuje za odpowiedź. I czekam, cały czas, aż wreszcie przejmie Pan władzę w tym państwie...

Pozdrawiam
Student

Dobre pytanie. Zacznę od tego, że ustawa (po nowelizacji) mówi, że studia licencjackie trwają CO NAJMNIEJ sześć semestrów. Oznacza to, że mogą trwać cztery lata lub dłużej. Dawniej studia magisterskie w SGH planowane były na 5 lat, ale znaczącej części studentów wystarczały 4 lata. Piąty rok (choć nie koniecznie piaty w kolejności) wykorzystywali na wyjazdy zagraniczne, zrealizowanie przedmiotów do drugiego kierunku, pracę w organizacjach studenckich, itd.
Co do udostępnienia przedmiotów z poziomu II studentom studiów licencjackich. Moim zdaniem - formalnie - nie ma problemu. Ale: muszą być zachowane sekwencje przedmiotów i pewnie wymaga to (w SGH) zmian w systemie WD.


2011-12-15
Gość serwisu pisze: powracajac do Pana odpowiedzi "Według moich informacji w różnych krajach europy to od 3 do 6 lat studiów... prosze o odpowiedz :czy ministrowie Sikorski i Rostowski ukonczyli swoje licencjaty 3,4,5,czy 6 letnie studia w Wielkiej Brytanii?

Nie wiem.


2011-12-04
Gość serwisu pisze: Czy w PO znane i czytywane są dzieła klasyków liberalizmu, a w szczególności "Dawny ustrój a rewolucja" Alexisa de Tocquevilla?

Zapewne, ale ja czytuję klasyków ekonometrii: Maddala, Goldberger, Theil, Green...


2011-11-18
Gość serwisu pisze: Kopacz - Marszałkiem Sejmu, Gowin - Ministrem Spawiedliwości, Mucha - Ministrem Sportu. Po tym zaskoczyć nas może już chyba tylko Nergal jako kandydat na ambasadora w Watykanie.

Nergal nie jest z PO. Mucha jest od zarządzania, a Gowin też jest menedżerem. Przypomnę że M.Czakański - kiedyś minister zdrowia - nie był lekarzem. Chodzi o kompetencje zarządcze.


2011-11-14
Weronika Sokół, studentka pisze: W myśl poprawki wniesionej przez Pana do Ustawy o Dostępności do Informacji Publicznej, możliwe będzie ograniczenie prawa do informacji publicznej ze względu na "ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa" w dwóch przypadkach - gdy osłabiałoby to pozycję państwa w negocjacjach np. umów międzynarodowych, też w ramach Unii Europejskiej oraz można ograniczać dostęp do informacji by chronić interesy majątkowe państwa w postępowaniach przed sądami czy trybunałami. Skąd pomysł na takie właśnie poprawki w nowelizacji? Czy nie obawia się Pan, że urzędnicy zakrywając się tą klauzulą będą odmawiać udzielenia informacji?

Nie, bo z treści poprawki wynika, że ograniczenie jest czasowe: do momentu wykorzystania tej informacji (a chodzi o np. ekspertyzy prawne i instrukcje negocjacyjne). Czy wyobraża sobie Pani w jakiej sytuacji "negocjacyjnej" jest przedstawiciel polskiego Rządu jadący np. do Moskwy negocjować umowę np. gazową jeśli wcześniej na żądanie organizacji pozarządowej musiał udostępnić instrukcje do takich negocjacji?
Skąd pomysł na taki zapis? Z przepisów innych krajów Unii Europejskiej. Anglicy maja około 30 wykluczeń w dostępie do informacji publicznej. Zgodnie z moją poprawką będą tylko dwa.


2011-11-09
Tentaculat pisze: Oglądałem w TV głosowanie Rady Krajowej PO nad koalicją z PSL. Kto za? Wszyscy. Kto przeciw? Nie widzę. Nie przypomina to Panu czegoś?

To nie Parlament, w którym są różne ugrupowania, ale jedna partia, wiec jednomyślność jest naturalna. Szczególnie w tak ogólnej sprawie. W zwykłych sprawach, tzn głosowaniach nad poprawkami do ustaw ju tak nie jest. Sam płaciłem kary za głosowanie inaczej niż wytyczne...


2011-11-07
Patrycja Murawska pisze: Szanowny Panie,

jestem studentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Mamy taki przedmiot jak dziennikarskie źródła informacji,w jego ramach zostało zlecone nam zadanie, mianowicie - w jakich okolicznościach została zmieniona ustawa o dostępie do informacji publicznej? Dziękuję za odpowiedź.

Z poważaniem
Patrycja Murawska, II rok UMK

??? W normalnych okolicznościach pracy Parlamentu. Sejm przyjmuje projekty ustaw, a Senat - zgodnie z Konstytucją - w ciągu 30 dni może je przyjąć bez poprawek, wprowadzić poprawki, albo odrzucić.


2011-11-01
Muammar Gaddafi pisze: Szanowny Panie Senatorze

Czy jest Pan zadowolony, że ministrem finansów dalej pozostanie Jacek Rostowski - licencjusz ekonomii (3 lata studiów)? Pytam Pana jako doktora habilitowanego nauk ekonomicznych. Czy to w ogóle nie jest kuriozalne, aby ministrem finansów była osoba, która ma tak słabe wykształcenie? Podobnie Pan Sikorski, który również ma za sobą tylko 3 lata studiów, zna TYLKO 1 jezyk obcy i robi z siebie wielkiego gwiazdora. Z całym szacunkiem ale nawet PiS gdy był u władzy wystawił na stanowisko wicepremiera ministra finansów Panią profesor Zytę Gilowską. Czy w Platformie nie ma lepszych kandydatów na stanowisko ministra?? W ogóle jestem zawiedziony składem rządu Platformy. Przy waszym rządzie, rząd PiSu można nazwać eksperckim - profesor Meller, profeor Gilowska, profesor Legutko, profesor Szyszko, profesor Religa...nawet Jarek Kaczyński jest doktorem nauk prawnych. Uprzejmie proszę o odpowiedź na pytanie i nie zasłanianie się tym, że za skład rządu odpowiada premier. Pytam Pana jako członka rządzącego ugrupowiania, Senatora.

Na marginesie dodam, ze patrząc na to kto jest w rządzie, kto jest we władzach partii, wygląda na to, że Donald Tusk nie lubi madrzejszych od siebie. Może powinien Pan poszukać sobie innego ugrupowania, w którym zostałby Pan wykorzystany (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i doceniony. To wielka szkoda dla Państwa, dla nas wszystkich marnować taki skarb jakim jest Pan. POzdrawiam i liczę na szybką odpowiedź

Po pierwsze: skąd ta pewność że, licencjat to trzy lata studiów? Według moich informacji w różnych krajach europy to od 3 do 6 lat studiów...
Po drugie: wielu prezesów firm światowych nie ma tytułów zawodowych.
Po trzecie: Czakański był moim zdaniem dobrym ministrem ale spotkał się ze ścianą...
A konkludując: kompetencje merytoryczne nie są/ nie muszą być jedynym kryterium.
Także POzdrawiam.


2011-10-21
mieszkanaka wawra pisze: Mam takie pytanie mieszkam w wawrze od 15 lat i z wielkim bólem serca muszę stwierdzi ,iż w sprawie usprawnienia dotyczącego wykonania kanalizacji w cześci wawra nieskanalizowanej (ewentualnie zrobienia dla tej części podczyszczalni ścieków i dołaczenia jej do oczyszczalni,która istnieje na cześci wawra gdzie jest kanalizacja w ramach projektu unijnego dotyczacego ochrony srodowiska, takie projekty o ilę sie orientuje mogą być sfinansowane w 100 %) z przykrością stwierdzam ze od 15 lat się nic w tej sprawie nie zmieniło. Dodam, ze głosowałam na Pana z nadzieją że może coś sie zieni: "by żyło się lepiej". Ponadto dodam, ze z chęcia włączyłabym się w działania władzy lokalnej w mojej dzielnicy, gdyby była taka mozliwosć.

z poważaniem
mieszkanka wawra przy ul. Mydlarskiej

Szanowna Pani,
przekazałem Pani list do środowiska PO w Wawrze, to ich (WASZA!!) rola: działać w Dzielnicy!


2011-10-19
Gość serwisu pisze: A czy zna Pan pochodzenie swojego nazwiska? Trochę mało was w Polsce:

http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/rocki.html

No i z francuskiego też to nie za bardzo brzmi...

Geny dziedziczy się zarówno po mieczu jaki po kądzieli... A co do Rockich: jestem z tych z Żoliborza.


2011-10-13
Gość serwisu pisze: Cytuje pan na swojej stronie wyborczej Jana Tuwima, polskiego Żyda. Czy może pan odpowiedzieć wprost: czy jest pan polskim Żydem?

Nie jestem. Jeden z moich przodków był natomiast oficerem napoleońskim, który został w Polsce po odwrocie spod Moskwy, bo się zakochał w Polce spod Skierniewic. Stąd te dominujące francuskie geny.
Cytuję Tuwima, bo to piękny wiersz o Warszawie.


2011-10-10
Flown2 pisze: Gratuluję! Przyznaję, że namówiłem rodzinę do głosowania na Pana Profesora (jestem absolwentem SGH za Pana rektorskich czasów). Jednocześnie pytam jakie plany na przyszłą kadencję - TOP 3 do realizacji jeśli można :) Gratuluję i pozdrawiam

Po pierwsze: DZIĘKUJĘ!!!
Co do absolwentów: gdy pewnego dnia stałem na rogu Wałbrzyskiej i Puławskiej z ulotkami, podszedł do mnie wyborca, który powiedział "Chcę panu podziękować za wykształcenie moich dzieci...". To miłe, że rodzice cenią sobie Uczelnię, która przez kilka lat była dla ich dzieci drugim domem.
Co do planów na tę kadencję: dalsze zmiany w prawie szkolnictwa wyższego, sprawy żeglarskie i sprawy służby cywilnej. A ze spraw ogólnych: wzrost gospodarczy i ułatwienia dla przedsiębiorców.


2011-10-08
Gość serwisu pisze: szkoda że nie wypełnił pan ankiety serwisu www.mamprawowiedziec.pl, ankieta taka została do Pana wysłana. Serwis ten pozwala nam, wyborcom, w systematyczny sposób poznawać i porównywać stanowiska kandydatów. Osobiście oczekuję, że kandydaci będą wychodzić wyborcom naprzeciw w ten sposób. Szkoda, że Pan tego nie zrobił.

Też żałuje, ale w toku kampanii wyborczej spotkałem się z tak wieloma osobami i z tak licznymi rozmawiałem, że zabrakło czasu na wypełnienie ankiety. Ale myślę, że Ci, którzy chcieli poznać me poglądy mogli poczytać moje wypowiedzi na tym forum, a także na innych forach.


2011-10-05
Gość serwisu pisze: "Jako były Przewodniczący Rady Służby Cywilnej wierze w kompetencje urzędników państwowych." - to chyba żart...Nie widzi pan co się dzieje w polskiej biurokracji?
"A po trzecie w biznesie w koszty wlicza się koszty reprezentacji, ale są one limitowane." - niech pan sobie sprawdzi te limity i porówna ze swoimi wydatkami.
"I tylko w przypadku ważnego interesu państwa" - a kto o tym będzie decydował, czy to ważny interes...polityk. Ktoś potem sprawdzi, czy rzeczywiście był taki ważny, czy ochraniał prywatne interesy posłów?

1) Biurokracja to coś innego niż Korpus Słuzby Cywilnej.
2) Moje wszelkie wydatki sa regularnie badane przez stosowne służby i zgodne z przepisami.
3) Nie polityk, tylko urzędnik, który będzie musiał napisać odmowę dostępu do informacji, wskazać nazwiska osób wystepujących w postepowaniu z tym związnym oraz uzasadnić. A odmowe taka można poddać ocenie Sądu. A nie będzie to z pewnością dotyczyć posłów, bo oni nie negocjują umów miedzynarodowych i nie reprezentują Skarbu Państwa przed sądami. Tylko taki jest zakres poprawki.


2011-10-01
Wyborca pisze: Panie Senatorze,

bardzo proszę w imieniu swoim i moich licznych znajomych o podanie powodu zgłoszenia poprawki do ustawy o dostępie do informacji publicznej stwarzającej władzom i różnym instytucjom szerokie możliwości odmawiania udzielania informacji publicznej pod pretekstem naruszenia ważnego interesu gospodarczego państwa.

Po drugie - dlaczego Pan jako senator, który teraz prosi o głosy między innymi Ursynowian, niegdy chyba nie zorganizował z nimi spotkania na temat skandalicznych praktyk obecnych władz Warszawy pod kierownictwem H.Gronkiewicz-Waltz w dziedzinie gospodarki gruntami a dokładniej bezprawnego pobierania przez miasto opłat za wieczyste użytkownie gruntów, do których miasto nie ma praw? Jeśli jako senator Pan o tym nie wie, to świadczy to bardzo źle o Pan zainteresowaniu codziennymi sprawami swoich sąsiadów.

I po trzecie - czy nie ma Pan innych argumentów za ponownym wybraniem Pana niż powoływanie się w ulotce wyborczej na pierwszym miejscu na AK-owską przeszłość ojca? Bo chyba nie walczył on o takie państwo jak obecnie, do istnienia jakiego przykłada Pan rękę choćby poprzez zgłoszenie poprawki do ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Zacznijmy od treści poprawki:
Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa w zakresie i w czasie, w jakim udostępnienie informacji:
1) osłabiłoby zdolność negocjacyjną Skarbu Państwa w procesie gospodarowania jego mieniem albo zdolność negocjacyjną Rzeczypospolitej Polskiej w procesie zawierania umowy międzynarodowej lub podejmowania decyzji przez Radę Europejską lub Radę Unii Europejskiej;
2) utrudniłoby w sposób istotny ochronę interesów majątkowych Rzeczypospolitej Polskiej lub Skarbu Państwa w postępowaniu przed sądem, trybunałem lub innym organem orzekającym.

Zwracam uwagę na określenie: w czasie i w zakresie, oraz na to, że sprawa dotyczy postępowań przed sądem lub negocjowania umowy międzynarodowej. I tylko w przypadku ważnego interesu państwa. Nie widzę podstaw do zarzutu, że poprawka "stwarza ... szerokie możliwości".
Co do bezprawnego pobierania opłat przez miasto: to sprawa dla samorządu lokalnego.
Co do treści ulotki: nie powołuję się na wojenne losy mego Ojca, ale wskazuję skąd pochodzę.


2011-09-29
nie błądzi pisze: Dlaczego zdacydował sie Pan wystąpić w spocie PiS? ("nie ma biednych krajów, są tylko źle rzadzone"). Czy to jakaś zemsta za słabe miejsce na liscie platformy????

...nie spodziewałem się tylko, że zaraz za mną będzie występować Prezes Kaczyński;)


2011-09-27
Stanisław Lipski pisze: Witam,
panie profesorze, trafiłem na ciekawy artykuł http://myszkaandmiki.nowyekran.pl/post/27947,stracilismy-21-niepodleglosci. Tradycyjnie próbują zrzucić na Pana wszystkie grzechy ziemskie, ale sama sprawa wygląda bardzo ciekawie, tym bardziej że nie chodzi o odległą historię a o czasy obecne.

P.S. Absolutnie nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale wiem że Rosja bardzo lubi wykorzystywać swoje możliwości ekonomiczne do osiągania celów politycznych.

Artykuł ciekawy, ale poprawka do ustawy o informacji publicznej nie ma z tym NIC wspólnego, bo dotyczy tylko spraw toczonych przed sądami i negocjacji umów miedzynarodowych i tylko na czas postepowań w sądach lub do momentu podpisania umowy. A swoja drogą polska, państwowa firma kupuje (kupiła?) licencję na gaz łupkowy w Kanadzie.


2011-09-18
Gość serwisu pisze: uważam,że takim sposobem zgłoszenia poprawki na koniec kadencji szkodzi Pan niestety bardzo Platformie Obywatelskiej tuż przed wyborami. Jeżeli musieliście to uchwalić to trzeba to było zrobić po wyborach - jeśli przegracie sami będziecie wiedzieli mniej co robi rząd (oczywiście wszystko pod hasłem dobra państwa). TO NIEWYBACZALNY BŁĄD - odbiera Pan i koledzy tysiące głosów Platformie

Zgłosiłem poprawkę bo jestem przekonany do jej potrzeby i słuszności. Zapraszam do zapoznania się z jej treścią i uzasadnieniem (są na mych stronach wyborczych www.rocki2011.pl w sekcji "aktualności"). Przekona się pan, że: 1) nie ma to nic wspólnego z ograniczeniem informacji o działaniach rządu, 2) zabezpiecza interes Polski w postępowaniu przez sądami i trybunałami, 3) w istotny sposób OGRANICZA możliwości utajniania informacji. A więc sprzyja jawności!


2011-09-18
Gość serwisu pisze: Panie Senatorze !
Interesują mnie konkretne Pana "dokonania" w kadencji która właśnie upłynęła. Nie to co podjęła PO i jej parlamentarzyści wspólnie i co się udało, ale to co osobiście Pan jako Senator Rzeczypospolitej Polski( nie Polskiej bo Polska nie jest w nazwie naszego Państwa przymiotnikiem, określającym właściwość Rzeczypospolitej a to Rzeczpospolita jest podrzędnym członem nazwy określającym ustrój Państwa Polska i czas by po kilkudziesięciu latach ten notoryczny błąd wyprostować) może zapisać na swoje konto.
Pytanie 2: Czy wie Pan jak liczne są izby parlamentu RFN i jaka jest liczebność administracji państwowej federalnej i samorządowej, tego naszego liczącego 80 milionów ludności sąsiada i czy nie sądzi Pan, że polscy politycy powinni skorzystać z tych reguł a nie mówić dużo o redukcji administracji a potem zmniejszać ją na samych dołach, bezpośrednio obsługujących obywatela czyli akurat tam gdzie już od lat jest jej niedobór? z wyrazami szacunku dla Pana Profesora J.S.

Ad.1. Polityka jest grą zespołową. Bez poparcia Klubu nie byłoby dokonań. Ale jeśli pyta Pan o ustawy nad którymi szczególnie pracowałem (jeszcze przed ich wejściem do parlamentu) i wnosiłem poprawki już na etapie senackim, to były to: Ustawa o Sporcie, nowelizacja Prawa o Szkolnictwie Wyższym, nowelizacje ustaw: o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, o żegludze śródlądowej, o dostępie do informacji publicznej. Byłem tez sprawozdawcą Komisji Spraw Zagranicznych wielu ustaw w sprawie ratyfikacji umów międzynarodowych (np. ostatnio układ UE z Serbią i umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania z Cyprem).
Ad.2. Różne kraje maja różne modele parlamentarne i administrację centralną oraz samorządową. U nas administracja samorządowa znacząco wzrosła (niestety) ale wynika to z obsługi środków europejskich i zamówień publicznych. Z tych samych powodów wzrastało zatrudnienie w wielu instytucjach (np. uczelniach wyższych).


2011-09-18
Joanna Bendnarek pisze: Panie Senatorze,

W związku z uchwaloną nowelizację ustawy o dostępie do informacji publicznej powiedział Pan w wywiadzie przeprowadzonym przez Tomasza Machałę: „jeśli w dokumentach publicznych są zawarte na przykład scenariusze negocjacji – to one nie mogą być upublicznione, bo to by szkodziło interesom skarbu państwa”. Proszę zatem o podanie przykładów konkretnych sytuacji, w których dotychczasowe(tj. przed nowelizacją) regulacje dotyczące dostępu do informacji publicznej naraziły interes skarbu państwa.

Z poważaniem,
Joanna Bendnarek

Zamiast przykładu, zacytuję fragment mego uzasadnienia:
"Udostępnienie instrukcji negocjacyjnej i ewentualne przekazanie jej partnerowi traktatowemu postawiłoby polską delegację w gorszej pozycji negocjacyjnej jeszcze przed rozpoczęciem rozmów. Ponadto, zgodnie ze zwyczajem międzynarodowym, do momentu podpisania umowy jej tekst nie jest podawany do informacji publicznej, w celu uniknięcia dezinformacji oraz prób ingerencji w proces negocjacyjny. Podobnie jak w przypadku instrukcji negocjacyjnych w rozumieniu ustawy z dnia 14 kwietnia 2000 r. o umowach międzynarodowych, udostępnienie intrukcji negocjacyjnych przedstawicielom organów administracji rządowej uczestniczących w pracach Rady Europejskiej oraz Rady Unii Europejskiej i jej organów przygtowawczych wywołuje daleko idące konsekwencje, mogące bezpośrednio godzić w interesy finansowe Skarbu Państwa. Ponadto przekazanie takiej instrukcji do publicznej wiadomości przed zakończeniem prac nad daną kwestią w Radzie Europejskiej oraz Radzie Unii Europejskiej i jej organach przygotowawczych stawiałoby polską delegację w znacznie gorszej sytuacji negocjacyjnej w stosunku do pozostałych państw członkowskich oraz instytucji UE jeszcze przed rozpoczęciem rozmów, a także w toku procesu decyzyjnego."


2011-09-17
obywatel pisze: Panie Senatorze,
stracił Pan mój głos. Ograniczanie praw obywatelskich to nie jest coś, co można wybaczyć. Zwłaszcza panu. I jeszcze te brawa po przegłosowaniu - to jest szczyt bezczelności i buty. Oby stracił pan mandat senatora, bo teraz nie można nawet obrzucić pana jajkami.

Ciekawe, czy zna Pan treść poprawki? Nie było mnie na sali, ale zakładam że brawa bili Ci, którzy ją znali i doceniają jej istotę: upublicznienie ocen i analiz wykorzystywanych przez skarb państwa po wykorzystaniu przed sądem, a nie przed.


2011-09-17
były student pisze: Szanowny Panie Profesorze,

Jestem rozczarowany tym, że to Pan zgłosił skandaliczną poprawkę do ustawy o dostępie do informacji publicznej. Z przykrością informuję, że w najbliższych wyborach nie oddam głosu na Platformę Obywatelską ("obywatelską"!), mimo że zrobiłem to 4 lata temu.

Z poważaniem,
MS

...alternatywą jest wykorzystanie procedur wynikających z ustawy o informacji niejawnej. To by oznaczało nadawanie klauzul "poufne", "tajne"... i odcięcie opinii publicznej od tych informacji. Powtórzę, poprawka ogranicza CZASOWO dostęp do informacji.


2011-09-17
Ryszard Pastwa pisze: Szanowny Panie Senatorze,
czytam w Rzeczpospolitej Pana podobno słowa: "nie wierzę, by urzędnicy nadużywali tych uprawnień". Chodzi oczywiście o poprawkę Pana autorstwa, ograniczającą wolność obywatelską w zakresie dostępu do informacji dotyczących niektórych spraw publicznych.
Moim zdaniem słowa te DYSKWALIFIKUJĄ Pana jako polityka i naukowca, jeśli bowiem obserwuje Pan życie, z pewnością zauważył Pan, że urzędnicy (zwłaszcza w naszym kraju) zawsze dążą, być może mimowolnie, do nadużywania swych uprawnień. Jest to cecha nie tylko tej grupy zawodowej, ale jest.
Rozumiem, że jako polityk chciał Pan przypodobać się swej partii oraz Prezydentowi RP, ostatnio boleśnie doświadczonemu w związku z farsą wokół ekspertyz w sprawie OFE. Tak się nie godzi, Panie Senatorze.

Z poważaniem
Ryszard Pastwa

Jako były Przewodniczący Rady Służby Cywilnej wierze w kompetencje urzędników państwowych. A kontrola sądów nad ich decyzjami jest zapisana w Ustawie.
Dzięki tej poprawce informacje nie będą utajniane, a jedynie na pewien czas nie przekazywane opinii publicznej. A chodzi o na przykład o analizy i opinie wykorzystywane w toku negocjacji międzynarodowych. Moim zdaniem to ważne z punktu widzenia interesów skarbu państwa, a przecież to Nasze, Polaków państwo.


2011-09-17
gość pisze: Jak widzę ze zdjęć, jest Pan posiadaczem pięknej brody. Wygląda Pan zupełnie jak Ben Bernanke. Czy rozważał Pan kiedykolwiek zastąpienie Dr Bernanke na stanowisku szefa FED?

Nie. I dodam, że ten brodacz w spotach PiS to nie ja.


2011-09-16
ktuś pisze: W zasadzie to nie pytanie, a podziękowanie. Od wielu lat żenujący poziom "klasy" politycznej powoduje, że oddawanie głosu w wyborach sprowadza się do pytania, kto będzie bardziej szkodliwy, przeciwko komu powinienem oddać głos. Z tego względu w poprzednich wyborach parlamentarnych oddałem głos przeciw PISowi. Na Platformę, czyli PIS z ludzką twarzą. Od dłuższego czasu obserwowałem, że wasza partia w podobny sposób dąży do ograniczania wolności obywatelskich, zwiększania ilości podsłuchów, wzmacniania roli i władzy państwa kosztem obywatela. Mieliście po prostu nieco lepszy PR i sprawniej reagowaliście na głosy oburzenia, po kolejnych pomysłach. Dzięki pańskiej ostatniej poprawce do ustawy o dostępie do informacji publicznych, pozbyłem się wątpliwości. I choć być może dzisiaj się wycofacie w popłochu, ja już wiem. Nie będę głosował na PO. Dziękuję.

Ciekawi mnie czy zna Pan treść tej poprawki, czy tylko tekst z GW?


2011-09-15
Gość serwisu pisze: "Super Express" nazywa pana dziś "senatorem restauratorem". Gdzie pan jada takie posiłki na koszt podatników? 3000 zł za jedną "usługę gastronomiczną"? Dlaczego nie płaci pan ze swojej kieszeni? A może po prostu zafundował pan obiad bezdomnym? Wie pan że wydatków na konsumpcje nawet w biznesie nie można "wrzucać" w koszty?

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/senatorowie-trwonia-nasze-pieniadze-na-nauke-angielskiego-parkowanie-i-nawigacje-samochodowa_205309.html

Po pierwsze to nie "jedna usługa". Po drugie zgodnie z przepisami senatorowie dysponują funduszem reprezentacyjnym przeznaczonym na pokrywanie kosztów spotkań. A w sprawach związanych z pełnieniem mandatu senatora spotykam się z wieloma osobami. Fundusz taki jest potrzebny dla uniknięcia potencjalnego zarzutu, że senatorowi ktoś fundował kolacje.
A po trzecie w biznesie w koszty wlicza się koszty reprezentacji, ale są one limitowane.


2011-09-13
Oiom pisze: w poprzedniej odpowiedzi pisze Pan: "Nie znam projektów ustaw w tym zakresie."

To POzwolę sobie zadać pytanie - co Pan robi w tym Senacie, skoro nie orientuje się pan w projektach ustaw wnoszonych przez Pana ugrupowanie??

Proszę o odpowiedź a nie usuwanie tego pytania

W Senacie zajmuję się ustawami, które wpłynęły do Parlamentu lub które są inicjatywa senacką. A szczegółów prac poszczególnych ministerstw nie znam i to chyba naturalne? Na tym etapie prac wystarczy mi znać idee leżące u podstaw działania.


2011-09-11
Oiom pisze: Szanowny Panie Senatorze,

Przejrzałem przed chwilą nowy program Platformy Obywatelskiej i moją szczególną uwagę zwróciła zapowiedź wprowadzenia prawa decydowania o tym komu przekaże się swoją składkę zdrowotną. Brakuje tam jednak konkretów, stąd moje pytania:
1) Czy po wprowadzeniu proponowanych przez Was zmian będzie możliwe całkowite przejście na prywatnego ubezpieczyciela? Tj. zniknie obecny obowiązek płacenia 9 % od dochodów na NFZ?
2) Czy będzie istniał obowiązek podpisania umowy z jakimś ubezpieczycielem, tj. NFZ albo prywatnym? Czy też obywatel będzie miał prawo nie podpisać umowy z żadnym z ubezpieczycieli?
3) Czy w związku z proponowanymi zmianami NFZ będzie w większym stopniu niż dotychczas finansowany z budżetu państwa?

Nie znam projektów ustaw w tym zakresie. Zakładam jednak, że jeśli zmiany maja prowadzić do uruchomienia konkurencji miedzy wieloma ubezpieczycielami o składkę to nie będzie obowiązku płacenia do jednego. Cytuję z programu: "Konkurowanie o składkę Polaków stworzy motywację dla NFZ i innych publicznych i prywatnych funduszy do szukania świadczeniodawców najwyższej jakości usług..". Z tego wynika tez że obowiązek ubezpieczania się ma pozostać. Brak obowiązku ubezpieczenia prowadzi do żądania świadczeń od Państwa. W trzeciej sprawie: konkurencja ma dać niższe koszty.


2011-09-08
Joanna pisze: Jestem tegoroczną maturzystką. Od 01.10.2011.zamierzam podjąć studia licencjackie na kierunku filologia angielska (bezpłatne). W 2012 r. w przypadku poprawienia wyników matury chciałabym zmienić kierunek studiów na kierunek lekarski na Akademii Medycznej, równocześnie rezygnując z filologii angielskiej.
Czy będę musiała płacić za studia na Akademii Medycznej zakładając , że rozpocznę je w 2012/2013r. Czy całe studia na AM będą dla mnie bezpłatne, czy też w roku 2011/2012 wykorzystam 60 punktów ECTS i za jeden rok studiów medycznych będę musiała zapłacić ? Proszę uprzejmie o pilną odpowiedź której nie potrafię uzyskać w inny sposób ( między innymi nie otrzymałam odpowiedzi na to pytanie zadane na stronie kontaktowej MNiSW )c , a w najbliższym czasie muszę podjąć ostateczną decyzję.

odpowiedź z Ministerstwa jest taka:
Jeżeli rozpocznie Pani studia stacjonarne w uczelni publicznej bez wnoszenia opłat 1 października 2011 r. i po zaliczeniu pierwszego roku tych studiów przerwie je i rozpocznie 1 października 2012 r. studia stacjonarne na kierunku lekarskim na Akademii Medycznej będzie Pani mogła studiować bez wnoszenia opłat w ramach pozostałych punktów ECTS. Jeżeli wykorzysta Pani 60 punktów ECTS na kierunku filologia to będzie Pani zobowiązana do wniesienia opłaty za studia na kierunku lekarskim za brakującą liczbę punktów ECTS (60 punktów ECTS).


2011-09-07
Marco Polo pisze: Witam,

Panie senatorze proszę się ustosunkować do podejrzenia, że na świecie mniej więcej w tym samym czasie przeprowadzane są te same ustawy. W USA służby mają mieć wgląd do kont bankowych i w 3RP również. W USA dyskutują nad national ID CARD, w 3RP również ma być przepchnięta, w dodatku z cipem który ma zawierać informacje o leczeniu pacjenta i mieć możliwość wprowadzanie nowych funkcji (jakich? władza jedna raczy wiedzieć!). Z całym szacunkiem Panie Senatorze, ponoć "przypadków nie ma, są tylko znaki", czy wam GOdF czy cokolwiek to jest, tak na gardle trzyma? Czy po prostu jest to Nowa Międzynarodówka?
Odniosę się jeszcze do debat społecznych. Co to właściwie jest? Czy nie lepszą debatą społeczeną byłoby zaproszenie kilku gości z różnych think tanków do wspólnej debaty z rządem? Czy debata społeczna nie powinna nawiązywać bardziej do demokracji bezpośredniej? Dlaczego zawsze stosowana jest siła i agresja ze strony rządu? Skoro nowe dowody są takie dobre, dlaczego jesteśmy do nich zmuszani?
Czy tam będą również gromadzone informacje o PRYWATNYM leczeniu? A jeśli tak to jakim prawem? To co ja robię z Kowalskim lub Wiśniewskim albo z Paniami Kowalską lub Wiśniewska jest moją sprawą!

Proszę wybaczyć, że wylewam żale do Pana, ale chciałbym wiedzieć jak jest Pan w stanie wyjaśnić samemu przed sobą takie działania.
Argument, że trzeba mierzyć aby zarządzać (stosowany odnośnie akcji zbierania informacji o uczniach, studentach itd) jest niesłuszny! Bo państwo w ogóle nie powinno tymi rzeczami zarządzać. Podmioty które nimi zarządzają (takie autosterowanie) już te informacje mają!

Pozdrawiam
Marco Polo

W RP służby nie mają mieć automatycznego wglądu w konta, a jedynie informację o posiadaniu konta. Wgląd: za zgodą sądu. To chyba różnica w stosunku do tego o czym Pan pisze?
Oczywiście, państwo nie powinno zajmować się ani leczeniem ani kształceniem obywateli. Ale żyjemy w demokracji i większość myśli inaczej - mam nadzieję, że to się zmieni. Ale póki się nie zmieni to trzeba mieć nadzór nad pieniędzmi podatników. A do tego jest potrzebna informacja: na przykład o liczbie niepełnosprawnych kształcących się w danej szkole bo to ta szkoła dostanie konkretne środki finansowe. To samo o studentach: ponieważ nie ma powszechnej odpłatności za studia, to środki na sfinansowanie kosztu studiów muszą być nadzorowane. Swoją drogą w Republice Litewskiej wprowadzono coś w rodzaju bonu edukacyjnego.


2011-09-06
Student UMCS w Lublinie pisze: Pana odpowiedź zupełnie mnie zdumiała. Jeżeli wszystkie uczelnie będą prywatne i finansowane z prywatnych środków jak w USA - dobrze, wtedy mówmy o konkurencji. Ale w polskich, obecnych realiach, konkurencja uczelni wyzszych jest chora. W Polsce nigdy nie dojdzie do sytuacji, aby był popyt na badania naukowe. Niby kto miałby go wytworzyć? Zaawansowane rozwiązania technologicne opracowywane są przez zagraniczne podmioty, majace centrale na zachodzie europy, w USA czy w azji. W Polsce NIE MA dużych przedsiębiorstw, które opierałyby swój rozwój na innowacyjności. Polska jest rezerwuarem taniej siły roboczej. Podam przykład: z jednej strony Polska jest potęgą na rynku motoryzacyjnym. Produkujemy blisko 900 tys samochodów rocznie. Ale to nie są polskie fabryki, produkujemy bynajmniej nie polskie samochody. Pochodzenia kapitału ma tutaj olbrzymie znaczenie. Rozwiązania technologiczne są opracowywane w Niemczech, we Francji a w Polsce tylko się je wdraża, a do tego wystarczy ukończyć szkołę zawodową - nie trzeba mieć studiów wyższych. Obecnie polska polityka zagraniczna skupia się na wciągnieciu ukrainy do struktur europejskich. Jeżeli polska polityka się powiedzie, to ukraina stanie się rezerwuarem taniej siły roboczej, a zakłady Opla, Volkswagena, Fiata obecnie funkcjonujace w Polsce, zostaną przeniesione z tam gdzie bęą niższe koszty produkcji czyli na wschód. W mojej ocenie NIGDY w Polsce nie będzie takiego popytu na badania naukowe, aby pozwoliło to na radykalne podniesienie poziomu nauki. Przedsiębiorstwa z Niemiec bęą preferowały współprace z naukowcami niemieckimi, przedsiębiorstwa z Francji z naukowcami francuskimi itd. Powiem więcej. Pan zasłania sie autonomią uczelni, tylko, że w obecnym kształcie polską naukę czeka katastrofa. Przecież to właśnie państwo w latach 90 utworzyło wiele nowych uniwersytetów, tylko po to, aby na kilka lat zlikdidowac problem wysokiego bezrobocia wśród młodych ludzi. "Skoro mają byc na bezrobociu niech idą na studia, a będzie jeszcze można się pochwalić wysokim procentem studiującej młodzieży" - to jest sposób myslenia polskich rządów, tylko, że utworzenie nowych uniwersytetów w miejscach gdzie nie ma żadnych tradycji uniwersyteckich, nie ma kadry, nie ma odpowiednich warunków studiowania doprowadziło do niskiego poziomu kształcenia i chorej konkurencji, polegajacej na wzajemnym podbieraniu sobie naukowców i przyjmowaniu maksymalnej liczby stuentów bez ogladania się na poziom jaki reprezentują. Swoją odpowiedzią, że "o dopuszczeniu do studiowania, niech decyduje uczelnia" Platforma Obywatelska straciła mój głos. Przecież w obliczu finansowania uczelni ze srodków państwowych, a jak napisałem powyżej przemysł nie zacznie finansować badań naukowych, więc państwowe finansowanie uczelni utrzyma się, uczelnie będą przyjmować obojętnie kogo, byle "była sztuka - student" za którego dostaną pieniądze z budżetu. W obliczu postepujacego niżu demograficznego taka sytuacja jest chora i doprowadzicie Państwo polską naukę do zapaści, a skorzystają na tym inne uczelnie Niemieckie, Czeskie, Ukrainskie...Jako były rektor SGH chyba sam Pan widzi, ze obecny system nie zdaje egzaminu. SGH jest coraz niżej w europejskich i światowych rankingach Uczelni.

Po pierwsze ustalmy fakty: "to własnie państwo w latach 90 utworzyło wiele nowych uniwersytetów..". Nie utworzyło. Z powodu zmiany profilu kształcenia (rozszerzenia oferty) przekształciło dwie politechniki i kilka innych uczelni w uniwersytety. Łączna liczba uczelni akademickich jest prawie stała.
Po drugie finansowanie uczelnji ma sie nijak do liczby studentów (nie rośnie wraz z liczba studentów).
Po trzecie w światowych rankingach SGH nigdy nie było bo jest zbyt małą uczelnią. A w europejskich jest stabilnie.
Po czwarte pochodznie kapitału ma znaczenia, ale kapitał myśli i na przykład koreańczycy zainwestowali w kształcenie kadr na swoich, ale funkcjonujących w Polsce fabryk. Bo taniej i efektywniej jest mieć miejscopwe kady menedżerskie.


2011-09-06
Gość serwisu pisze: Szanowny Panie Senatorze,
wczoraj w Sejmie odbyło się ważne głosowanie nad odrzuceniem obywatelskiego projektu ustawy wprowadzającego całkowity zakaz aborcji. Gdyby miał Pan możliwość uczestniczenia w tym głosowaniu, czy głosowałby Pan za odrzuceniem projektu, czy też przeciw? Jak Pan ocenia fakt, że w klubie PO została wprowadzona w tej sprawie dyscyplina klubowa podczas głosowania? Z poważaniem - Ludwika Budzyńska

Jako konserwatysta jestem przeciwnikiem aborcji. Ale uważam, że obecna ustawa jest kompromisem i z tego powodu potrzeban była dyscyplina w Klubie. Bo alternatywny projekt zakładał liberalizacje obecnych przepisów.


2011-09-01
gość niedzielny pisze: jak sie Pan czuje, gdy członek Platformy Obywatelskiej - dr hab. nauk ekonomicznych jest jedynie senatorem, a za finanse państwa odpowiada Jacek Rostowski z wykształceniem licencjata?

Przecież to wynika z Konstytucji. To Parlament powołuje rząd.


2011-09-01
liberał pisze: ale nie odpowiedział Pan na pytanie:)

Nie żałuję, w każdej partii, szczególnie w PiS, potrzebni są liberałowie i ekonomiści.


2011-09-01
student UMCS w Lublinie pisze: Pańska odpowiedź niestety mnie nie satysfakcjonuje, bo jak Pan dobrze wie, siła rynku na ogół nie obowiązuje w państwowych instytucjach i urzędach. Nadto, jednym z celów jakie stawia sobie PKA jest - czytam na stronie internetowej - "Podawanie do publicznej wiadomości informacji dotyczących jakości kształcenia na ocenionych kierunkach studiów". Jakoś nie zauważyłem, miażdżącego raportu PKA o jakości kształcenia, a właściwie jej braku na słabych uniwersytetach. Znowu posłuże się przykładem z Podkarpacia, który znam - poziom kształcenia na Uniwersytecie Rzeszowskim jest tak niski, ze ciężko go opisać. Nawet studenci tego uniwersytetu są zdania, że studia które prowadzi ta jednostka są "robione na siłe". Uczelnią ciagle wstrząsają skandale związane z nepotyzmem. Niektórzy nazywają nawet rozwijają skrót UR jako Uniwersytet Rodzinny. Z tego mozna wyciągnać następujący wniosek - W państwowych jednostkach budżetowych prawo rynku o którym Pan wspomniał nie działa - nie ważne czy kandydat do pracy ukończył studia na UJ czy szkole zawodowej, ważny jest sam fakt posiadania tytułu magistra. Obecnie mamy okres rekrutacji na studia. Na Uniwersytecie Rzeszowskim połowa miejsc na elitarnym kierunku prawo stacjonarne jest...wolna. A rzecznik uczelni wypowiada się, ze Uniwersytet liczy na osoby, które poprawiają marurę w sierpniu(!). Nie dziwię się niskiemu poziomowi kształcenia na tym uniwersytecie, szkoro studiują nań osoby, które zostały przyjęte na studia z wynikiem 30% z matury zdawanej na poziomie podstawowym, jednak dziwię się polityce Pana ugrupowania i Ministerstwu Nauki, które z jednej strony składa deklarację, ze będzie wspierać tylko dobre uniwersytety, ze mają powstawać KNOWy(Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących) , że finansowanie uczelni ma byc zależne od poziomu jaki reprezentują jej pracownicy naukowi, a z drugiej strony przekazuje ogromne sumy pieniędzy na...uniwersytety, które są zagrożone - wg. polityki Pani Minister Kudryckiej - likwidacją. Zachęcam zatem Pana do podjęcia dyskusji w swoim ugrupowaniu na temat Reformy szkolnictwa Wyższego, aby ta sprawiła podniesienie poziomu polskiej nauki, a nie uśrednienie i zrównanie. Bo chyba Pan przyzna mi rację, ze dopuszczanie do podjecia studiów osób o wyniku z matury 30% jest niedopuszczalne

Sugeruje Pan powrót do poprzedniego (minionego) ustroju, w którym Państwo określało kto ma studiować i czego i jak się uczyć? Uczelnie są autonomiczne i same odpowiadają za swoje dokonania. Żaden rząd nie ma wpływu na "podniesienie poziomu nauki", to musi wynikać z popytu na badania naukowe i konkurencji. A do dopuszczeniu do studiowania niech decyduje uczelnia.


2011-08-31
liberał pisze: Nie żałuje Pan, że taka osoba jak Przemysław Wipler startuje z list PiS a nie z list PO? Czy taki specjalista w zakresie gospodarki oraz prawa nie przydałby się PO?

W 2005 prowadziliśmy razem kampanię wyborcza - miał przecież być PO-PiS. On do Sejmu, ja do Senatu. Jak wiadomo, po pojawieniu się spadających ze ścian pluszaków było już jasne, że koalicji nie będzie.


2011-08-31
student UMCS w Lublinie pisze: Panie Senatorze, Chciałbym zwrócić się do Pana jako Przewodniczącego PKA, dlaczego Instytucja której Pan przewodniczy działa bynajmniej nie rzecz "doskonalenia jakości kształcenia". Jestem Studentem Wydziału Prawa i Administracji UMCS w Lublinie. Wybrałem tą uczelnię, chociaż jestem z innego miasta wojewódzkiego, ze względu na wysoki poziom kształcenia przezeń oferowany. Aby zdobyć tytuł zawodowy magistra jestem zmuszony - co zrozumiałe - do wytężonej pracy, do lektury wielu podręczników prawniczych i tak dalej. Tymczasem moi koledzy, którzy wybrali się na studia prawnicze na mniej renomowanej uczelni państwowej na Podkarpaciu, dostaną TEN SAM tytuł zawodowy magistra mimo znacznie mniejszych nakładów pracy. Egzaminy które ja muszę zdać wymagają skrupulatnego przygotowania się z szerokiego zakresu materiału, tymczasem egzaminy z tych samych przedmiotów na Uniwersytecie Rzeszowskim niejednokrotnie mają formę przepisania oceny z ćwiczeń(!). Wymagania stawiane studentom na UR są wręcz śmiesznie niskie. Kadra tej uczelni - choć spełnia minima kadrowe - to jednak składa sie w dużej mierze z magistrów i doktorów czyli niesamodzielnych pracowników naukowych, którzy bardziej skupiają sie na rozwoju własnej kariery naukowej i stawiają niskie wymagania studentom. Przechodzę do sedna sprawy - Państwowa Komisja Akredytacyjna uchwałą nr 859/2010 Prezydium z dnia 2 września 2010 r. w sprawie oceny jakości kształcenia na kierunku „prawo" Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Rzeszowskiego na poziomie jednolitych studiów magisterskich. - wydała ocenę: pozytywną. Pytam sie zatem: jak to mozliwe, że Wydziały Prawa takich uniwersytetów jak UJ, UW, UMCS, UAM, KUL mają tą samą pozytywną akredytację z w zasadzie pseudo-wydziałami prawa uczelni takich jak opisywany przypadek Uniwersytetu rzeszowskiego czy innych uczelni z końców wszelakich rankingów. Różnica w poziomie nauczania miedzy najlepszymi polskimi uniwersytetami jak UJ, UW, UMCS.... a najgorszymi jak UR, UJK w Kielcach, Uniw. Zielonogórski jest kolosalna. Dlaczego zatem PKA swoimi uchwałami zrównuje w sensie prawnym poziom kształcenia na polskich uniwersytetach i dopuszcza do tego, ze niedouczeni studenci otrzymują taki sam tytuł zawodowy magistra jak studenci, od których wymagano wyteżonej pracy przez cały okres studiów??

Pytanie złożone, ale postaram się syntetycznie:
- PKA nie buduje rankingu, lecz raiting wydając oceny: wyróżniającą, pozytywną, warunkową lub negatywną. Z tego powodu ocenę pozytywną ma WIĘKSZOŚĆ ocenianych jednostek. Ocenę negatywną lub warunkową otrzymuje jednostka, która nie spełnia minimalnych warunków.
- nierozróżnialność dyplomów jest usterką polskiego systemu dyplomowania i dlatego w znowelizowanej Ustawie, nad którą pracował Parlament tej kadencji, a która wchodzi w życie od października 2011, pojawił się zapis o dyplomach uczelnianych (tzn. sygnowanych godłem uczelni, a nie godłem państwowym). Dzięki temu absolwenci różnych uczelni będą rozróżnialni.
- wierzę w siłę rynku: jeśli Pan więcej umie i jest lepiej przygotowany do pracy to pokona Pan konkurentów na rynku pracy z tych uczelni, które mniej wymagają od studentów.


2011-08-27
Gość serwisu pisze: .................

Wracając do ewentualnych zmian w uprawnieniach Policji: tekst w Gazecie Wyborczej kreuje zagrożenia nie zapisane w projekcie. Wszystko ma być pod kontrolą sadów.


2011-08-26
Gość serwisu pisze: Panie Senatorze, co słychać w sprawie wyborów?

Jestem zarejestrowanym kandydatem, zapraszam na www.rocki2011.pl


2011-08-26
Student pisze: Panie Senatorze!
Jak się Senator ustosunkuje do projektu przyznania milicji dodatkowych uprawnień, m.in. dostępu do stanu konta bez wyroku sądu? Jak ma przebiegać weryfikacja poszczególnych sprawdzeń i czy nie zostanie odwrócony porządek rzeczy. Podejrzany-> sprawdzane konto, a sprawdzane konto --> podejrzany!
Równie dobrze, możnaby umożliwić służbom wszelkim podsłuchiwanie wszystkich osób, bo przecież "uczciwi" nie mają się czego obawiać... :)A może to metoda małych kroczków?

Życzę powodzenia w wyborach do senatu. Mam nadzieje, że zwycięstwo w JOW zmieni sposób dzielenia skóry w Senacie.

Pozdrawiam :)
Student

Minister Sprawiedliwości już zwracał uwagę na nadmiar służb, które mogą "obserwować" obywateli. Jestem przeciw zwiększaniu uprawnień nie nadzorowanych przez sądy.


2011-08-19
Gość serwisu pisze: W raporcie A. Macierewicza jest informacja, że w SGPiS było 10 współpracowników WSI. Ponieważ krążą po mieście różne dokumenty z różnymi nazwiskami, zapytuje wprost: czy jest Pan wśród tych 10 osób? Czy jako pracownik SGPiS współpracował pan z wojskowymi służbami i czy pomagały Panu w karierze naukowej? Czy pomogły również w zostaniu rektorem a potem senatorem?

Nie, nie byłem. Zresztą skłądałem stosowne oświadczenia lustracyjne kandydując do Senatu, a także jako rektor i dziekan wystepując o certyfikat dostępu do tajnych dokumentów. W zostaniu rektorem pomogli mi studenci.


2011-08-18
Andrzej Zybała pisze: Witam serdecznie
Chciałbym prosić o spotkanie z senatorem M. Rockim.
Rozmowa miałaby dotyczyć Bartłomieja Dawidczyka, współpracownika Pana Senatora.
Otóż B. Dawidczyk prowadzi biznes z naruszeniem prawa. Współpracowałem z nim, ponieważ przez kilka miesięcy kupował od mojego wydawnictwa książki o tematyce funduszy unijnych i kredytowania. Z czasem wycofał się ze współpracy, ale okazało się, że dopuścił się skopiowania treści i formy książki. Wydrukował identyczną książkę i sprzedawał, być może nadal sprzedaje. Sprawę prowadzi warszawska prokuratura.
Natomiast zgłaszam tę sprawę Panu Senatorowi, ponieważ Pan Dawidczyk umawiał się na spotkania biznesowe z moim przedstawicielem w biurze Senatora Rockiego, co wskazuje na bliskie kontakty Panów. Pan Dawidczyk zachowywał sie tam z dużą swobodą.
Bardzo mnie sprawa zmartwiła. Ponoszę straty, a dodatkowo Pan Dawidczyk epatuje kontaktami z politykami PO. Wydaje mi się, że dla Pana Rockiego, to też nie jest miła sprawa, ale mimo wszystko proszę o wyjaśnienie. Tym bardziej jeśli B. Dawidczyk miałby być działaczem PO. To nie byłby właściwy człowiek do działań publicznych. Doceniam jego spryt i specyficzną inteligencję, ale problem w tym, że wykorzystuje te cechy do niewłaściwych celów.

pozdrawiam
Andrzej Zybała
604 234 827

Panie Andrzeju,
nie mam nic wspólnego z Panem B.Dawidczykiem, jego obecność w mym Biurze była przypadkowa. Niech sprawę wyjaśni Prokuratura.
Pozdrawiam,
M.Rock,i


2011-08-14
Gość serwisu pisze: W odpowiedzi na jedno z pytań pisze Pan Profesor, że "Nowy system spowoduje, że "dwa kierunki" znikną, bo nowe oferty edukacyjne będą (w dobrych uczelniach!) wielokierunkowe.". Jaką ofertę zamierza w takim razie wystosować SGH wobec studentów, którzy dziś studiują jednocześnie ekonomię (SGH) i matematykę (np. MIMUW)? Czy uczelnia dalej zamierza ignorować osoby chcące się porządnie nauczyć ekonomii teoretycznej i tracić najlepszych studentów na rzecz JSME (jednoczesne studia matematyczno-ekonomiczne) z UW? Chyba, że przyjmiemy, że SGH nie jest dobrą uczelnią...
Ustawa w tym zakresie preferuje duże ośrodki akademickie, mające różnorodną kadrę, a utrudnia działanie tym studentom, którzy wybierają nietypowe połączenia, chcąc tym samym uzyskać unikalne kwalifikacje (choć przecież nie wydumane).
Proszę o odpowiedź, tu lub w serwisie dziekańskim. Uprzejmie dziękuję za poświęcony czas.

Szczerze mówiąc jestem zaskoczony... Dla mnie "ekonomia" + "matematyka" = "ekonometria". A taki kierunek (co prawda o innej nazwie...) jest w SGH.
Na dyskusję szczegółową zapraszam jednak na forum w serwisie dziekańskim.
Co do tego, kogo preferuje Ustawa: mam inną opinie. Po pierwsze ta Ustawa nie preferuje dużych uczelni, ale daje okazję. Jeśli zbierze się dosłownie kilku profesorów to mogą stworzyć "jednokierunkową", unikalną, SWOJĄ uczelnię mając swobodę tworzenia kierunku (oczywiście: muszą mieć pozytywną opinię PKA, ale jeśli mają dobrą, spójną koncepcję to taka opinie dostaną). Do tej pory tacy profesorowie musieli być zgodni z pomysłodawcami centralnej, "ministerialnej" listy kierunków.
Studenci wybierający na prawdę nietypowe połączenia powinni wybierać uczelnie o elastycznych systemach kształcenia, umożliwiających wliczanie do dorobku zajęć zaliczonych w innych uczelniach. Ale na taki system nie ma - w Polsce - wielu odważnych...
ps. nieco inaczej odpowiem w serwisie dziekańskim.


2011-07-30
Lukasz pisze: Szanowny Panie Senatorze,

niepokoja mnie tendencje pogarszania jakosci doktoratow. m.in. w slad za srodowowiskowoscia. Mam pytanie - w jakim trybie wg nowej ustawy mozna przeprowadzic habilitacje, pracujac naukowo, wydajac ksiazki - ale nie bedac zatrudnionym na uniwersytecie? Czy trzeba koniecznie starac sie o jakas czesc etatu, czy wystarczy dorobek (ksiazki)? Jak to wyglada? Bede wdzieczny za odpowiedz

Nigdy, a więc także w "poprzedniej" wersji Ustawy nie było formalnego wymagania przynależności do danego środowiska akademickiego. To po prostu ułatwiało przebieg kolokwium habilitacyjnego. A z innej strony: obycie dydaktyczne daje praktyczną swobodę wypowiedzi i odpowiadania na pytania.
Co do "pogarszania jakości": nie podzielam tego poglądu. Doktoraty już wcześniej były różnej jakości, teraz jedynie będzie widać kto je firmuje (bo znika godło RP z dyplomu).
Odpowiadając na pytanie: oczywiście, że wystarczy dorobek.


1-50 | 51-100 | 101-150 | 151-200 | 201-250 | 251-300 | 301-350 | 351-400 | 401-450 | 451-500 | 501-550 | 551-600 | 601-650 | 651-700 | 701-750 | 751-800 | 801-850 | 851-900 | 901-950 | 951-1000 | 1001-1050 | 1051-1100 | 1101-1150 | 1151-1200 | 1201-1250 | 1251-1300 | 1301-1350 | 1351-1400 | 1401-1450 | 1451-1500 | 1501-1550 | 1551-1600 | 1601-1650 | 1651-1700 | 1701-1717

Tutaj można zadać pytanie...


Biuro Senatorskie Marka Rockiego, pl. Jana Henryka Dąbrowskiego 5, 00-057 Warszawa, tel. (22) 892 06 95, fax (22) 892 06 95