Z archiwum Senatora RP

Z archiwum Rektora SGH

Z archiwum Dziekana KAE



Wyszukiwanie:      

1-50 | 51-100 | 101-150 | 151-200 | 201-250 | 251-300 | 301-350 | 351-400 | 401-450 | 451-500 | 501-550 | 551-600 | 601-650 | 651-700 | 701-750 | 751-800 | 801-850 | 851-900 | 901-950 | 951-1000 | 1001-1050 | 1051-1100 | 1101-1150 | 1151-1200 | 1201-1250 | 1251-1300 | 1301-1350 | 1351-1400 | 1401-1450 | 1451-1500 | 1501-1550 | 1551-1600 | 1601-1650 | 1651-1700 | 1701-1701

2013-02-11
Gość serwisu pisze: PO zawsze miała dobry pi-ar, ale sposób w jaki przykryto wniosek o wotum nieufności dla rządu to naprawdę majstersztyk. Szczere gratulacje!

??? Czym przykryto? Nie zauważyłem. Mało rozsądny był nie tylko sam wniosek, ale także moment jego składania.
Co do pi-ar'u mam przeciwną opinię: PO ma kiepski.
Aaaaa... Chodzi o Papieża?!? Kiepski dowcip.


2013-01-28
Gość serwisu pisze: ............

Sprawdzałem, serwis "dawny" dziekański działa, ale musiałem przekopiować adres do wyszukiwarki, bo link bezpośredni nie zadziałał.
Wracając do braku forum do dyskusji: może jest nim blog DSM?


2013-01-28
Studencik pisze: Co z tą SGH? Co z nauką w Polsce? Przedstawiam determinanty spadku zainteresowania SGH.

Nierzetelni wykładowcy? Są! W Naszej Alma Mater są "łobuziaki" przychodzący 6/15 wykładów, opuszczający wykłady podczas których mają odrabiać zajęcia i notorycznie przysyłający nieprzygotowanych asystentów. Mi wstyd! A Panu? Pan podchodzi do sprawy poważnie, ale kiedy skończy się robienie dydaktyki przez osoby doń się nienadające?
Studenci: KTO tu wpuszcza 400 „nowych” na semestr letni. Ile jest w nich "naszych"? ~200. Jakie przygotowanie mają pozostali? Nieznane. Egzamin jest trywialny i mógłby sie dostać na naszego magistra średni student po 1 roku licencjatu w SGH. Jak to wygląda, jak dostaje się do nas student słabej uczelni, następnie kończy prześlizgując się na trójeczkach ‘dumpingowych’ wykładowców i otrzymuje dumnie dyplom z napisem ‘dobry’ lub ‘bardzo dobry’(bo mało który promotor stawia niższą ocenę…)?
Marzyłem, żeby tu studiować... Ba! Chciałem nawet zostać na uczelni, ale patrząc na to co się tu dzieje nie marze o niczym innym jak skończeniu przygody z tym czerwonym budynkiem i pójściem do pracy...
Ile jeszcze marnowania czasu i talentów w Polskiej dydaktyce i nauce?

Rynek tj. studenci i pracodawcy widzą, że nic dobrego się nie dzieje i coraz częściej idą na WNE. Sam dziś pewnie poszedłbym na MIM UW...

Gdzie się podział serwis dziekański?! :) Może warto założyć platformę do dyskusji.

Pozdrawiam,
Student

Zaczynając od końca: przestałem być dziekanem to i link znikł ze strony Kolegium, ale jest widoczny na stronie Instytutu Ekonometrii:
http://akson.sgh.waw.pl/marekrocki/
Martwy? No cóż... Serwis rektorski był popularny, ale rektorem już nie jestem od paru lat...
A teraz od początku: nierzetelni wykładowcy?!?! I co studenci nie upominają się o to u Dziekana? Jeśli nie, to znaczy że im to pasuje?!?! A co do "nie nadających się", faktycznie nie ma tzw studium pedagogicznego przygotowującego do pracy dydaktycznej, ale nie ma też asystentów (stanowiska te zlikwidowano po 2005 roku) którzy takie studium obowiązkowo zaliczali.
Studenci. Ci "nowi" to zakładam studenci na magisterce. No tak, nowi, ale to wynika z przyjęcia w Ustawie znowelizowanej w 2005, ze na drugim stopniu maja być właśnie "nowi". Ówcześnie protestowałem (ślady są w opiniach serwisu dziekańskiego) pisząc, że studia I stopnia powinny trwać dłużej niż sześć semestrów i dawać PEŁNE wykształcenie ekonomiczne. Niestety byłe,m przegłosowany. Prawa demokracji...
To nie pocieszenie, ale podobnie jest we wszystkich uczelniach...
A co do platformy dyskusji: "forum" esgieha kiedyś nią było.


2013-01-28
Gość serwisu pisze: Drogi Panie Senatorze
Pozwólmy sobie trochę pomarzyć. Proponuję:

1.Zlikwidować PIT, CIT,ZUS,akcyzę i VAT.
2.Wprowadzić podatek pogłówny na finansowanie armii, policji i sądów.
3.Wprowadzić podatek od pojazdów silnikowych, od każdego samochodu i motocykla taka sama kwota, na finansowanie dróg, mostów i autostrad.
4.Wprowadzić podatek dla przedsiębiorstw, od każdego taka sama kwota, na finansowanie administracji i do stworzenia rezerw na wypadek klęsk żywiołowych.
5.Zlikwidować wszystkie koncesje i pozwolenia z wyjątkiem tych dotyczących handlu bronią i amunicją. Wprowadzić ustawę Wilczka.
6.Wprowadzić przejściowy podatek obrotowy dla przedsiębiorstw w wysokości 1% na sfinansowanie zadłużenia zagranicznego Polski.
7.Wprowadzić przejściowy podatek od funduszu płac w wysokości 30 proc. na sfinansowanie istniejących zobowiązań emerytalnych.
8.Zlikwidować państwowy system emerytalny i przymus ubezpieczeń.
9.Ograniczyć czas trwania ochrony patentowej do jednego roku po przyznaniu patentu i doprowadzić do dekryminalizacji piractwa. Docelowo znieść wszystkie patenty i przejawy uznawania przez państwo i obejmowania ochroną praw majątkowych do idei jako niedozwolone formy monopolu.
10. Sprywatyzować z licytacji wszystkie pozostałe przedsiębiorstwa państwowe a uzyskane pieniądze przeznaczyć w 100 procentach na spłatę istniejących zobowiązań emerytalnych.
11. Wprowadzić zakaz uchwalania budżetu z deficytem.
12. Sprywatyzować edukację i służbę zdrowia.

Popiera Pan?

Życzę wszystkiego najlepszego.

Ogólnie, tak, ale:
1) i 2) ok
3) nie, bo zużycie dróg nie jest jednakowe dla motocykla i dla TIR-a
4) nie, tu tez powinna być proporcja z wielkością i rodzajem biznesu: inaczej usuwa się skutki powodzi które dotknęły fabrykę w Sandomierzu a inaczej w biurze maklerskim;
5) ok
6) i 7) ciekawe, ale brak mi wyliczeń;
8) popieram, ale to wymaga okresu przejściowego
9) a jak to jest na świecie?
10) ok
11) trudne z powodu zaszłości, ale ok
12) ok
Nawzajem.


2013-01-28
M. de Rivarol pisze: Całe szczęscie, że w PO są jeszcze posłowie dla których ważniejsze jest sumienie niż słowo przywódcy. A Pan jakby zagłosował?

Nie należy się uchylać od dyskusji, szczególnie wtedy gdy temat jest ważny. Gdyby nie był ważny nie budziłby takich emocji. A głosowanie dotyczyło dopuszczenia do dyskusji. I nie ma to związku z sumieniem.


2013-01-24
Tomek pisze: Odpowiedź jaką Pan udzielił na moje pytanie zdaje się potwierdzać fakt, że żyje Pan niejako w oderwaniu od rzeczywistości. Dane owszem, pokazują spadek w ilości przewodów habilitacyjnych na nowych zasadach, ale jest to raczej "strach przed nowym i nieznanym", natomiast nie obrazuje to konkretnej tendencji. Natomiast sam przewód habilitacyjny został znacznie ułatwiony czego dowodem jest przedstawianie coraz częściej przez habilitantów jako osiągniecia naukowego ciągu publikacji zamiast monografii. W zdecydowanej większości przypadków takie publikacje prezentują znacznie niższą wartość aniżeli monografia. Nadto oczywistą rzeczą jest, że zlikwidowanie wykładu habilitacyjnego przed Radą Wydziału Jednostki nadającej stopień, a wręcz doprowadzenie do sytuacji, że Rada Wydziału habilitanta na oczy nie widzi znacząco ułatwia otrzymanie stopnia doktora habilitowanego na co wskazuje prof. Chmielewski. Kolejnym problemem wynikającym z powyższego jest powiązanie uprawnień do nadawania stopni naukowych z ilością zatrudnionych samodzielnych pracowników naukowych, których ilość wciąż wzrasta. Jeszcze 10 lat temu uprawnień do nadawania stopnia dr hab. w określonych dziedzinach (np. w budownictwie) miało niewiele uczelni, jedynie te najlepsze o ugruntowanej pozycji (Politechnika Gdańska, Warszawska, Łódzka, Wrocławska, Śląska) Dzisiaj? Dzisiaj uprawnienia do nadawania stopnia naukowego dr hab. mają prawie wszystkie wydziały budownictwa polskich politechnik (nawet te w Rzeszowie i Białymstoku). Czy świadczy to o jakimś skoku w polskiej nauce? O wielkich osiągnięciach naukowców tych uczelni? Czy może raczej o obniżeniu rangi habilitacji. Odpowiedź, patrząc na światowe rankingi pozycjonujące polską naukę na szarym końcu, wydaje się jasna. Szkoda, że Pan jako naukowiec, senator, przewodniczący PKA zdaje się tego nie dostrzegać. Zaś to, będzie miało negatywne konsekwencje w postaci nadawania stopni naukowych bynajmniej niewybitnym naukowcom, którzy z kolei zyskają prawo do promowania doktorów i recenzowania innych habilitacji i dochodzimy do sytuacji którą możnaby metaforycznie ująć stwierdzeniem "ślepy prowadził ślepego", co skutkowac bedzie nadawaniem stopni naukowych miernym pracownikom nauki przez miernych naukowców

Przyjmuję te argumenty, ale inaczej interpretuję. Prof.Chmielewski skrytykował obecny Rząd, a to co Pan pisze jest skutkiem działania poprzedniej wersji Ustawy, poprzednich kilku rządów i poprzednich składów Centralnej Komisji. która nadawała uprawnienia do habilitowania.
Co do wykładu habilitacyjnego tez mi go brakuje, ale proszę pamiętać, że habilitacja nie jest powszechna na świecie. Odwracając rozumowanie można stwierdzić, że polscy naukowcy zajmowali się "robieniem habilitacji", a na świecie "robiono odkrycia". No to może zlikwidować habilitacje? Ale na to nie było zgodny środowiska i z tego pomysłu Min.Kudrycka się wycofała.
Wracając do mej odpowiedzi: nie pisałem, że "spada" liczba habilitacji na nowych zasadach, ale że potencjalni habilitanci spieszyli się by realizować procedurę według starych zasad i z tego powodu "nowe" zasady nie są wykorzystywane. Tak twierdzi prof. Kaczorek na podstawie danych z CK. Dla mnie oznacza to, że społeczność habilitantów uważa stare zasady za łatwiejsze.


2013-01-23
Tomek pisze: "Był nacisk na ministerstwo odnośnie zbyt wolnej kariery naukowej. Moim zdaniem, ministerstwo wychodząc naprzeciw oczekiwaniom pewnej sfrustrowanej grupy średniej kadry uczelni, praktycznie likwiduje habilitacje i proszę zobaczyć, co się dzieje - są wydziały, na których jest ponad 100 profesorów. Na dobrych uniwersytetach zachodnich na wydziale nie ma ich więcej niż 20, bo więcej ich nie potrzeba. Nie chodzi o to, żebyśmy mieli więcej profesorów niż Sobieski miał wojska pod Wiedniem, tylko żebyśmy mieli dobrych naukowców. Teraz każdy, kto zbierze trochę publikacji, będzie miał habilitację. Nie będzie żadnego sita. Nikt nie odejdzie z uczelni, bo też nie miałby dokąd. To, co wytworzy się na uczelni, będzie poważnym problemem dla władz. Spadnie liczba studentów, co wynika z prognoz demograficznych i zostanie cała gromada profesorów, bo po zrobieniu habilitacji pracownik naukowy jest na uczelni nie do ruszenia." - prof. zw. Marek Chmielewski, wiceprezes PAN

Jak odniesie się Pan do krytycznych względem polityki MNiSW słów profesora Chmielewskiego? Moim zdaniem profesor trafił w sedno sprawy, powiedział prawdę, od której ucieka obecne kierownictwo ministerstwa i reszta platformersów.

Jestem zaskoczony. Dane wskazują na odwrotną tendencję: brak chętnych do robienia habilitacji według nowych zasad. Co do prognoz demograficznych prof.Chmielewski też się myli: liczba studentów nie "spadnie" (zwracam uwagę na czas przyszły w tym sformułowaniu), bo spadała już od 2006. Gromada profesorów też nie "zostanie" bo odchodzę na emerytury. Ale oczywiście, chodzi o to byśmy mieli dobrych naukowców.


2013-01-19
Kontestator pisze: Witam,

Panie Senatorze, w ostatnim wywiadze stwierdził Pan, że przedsiębiorczość powinna mieć maturalną rangę... Jednakże, czy w czasach gdy doktorzy na uniwersytetach zakładają sie i wygrywają, że rozwiazą maturę rozszerzoną w pamięci(ponoć najtrudniejsza) można jeszcze mówić o jakiejś randze? Matura sama w sobie nie ma już żadnej rangi, więc jaki jest sens doczepiać dodatkowy przedmiot mający zyskać na jej randze(więc z definicji ciągnąćy średnią w dół, o niższej wartości)...

Jak Pan chce podnieść ducha w narodzie, to czas postulować prawo wyboru studenta przez uczelnie! Wtedy wróci nacisk uczniów na licea ku podwyższeniu poziomu, a nie "na mature mi starczy, a potem niech się martwią moi profesorowie... WSZYSTKICH nie wyrzucą..."

Wycofuje się Pan/podtrzymuje/dodaje założenia? :)

Podtrzymuję i przebijam: uczelnia powinna móc robić egzaminy wstępne jeśli chce. Jakość studentów - co obserwuje na własnych zajęciach w SGH - spadła skokowo (średnio rzecz biorąc) od momentu gdy wyniki matur są jedynym i obowiązkowym kryterium selekcji kandydatów na studia. A dodatkowy przedmiot maturalny, o którym mówiłem w wywiadzie, to tylko gest podkreślający wagę problematyki ekonomicznej w wykształceniu. A być może dodatkowe kryterium selekcji, jeśli nie będzie egzaminu wstępnego. W ostatnim roku mojego rektorowania w SGH mieliśmy pięć egzaminów w toku postępowania rekrutacyjnego: matematyka, geografia lub historia, dwa języki obce i przedsiębiorczość.


2013-01-17
niepoprawny pisze: Dzień dobry Panie Profesorze
Odpowiadając na pytanie sympatyka, odniósł się Pan sceptycznie do pomysłu opodatkowania majątku, argumentując, że to spowodowałoby ucieczkę ludzi za granicę. Wydaje się, że ludzie uciekają za granicę przed opodatkowaniem pracy i konsumpcji(zmieniając rezydencję podatkową, kupując co się da za granicą albo zupełnie emigrując). Jak Pan sobie wyobraża ucieczkę za granicę z nieruchomością, którą posiada się na terytorium Polski? Z ruchomościami, które również mogłyby być opodatkowane jak nieruchomości, sprawa wygląda prościej, ale wystarczyłoby wprowadzić kary za poruszanie się pojazdem nie zarejestrowanym w Polsce po drogach polskich przez dłuższy okres. Czy mógłby Pan Profesor mimo wszystko przekonać mnie do swojego zdania? Dziękuję.

Nie chodziło mi o "ucieczkę" nieruchomości, ale środków finansowych przeznaczonych na jej zakup. Właśnie, tak jak Pan pisze: "kupując co się da za granicą". Oczywiście, po to by uniknąć opodatkowania dochodów, ale także unikając potencjalnego opodatkowania majątku. Tak myślę, ale może się mylę.


2013-01-15
Gość serwisu pisze: Jak planuje Pan spędzić Święta Bożego Narodzenia? Choinka już ubrana?

No proszę... Pytanie szło i szło, a po drodze Trzech Króli.. Choinka już rozebrana.


2013-01-15
Konserwatywny Sympatyk pisze: Wielmożny Panie Rocki

Sen spędza mi z powiek zagadnienie wpływu spraw skarbowych na działanie żywiołu ludzkiego i nie mogę się oprzeć wrażeniu, iż opodatkowanie pracy jest najjaśniejszą przyczyną bezrobocia, a opodatkowanie konsumpcji wykoleja mechanizm cenowy i obniża wartość złotówek w portfelach Polaków. Oba rodzaje danin prowadzą zatem prosto do wybuchu nędzy w narodzie. Dlaczego rząd polski nie obciąża Polaków jedynie daninami od ilości i jakości posiadanych dóbr oraz pogłównem na siłę zbrojną, policję państwową i roczki sądowe? Opodatkowując jedynie majątek a nie przychody i pracę obywateli i towarzystw przemysłowych, państwo polskie pokaże, że jest państwem sprawiedliwym, które pobiera składkę na obronę tego, co rzeczywiście państwo chronić musi.Czyż nie można byłoby tego rozłożyć tak, żeby zrównoważyć przychody i rozchody skarbu? Wszelkie inne podatki trzeba oddać do lamusa, a zaprowadzić ład sprawiedliwy, oparty na pryncypiach swobodnej wymiany i prawa człowieka do owoców jego pracy.

Moc ucisków z wieku pary i elektryczności przesyła
Konserwatywny Sympatyk

Dlaczego: "rząd polski nie obciąża Polaków jedynie daninami od ilości i jakości posiadanych dóbr"? Bo daniny może nakładać jedynie Parlament. Ale co po pierwsze, moim zdaniem słusznie, ze majątek nie jest opodatkowany, bo powodowałoby to ucieczkę z bogactwem za granicę. Przykłady aktualne są w mediach. Choć z innego kraju.. Co do pogłównego zgoda, ale wracając do Parlamentu: nie ma na to powszechnej zgody. Nawet podatek liniowy był uznany przez socjalistów za niesprawiedliwy. Demokracja..


2013-01-13
Gość serwisu pisze: Jakiej muzyki słucha nasza władza? Jakiej Pan słucha? ;)

W tej chwili? Akurat słucham muzykę z płyty "Blues" zespołu Breakout, czarny krążek z muzyką Tadeusza Nalepy i słowami Bogdana Loebla.


2013-01-09
Gość serwisu pisze: Paaaaanieee, długo by gadać....

O czym?


2013-01-08
Świeżak pisze: Dzień dobry,

Bardzo dziękuję za odpowiedź na poprzednie pytanie. Za dużo Państwa w edukacji i z tego co Pan pisze, za wiele też owczego pędu, co jest prawdziwą hańbą jeśli występuje wśród kadry profesorskiej.

Czy możliwym jest prowadzenie jednolitych studiów M.Sc.? Ekonomia i MISI mogłyby zyskać. Czy możliwa byłaby wówczas wspólna rekrutacja na uczelnie? Czy musiałaby już być na kierunek?

Być może się myle, ale przy upadku twardych umiejętności i niedostosowaniu miękkich do wymagań rynku, absolwent SGH(MISI) może zacząć tracić na korzyść swoich kolegów z matematyki czy ekonofizyki.

Z poważaniem...

Oczywiście, że za dużo państwa w edukacji. Taki był cel autora ustawy z 2005 roku. Po to wpisano do niej "dyplom państwowy". Podkreślam to, bo trzeba było dużo determinacji by odejść od dyplomu państwowego na rzecz dyplomu sygnowanego przez logo uczelni.
Ze studiami jednolitymi jest kłopot, bo państwo trzyma rękę na dopuszczeniu do ich tworzenia. Z założenia mają być dwu stopniowe.
Moim zdaniem możliwe jest natomiast przedłużenie MISI do ośmiu semestrów.


2013-01-07
Świeżak pisze: Panie Prof. czemu na uczelniach upada poziom matematyki? Nawet w SGH jest jej coraz mniej...(a wiem, bo rzuciłem okiem na programy i pare lat temu wycięto sporą część...). Gdzie leży przyczyna? Nie powie Pan, że nie warto się uczyć m., z biegiem lat stwierdzam chyba to jest jedyna rzecz której warto się uczyć...

Poziom upada z powodu słabego przygotowania kandydatów. Liczba godzin z matematyki zmalała z powodu wprowadzenia studiów dwu stopniowych i cięci tak zwanych przedmiotów podstawowych na korzyść przedmiotów "zawodowych" (kierunkowych, specjalizacyjnych).
Z mojego punktu widzenia to błąd, bo mam słabszych studentów na ekonometrii. Problem polega m.in. na tym, że po uchwaleniu zmina w ustawie w 2005 roku przyjęto - dosyć powszechnie w Polsce, a w tym w SGH - że studia I stopnia mają trwać trzy lata. Uważam - i walczyłem o to w SGH - że studia powinny trwać tyle by wykształcić, a nie sześć semestrów. Zgodnie z uchwaloną ostatnio nowelizacją studia mogą trwać dłużej, ale w SGH nie ma odwagi na dokonanie zmian w tym zakresie.


2013-01-07
Gość serwisu pisze: Kim jest tajemniczy Gość serwisu??

To ktoś kto woli się schować, niż podpisać.


2013-01-06
Stowarzyszenie Fanek Senatora Marka Rockiego pisze: Kiedy w Warszawie jakaś ulica zostanie wreszcie nazwana Pańskim imieniem?

Moim? Nigdy. Jest wielu jeszcze nie upamiętnionych a faktycznie zasłużonych.


2013-01-06
Gość serwisu pisze: Ma Pan rację - lemingi się nie budzą, one śpią jak zabite. Wydawało się, że podwyżki podatków, opłat za wieczyste użytkowanie gruntów, bilety ZTM, czy wreszcie śmieci w końcu nimi wstrząsną. Jednak z ostatniego sondażu wynika, że nie wstrząsnęły. Wręcz można wysnuć wniosek, że im większe podatki, tym lemingom lepiej. Czy Minister Finansów już zauważył tę prawidłowość?

No właśnie... Lemingi czytają ze zrozumieniem i dlatego na przykład nie sądzą by opłaty za "śmieci" wzrosły. Swoja drogą zadziwiające jak dalece można w przekazach prasowych przekłamać tak proste zasady, jak te zapisane w ustawie. Celowo czy z braku przygotowania dziennikarskiego?


2013-01-03
Gość serwisu pisze: Lemingi chyba się budzą. Będzie ciekawy rok?

?? Budzą się komentatorzy traktujący lemingi jako temat. I to jest ciekawe.


2013-01-03
Czytelnik pisze: Mnie bardziej przeraża fakt, że na wiodącej polskiej uczelni, np. UW, UJ czy też SGH, adiunkt z doktoratem zarabia trzy razy mniej niż jego kolega w Afryce Południowej, której PKB w sile nabywczej na mieszkańca jest dwa razy niższe od polskiego. Co prawda tego porównania akurat w tekście Gazety nie było, ale opis sytuacji materialnej polskich pracowników nauki wydaje się być miarodajny.

OK, ale systemy finansowania szkolnictwa wyższego i nauki są inne. Podatki są przeznaczane na inne cele. Motywacje do podjęcia studiów są inne. Tradycje gospodarki socjalistycznej nie tak ugruntowane...


2013-01-03
Czytelnik pisze: Szanowny Panie Senatorze, jakie są Pana refleksje po przeczytaniu dwu artykułów nt. zarobków w nauce polskiej www.solidarnosc.uw.edu.pl/pliki/SKMBT.pdf ?

Refleksje? Nierzetelnie napisane. Pomijam to, że na podstawie opinii doktorantów z jednej uczelni nie można wyciągać wniosków o systemie. Dowodem braku rzetelności w tym tekście jest zdanie (w części zatytułowanej: "Fakty są takie"): "Dotacje na studenta: nawet siedem razy niższe". Przypomnę, że dotacja to kwota jaką podatnicy poświęcają (poprzez budżet państwa) na pokrycie kosztów funkcjonowania uczelni wyższych. W artykule porównuje się dolę doktorantów polskich uczelni (ich studia także są finansowane z tej dotacji) z doktorantami z uczelni w krajach gdzie studia finansowane są z czesnego!
Kolejny dowód w kolejnym akapicie: w polskich uczelniach do 100% środków finansowych jest z dotacji (a więc z budżetu państwa), a w brytyjskich do 46% a reszta jest "od państwa na badania". Nierzetelność jest w tym, że dotacja "dydaktyczna" jest tylko częścią dochodów budżetowych uczelni. Dotacja na badania naukowe jest odrębna i odrębnie ustalana. Jeśli uczelnia dostaje środki budżetowe w 100% z dotacji "dydaktycznej" to oznacza, że albo nie prowadzi badań naukowych (są takie uczelnie), albo jej badania są bardzo nisko oceniane (takie uczelnie też są). No i co z tego wynika? Że podatnicy mają dawać pieniądze na badania naukowe w uczelniach w których się ich nie prowadzi?
Wniosek: źle napisany tekst.


2012-12-18
Gość serwisu pisze: Drogi Panie Senatorze

Wiadomo, że w obecnej sytuacji finansów publicznych nie ma się co łudzić, że czeka nas jakakolwiek obniżka czy nawet uproszczenie pobierania podatków. Przestałem też wierzyć w jakąkolwiek możliwość zupełnego przywrócenia wolności gospodarczej w Polsce. A szkoda, bo w rankingach łatwości prowadzenia biznesu jesteśmy na szarym końcu świata.W związku z tym pragnę spytać, czy do stworzenia na terytorium Polski specjalnego okręgu administracyjnego na wzór Hongkongu wystarczyłaby zwykła ustawa, czy potrzebna jest zmiana konstytucji? Przydałby się nam taki raj podatkowy z dostępem do morza, przydał. A może gmina, w drodze uchwał Rady, mogłaby się sama przekształcić?

Dobrze nie jest, ale w rankingu "doing business" awansowaliśmy, więc nie jest aż tak źle... Jakiś czas temu mieliśmy "Wolne Miasto Gdańsk", o ile pamiętam nie było to z korzyścią dla Rzeczpospolitej...


2012-12-06
gość serwisu pisze: dlaczego Pan i reszta platformersów NISZCZYCIE Polską Naukę i Szkolnictwo Wyższe ??

Niszczycie??? Co na to wskazuje?


2012-12-02
Jan Kowalski pisze: Dzień dobry!

Panie Senatorze, co Pan sądzi na temat Specjalnej Strefy Demograficznej jako idei? :) Członkowie Pana Partii czekającej na obniżenie roszczeń społeczeństwa występują z nowymi i chcą takową stworzyć na terenie Opolszczyzny...
I tutaj moje pytanie, bo PO jak wiemy to rząd fachowców o czym się dowiedzieliśmy jeszcze przed objeciem władzy po raz pierwszy... Z pewnością zbudowany został model dotyczący dzietności, moje pytanie brzmi, czy są tam zmienne jakościowe dotyczące 'stopnia' w jakim dzieci 'przynależą' rodzicom? Ciekawym też pewnie byłby dylemat więźnia przy istnieniu ZUS...
Pan Sebiesta(twórca pomysłu) woła o pomoc w opiece nad małymi dziećmi... Z pewnością wszystkie matki pragną zostawić swoje bachory w żłobkach i iść do pracy żeby zarobić tyle ile ich mężowie zapłacili w podatkach ;)
SSD to wspaniały pomysł na obniżenie dzietności za lat 30 :) Dzieci wychowane w falanstrach z pewnością będą doskonałymi obywatelami, podobnie jak obecni wychowani w semi-falanstrach do których się idzie w wieku 6 lat. I ku ogólnej uciesze ekologów tacy ludzie nie są za mocno zainteresowani posiadaniem czy wychowywaniem dzieci, stąd też te które zdarzy im się mieć z chęcią oddadzą już do pełnego doświadczenia ośrodka wychowawczego...

Ludzie kiedyś mieli dzieci. Czy żeby system wrócił do równowagi w której kiedyś był... Nie trzeba w pierwszej linii przestać na niego oddziaływać? Po prostu pozwólcie działać... My sobie doskonale poradzimy!

Pozdrawiam
Jak Kowalski

PS. Jak Opolanki na prawdę będą chciały mieć dzieci, to zacznie się arbitraż... ;)

"Specjalna Strefa Demograficzna"??? Jako idea, fatalna.
"Członkowie Pana Partii czekającej na obniżenie roszczeń społeczeństwa": ??? Czekającej? Odwrócone rozumowanie: ja - i myślę, że także inni członkowie PO - oczekuję, że obywatele sami powinni dbać o swoje, a nie oczekiwać, że "ktoś", jak to było w poprzednim ustroju dam im to czego potrzebują.
No i z tego powodu, pytanie o to jaki jest" 'stopień' w jakim dzieci 'przynależą' rodzicom" nawiązuje do idei z poprzedniego ustroju.


2012-11-18
Gość serwisu pisze: Czy pogratulował Pan koledze z SGPiSu brawurowego zwycięstwa nad generałem Waldkiem?

Jeszcze nie, ale zrobię to z pewnością.


2012-11-14
PYTA.PL pisze: Proszę odpowiedzieć, CZY PISDA NAM WOLNOŚĆ ??

Wole demotywatory.


2012-11-14
texas ranger pisze: Chyba widziałem Pana na Marszu Niepodległości organizowanym przez Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolską. Poprostu nie mogę uwierzyć. Profesor SGH, Senator RP Marek Rocki pośród tej tłuszczy obrzucającej policjantów kamieniami i odpalajacych race. czy mógłby Pan zweryfikować moje informacje?? CZY TO NAPRAWDE PAN BY NA MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI?? Czy może była to jakaś inna, niewiarygodnie podobna do Pana osoba,jakiś sobowtór czy coś...

Łysych z brodą jest wielu... Jeden z nich występował w spocie wyborczym całkiem innej partii. Tak więc dementuję: to nie ja.


2012-11-06
Kto pyta nie zbłądzi pisze: Szanowny Panie Senatorze, czy mógłby Pan rozjaśnić, które aule na SGPiS były przypisane którym wydziałom/insytutom?

Po pierwsze to pytanie do serwisu uczelnianego (ostatnio podupada...).
Po drugie: nie pamiętam wszystkiego, ale poszukam. Jedno pewne: instytuty nie miały auli, a aula III była Wydziału Handlu Zagranicznego.
Po trzecie: pytanie ciekawe w kontekście propozycji podziału SGH na wydziały/szkoły.


2012-10-31
Taxpayer pisze: Kiedy będą niższe podatki i cięcia wydatków? Zadajmy to pytanie o funkcje państwa i odpędźmy tego potwora od naszych kieszeni...

:)

Biorąc pod uwagę liczbę chętnych do korzystania z funkcji państwa szybko nie będzie. Wystarczy postudiować programy wyborcze. Moim zdaniem: kropla drąży skałę, po kawałku zmniejszy się rolę państwa...


2012-10-30
Talleyrand pisze: Czyż nie widać już wyraźnie, że Donald Tusk znalazł swoje Waterloo?

?? nie, nie widać. Raczej widzę to u Jego oponenta.


2012-10-18
Gość serwisu pisze: "Najnowszym pomysłem jest wprowadzenie tzw. Krajowych Ram Kwalifikacji, a więc systemu oceny, który ukierunkowany jest na cele kształcenia, a nie jego sposoby. Krótko mówiąc ? nie jest istotne, jak uczymy, ale to, co umie absolwent.

To źle?

Źle. Bo jesteśmy w stanie kontrolować metody kształcenia i sposoby. Natomiast deklarowane cele są brane z sufitu. To, czy je osiągniemy jest czystą hipotezą. Ale papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. Zbyt małą uwagę przywiązujemy do tego, co możemy osiągnąć w systemie, który mamy, nawet jeśli jest niedoskonały. Nie można oceny jakości uczelni opierać na zawartych w tabelkach deklaracjach, nie mających nic wspólnego z rzetelnym kształceniem i zdrowym rozsądkiem, ale za to zgodnych z wymogami biurokratycznymi." - prof. zw. dr hab. Ryszard Tadusiewicz, były Rektor AGH (fragment wywiadu w rzeczpospolitej http://www.rp.pl/artykul/9157,943369-Uczelnie-sie-sprostytuowaly.html?p=3)


Co Pan na to?? Coraz więcej naukowców krytykuje poczynania MNISW. Czy dalej PO i Pani minister Kudrycka będziecie dalej prowadzic poolską naukę w kierunku bagna i biurokracji??

Czytałem. Są dwie możliwości: albo to wywiad nie autoryzowany, albo prof. Tadeusiewicz czerpie informacje ze złych źródeł.
Po pierwsze: "...KRK, a więc system oceny". KRK nie jest systemem oceny, ale metoda na opisanie tego czego student może oczekiwać od uczelni w wyniku ukończenia studiów.
Po drugie: "deklarowane cele brane są z sufitu". Jeśli tak jest na AGH to współczuje studentom. W dobrych uczelniach tak nie jest.
Po trzecie: "nie można oceny jakości uczelni opierać na zawartych w tabelkach deklaracjach". Nie wiem kto tak ocenia uczelnie, bo z pewnością nie PKA, która zajmuje sie taką oceną z mocy ustawy. PKA ocenia jakość kształcenia, a nie zawartość tabelek. "Tabelki" faktycznie zawierają deklaracje uczelni wobec studentów. Jeśli w AGH te tabelki "nie maja nic wspólnego z rzetelnym kształceniem" to - powtórzę się - współczuje studentom tej uczelni.
A potrzeba istnienia takich "tabelek" dla mnie jest oczywista, tak jak oczywista jest informacja na puszce czy butelce: co ona zawiera. To chyba oczywiste, że kandydat idzie na studia bo chce się czegoś nauczyć i uczelnia powinna go poinformować o tym, czego może oczekiwać po ukończeniu studiów. No chyba, że ktoś idzie na studia w innym celu...


2012-10-14
actuary-to-be pisze: Witam,


Panie Profesorze, kiedy zostaną ogłoszone szczególy dotyczace deregulacji?
Nie wiem czy sie uczyc do pasjonujących teoretycznie zadań aktuarialnych czy jednak praktycznie szkolic sie z ekonometrii i programowania...
Obu na raz efektywnie robić sie nie da :(

Z góry dziękuje jakies podpowiedzi :)

?!?!?! "na raz"? Według mnie to jest sekwencja: na początek MUSI być statystyka matematyczna i ekonometria, a potem zagadnienia aktuarialne.
Wykształcony aktuariusz zawsze sobie poradzi, bo bez tej wiedzy funkcjonowanie na rynku ubezpieczeń będzie niebezpieczne...


2012-10-01
Kazik pisze: Odnośnie do tego pytania JurkaE (przyznam, ze w ogóle nie wiedziałem o takim pomyśle !) to moim zdaniem takie referendum byłoby akurat w interesie Platformy, nieprawdaż ? (zważywszy na silne nastroje pro unijne Polaków).

Być może, ale: wymaga zmiany Konstytucji i kosztuje.
Czy alternatywą nie są wyniki głosowania w wyborach parlamentarnych? Przecież osoby / stronnictwa startujące w tych wyborach prezentują swe poglądy w tej sprawie.


2012-09-30
gość servisu pisze: ALK najlepsza w Europie Środkowo-Wschodniej.
Akademia Leona Koźmińskiego po raz kolejny pokonała SGH i pozostałe uczelnie biznesowe...Akademia Leona Koźmińskiego to najlepsza w Europie Środkowo-Wschodniej uczelnia biznesowa, jako jedyna w Polsce posiadająca wszystkie najbardziej prestiżowe międzynarodowe akredytacje, którymi chwalą się najlepsze uczelnie z USA czy Wielkiej Brytanii: AACSB, EQUIS, AMBA i CEEMAN. W najnowszym rankingu Financial Times Global Masters in Management uczelnia zajęła 28 miejsce na świecie i pierwsze miejsce w kategorii zawodowych osiągnięć absolwentów, z których 91% znajduje zatrudnienie w niecałe 3 miesiące po ukończeniu studiów.

Serdeczne Gratulacje

SGH nie jest "uczelnią biznesową"...
Ale ALK gratulacje się należą.


2012-09-30
JurekE pisze: Posłanka Gabriela Masłowska w czasie obrad sejmu RP powiedziała powiedział ,,Pragnę zgłosić pewien postulat. Proponuję, aby wraz z każdymi wyborami parlamentarnymi przeprowadzać w naszym kraju cykliczne referendum weryfikacyjne. W referendum tym zadawano by pytanie, ,,czy opowiada się pan, pani za wyjściem Rzeczypospolitej Polskiej z Unii Europejskiej ?”. W przypadku pozytywnego wyniku takiego referendum rząd byłby zobowiązany do podjęcia odpowiednich działań w tym zakresie."

http://orka2.sejm.gov.pl/Debata5.nsf/main/44A1C988

(posłanka Gabriela Masłowska - w tej kadencji sejmu RP wybrana z list Prawa i Sprawiedliwości, ale jest ona osobą bezpartyjną, w poprzedniej kadencji również w klubie PiS jako osoba bezpartyjna, jeszcze wcześniej dwukrotnie wybierana z list LPR). Co Pan sądzi o tej propozycji Pani poseł ? Czyż nie byłaby by to dobra forma aktywizacji publicznej obywateli ?

Nie bardzo rozumiem tę propozycję. Aktywizacją obywateli są wybory. Co do referendum, to zgodnie z Konstytucją może je zarządzić: Sejm RP bezwzględną większością głosów w obecności przynajmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent za zgodą Senatu. Czy Pani Poseł proponuje zmianę Konstytucji?
A swoją droga powtarzanie referendum wygląda na nękanie.


2012-09-24
niejestemlemingiem pisze: biuletyn statystyczny GUS zawiera informacje o wzroście pracowników administracji, którą wy obiecaliście obniżyć. Biuletyn statystyczny GUS podaje informacje o podwyżkach podatków, o spowolnieniu gospodarczym, o rosnącej inflacji Dla Pana to są mity?? Gratuluje dobrego samopoczucia

Nie, Biuletyn nie podaje informacji o podwyżkach podatków. To akurat, podwyżka podatku VAT było w Ustawie przyjętej przez Parlament. "Spowolnienie gospodarcze" to określenie medialno / polityczne, a nie statystyczne. Biuletyn podaje tempo wzrostu PKB, a ono jest dodatnie i większe niż średnia w UE.
O wzroście obywateli nie informuje, ale rozumiem, ze chodziło nie o wzrost, lecz o wzrost liczby? Tak, wzrosła w samorządach. Miedzy innymi z powodu obsługi funduszy europejskich.


2012-09-17
Amber Gold pisze: Szanowny Panie Senatorze, Prezes Kaczyński rozpoczyna debatę o stanie polskiej gospodarki, zaprosił do niej wielu polskich ekonomistów i trzeba to uczciwie przyznać, że wielu się z nim zgadza - m.in Pani profesor zw. dr hab. Leokadia Oręziak - Kierownik Katedry Finansów Międzynarodowych SGH. Dlaczego Platforma milczy wobec propozycji Pana Prezesa Kaczyńskiego?? Dlaczego Pan - naukowiec, ekonomista - zachowuje się jak przysłowiowy "muł" albo przytaczając słowa Wałęsy "ani me ani be ani kukuryku". Jako wyborca zdaję się skłaniać ku poglądowi, że zaplecze intelektualne Platformy jest, aczkolwiek proszę nie brać tego bezpośrednio do siebie - muszę to napisać - gówno warte. Głosowałem na was, ale okazuje się, że w kwestii gospodarki nie macie Polsce i Polakom nic do zaproponowania - ani debaty publicznej na poziomie (tu mogę przytoczyć zachowanie ministra Rostowskiego, które było skandaliczne) ani realnych działań - nie obniżyliście podatków a wręcz je podwyższyliscie, nie zmniejszyliście zatrudnienia w administracji a wręcz podwyższyliście, nie dokonaliście rozwoju infrastrukturalnego w Polsce - autostrada A4 w dalszym ciągu nie jest zbudowana, a na niektórych odcinkach nie ma jeszcze w ogóle nasypów. Jak ma Pan honor występować przed wyborcami jako członek PO przy takim poziomie niekompetencji tej partii. WSTYD!!!

Niekompetencja? Proponuję poczytać Biuletyn Statystyczny" GUS, w szczególności "podstawowe dane o krajach UE". Tam widać, ze radzimy sobie z problemami, których inne kraje nie uniknęły.
Te dane opozycja ignoruje lub odrzuca bo nie chce debatować o faktach, lecz o mitach.


2012-09-12
Gość serwisu pisze: A skąd kiepskie skojarzenia z Habsburgami? W Krakowie do dziś ciepło wspomina się dobrego cesarza Franciszka Józefa. Co do Jagiellonów, to byłoby to rozwiązanie idealne, gdyby nie fakt, że ta dynastia niestety wygasła :(

Biorąc pod uwagę mozliwości wsóczesnej nauki nie ma przeszkód by wskrzesić...


2012-09-08
Gość serwisu pisze: Jak przyjąłbym Pan senator pomysł odbudowy monarchii habsburskiej w oparciu o Polskę?

Habsburgowie? Kiepskie skojarzenia.. Może monarchia jagiellońska?


2012-08-30
absolwentka SGH pisze: Szanowny Panie Profesorze, jest Pan przewodniczącym PKA, wykładowcą SGH i muszę powiedzieć, że mam do Pana pewien żal. Ukończyłam stacjonarne studia ekonomiczne na SGH z wynikiem dobrym i zarówno podczas wyboru uczelni oraz okresu studiów byłam przekonana, że fakt, iż studiuję na renomowanej uczelni ekonomicznej bezpośrednio przełoży się na moją pozycję na rynku pracy. Niniejsze przekonanie jednak okazało się błędne. Po zakończeniu studiów okazuje się bowiem, że dla państwowych urzędów nie ma różnicy między absolwentem SGH, a absolwentem jakiegoś prowincjonalnego uniwersytetu. To Pan jako Przewodniczący PKA jest w znacznej części odpowiedzialny za obecną sytuację kształtowania się olbrzymich różnic w jakości kształcenia na wyższych uczelniach. Taką samą akredytację daje Pan i Pańska "ekipa" zarówno SGH jak i bardzo słabemu wydziałowi ekonomii Politechniki Radomskiej. Wydział Prawa UW czy UJ czy UMCS ma taką samą akredytację jak wydział prawa w Rzeszowie. WPIA UJ, UW czy UMCS są jednymi z najlepszych w Polsce, WPIA UR - najgorszym a PKA wszystkim tym jednostkom przyznaje akredytacje. Na jakiej podstawie? Czy poziom kształcenia na tych wydziałach jest mniej więcej na tym samym poziomie? Działania PKA prowadzą do likwidacji najlepszych Polskich jednostek naukowych. Niech Pan spojrzy na to ze strony młodych ludzi stojących przed wyborem uczelni - po co męczyć się żeby dostać się na renomowaną uczelnię, później po co tyle się uczyć, skoro można iść na gorszą uczelnię gdzie przyjmują każdego ze zdaną maturą choćby na 30%, wykładowcy mniej wymagają - przecież dyplom wszyscy dostają taki sam. Ten co trudził się począwszy od matury, przez cały okres studiów ma taki sam tytuł zawodowy magistra jak leser, który ledwo zdał maturę i jakoś zmęczył studia bo uczelnia na której studiował miała tak mało studentów, że nie opłacało się jej wyrzucać takiego studenta. Tak wygląda dzisiejsza rzeczywistość. PKA na swoich stronach informuje, że misją tej instytucji jest doskonalenie jakości kształcenia. Przepraszam bardzo - o jakim doskonaleniu tu jest mowa. Takim, że wydziały UJ dostają takie same akredytacje do prowadzenia studiów jak uniwersytety z ostatnich miejsc w rankingach i klasyfikacjach mnisw? Zapraszam Pana na wydziały ekonomii z ostatnich miejsc klasyfikacji MNISW które otrzymały pozytywną akredytację na kształcenia na kierunku ekonomia. Może wtedy zobaczy Pan wreszcie różnice między najlepszymi a najgorszymi.

Pan, jako Senator, Przewodniczący PKA, naukowiec powinien występować z propozycjami odpowiednich zmian, aby drastyczne różnice w poziomie kształcenia niwelować. Ale nie w sposób, aby uśredniać poziom nauki poprzez obniżanie poziomu najlepszych, lecz poprzez eliminację najgorszych jednostek naukowych.

W odpowiedzi zapewne napisze mi Pan - PKA działa na podstawie ustawy Prawo o szkolnictwie... Jest Pan Senatorem partii rządzącej, ma Pan niepowtarzalną okazję, aby zmienić przepisy, które niszczą polską naukę. Pozdrawiam

Szanowna Pani,
kluczem do odpowiedzi jest pojęcie "akredytacji". Oznacza ono, tylko i jedynie to, że dana jednostka (zazwyczaj wydział, do 2011 praktycznie nigdy uczelnia jako całość) ma prawo do prowadzenia kształcenia. Wydziały z uczelni, które Pani wymieniła mają prawo. Akredytacja jest zero - jedynkowa: jest, albo jej nie ma. Te wydziały otrzymały ocenę pozytywną i tyle. Oczywiście, istnieje też oceny: wyróżniająca i warunkowa ale mało kto czyta strony PKA...
To, że dyplomy różnych uczelni mają taką samą wartość - niestety - wynikało z ustawy, która mówiła (na szczęście już nie mówi, ale skutki będą za parę lat...), że uczelnie wydaja dyplom państwowy. Wszystkie uczelnie, a jednakowy dyplom! Tak to zapisano w Ustawie! Dopiero w 2011 zostało to zmienione i dyplomy nie będą państwowe, ale "uczelniane". Jak napisałem "niestety" skutki zmian będą dopiero za parę lat, bo konsekwencja zmiany w charakterze dyplomu jest autonomia uczelni w tworzeniu programów kształcenia. Do tej pory minister tworzył standardy kształcenia i z tego powodu dyplomy musiały być jednakowe. Od 2011 programy mogą(!) być różne, a wiec i dyplomy będą różne.
Pisze Pani o klasyfikacji MNISW: ona nie dotyczy kształcenia! Faktem jest, że gdzie osiągnięcia naukowe, tam zazwyczaj dobre kształcenie, ale dobre kształcenie na poziomie licencjackim nie wymaga prowadzenia badań naukowych!
Wizytując osobiście różne uczelnie widzę różnice, choćby w kadrze nauczającej, infrastrukturze, spójności programów, jakości prac dyplomowych.
Co do mojej roli jako senatora: przypisuje sobie - przynajmniej w pewnej części - to, że dyplomy nie będą państwowe. Ale nie będę proponować zmian idących w przeciwnym kierunku. Pisze Pani o "drastycznych różnicach w poziomie kształcenia". Zmiana musiałaby polegać na przywróceniu dyplomu państwowego i wprowadzeniu ściśle przestrzeganych jednakowych programów kształcenia. Jestem przeciwny! Po pierwsze postęp wynika z różnorodności. Po drugie w przeszłości to się nie sprawdziło, sama Pani o tym pisze...


2012-08-30
Józef Bąk pisze: ale OLT Express pan latał - tego nie wyprze się Pan, może nie wiem co Pan robi ze swoimi pieniędzmi i gdzie je lokuje, ale w samolocie OLT Express napewno Pana widziałem. (garnitur, siwa broda, okulary przeciwsłoneczne typu "Jaruzel" - to przecież Pan).

Mam świadomość, że przez powiązania syna Premiera - Michała Tuska z OLT Express i Amber Gold będące na styku prawa i bezprawia wszyscy politycy platformy nagle udają, że nigdy nie lecieli samolotem i nie znają firmy Marcina P, ale zachowajmy chociaż pozory.

Kiepski z Pana śledczy.. Nie noszę okularów przeciwsłonecznych.


2012-08-27
Józef Bąk pisze: Podobno powierzył Pan, jak wielu Polaków, swoje pieniądze Amber Gold. Czy lokata w złoto okazała się trafiona?

Czerpie Pan informacje z niewiarygodnych źródeł. Nie lokuję w firmach z listy KNF.


2012-08-23
Student pisze: Panie Senatorze, czy nie uważa Pan, że polityka ujemnie wpływa na postęp nauki? Zabiera zdolnych, a dotując nauke prowadzi negatywną selekcje nierobów i granciarzy...

Czy Pan Senator jeszcze w wolnym czasie całkuje?

pozdrawiam,
Student

Myślę, że polityka ma niewielki wpływ na postęp nauki. "Polityka" nie dotuje nauki. Robią to urzędnicy lub naukowcy zaangażowani w stosowne gremia. Jeśli szukać patologii w tym procesie to raczej takiej, że ci udzielający dotacji nie są politykami, a raczej lobbystami. Politycy mieliby konkretne cele polityczne (np. nie dotujemy zwolenników konkretnej opcji światopoglądowej). Lobbyści finansują ulubione kierunki badań. Urzędnicy sfinansują coś co uważają za uzasadnione, choć nie mam pewności czy mają dobre uzasadnienie.
Czy polityka zabiera zdolnych? Zdolni dają sobie radę. Tak myślę.
Co robię w wolnym czasie? W całkiem wolnym interesuje się militariami (polecam "Strzał").


2012-08-20
mistrz dowcipu pisze: dlaczego Senat działa tak opieszale?? Czy Panowie Senatorowie w ogóle cokolwiek robicie?

Co to znaczy opieszale? W mojej opinii, czasami nawet w zbyt dużym tempie. Wynika to z Konstytucji, która daje Senatowi tylko 30 dni na wyrażenie opinii o projektach ustaw z Sejmu.


2012-08-07
studentka SGH pisze: Ostatnio słyszałam o pomyśle nawiązania bliższej współpracy między SGH a Wydziałem Nauk Ekonomicznych UW. Jak się Pan Profesor do tego odniesie? W mojej ocenie współpraca jest możliwa, ale między UCZELNIAMI a nie między poważną Uczelnią jaką jest SGH i jakimś tam wydziałem

Jeszcze bliższa? Trwa od lat, na przykład w zakresie studiów doktoranckich.
WNE to nie "jakiś tam" ale dobry wydział ekonomii dobrego uniwersytetu. SGH współpracuje z wydziałami uniwersytetu (np. z Wydziałem Prawa i Administracji), bo "cały" uniwersytet nie jest dla SGH interesujący.


2012-08-07
student Jan pisze: Panie profesorze, proszę odpowiedzieć mi jako przewodniczący PKA - obecnie jestem studentem dwóch kierunków - pierwszy kierunek (jednolite magisterskie studia rozpoczęte w roku akademickim 2010/2011) i drugi kierunek (licencjat, studia rozpoczęte w roku akademickim 2011/2012). Obecnie chciałbym podjąc studia na trzecim kierunku studiów, (cały czas studiując pozostałe) wziąłem w tym celu udział w postępowaniu rekrutacyjnym, zostałem zakwalifikowany, złożyłem wymagane dokumenty i posiadam decyzję komisji rekrutacyjnej o przyjęciu na studia. Czy zatem, przywołując art. 29 nowelizacji ustawy prawo o szkolnictwie wyższym, będę mógł studiować bezpłatnie trzeci kierunek w roku akademickim (2012/2013)? Czy będą mnie dotyczyły limity punktów ECTS i w jakim stopniu - którego kierunku?



Art.29
ust. 2 Studenci przyjęci na studia przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy oraz w roku akademickim 2011/2012:
1) studiujący bez opłat za kształcenie na więcej niż jednym kierunku studiów nie wnoszą opłat, o których mowa w art. 99 ust. 1 pkt 1a ustawy, o której mowa w art. 1, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, do końca okresu studiów przewidzianego w programie i planie studiów (..)”


I jeszcze jedno pytanie - oddzielny wątek nie dotyczący mojej osoby - w ostatnim czasie w środku rekrutacji, gdy Rady Wydziałów już dawno uchwaliły limity przyjęć na studia, ministerstwo nauki powołując się na rozporządzenie ministra bodaj z 2009 r ograniczyło liczbę przyjętych na studia na uczelniach publicznych na rok akademicki 2012/2013 wprowadzając próg max. +2% od liczby przyjętych na studia w 2009 r. Zaskoczone tym faktem uczelnie, w czasie trwania rekrutacji na studia musiały zmienić limity przyjęć. Jak zatem wygląda sytuacja prawna kandydatów na studia, którzy nie dostali się na wymarzony kierunek - bo ich zdaniem wina leży po stronie uczelni, która w momencie decydowania się studenta na nią informowała że przyjmie na studia o określonym kierunku 200 osób a nagle okazało się, że liczba przyjętych będzie o połowe niższa. Hipotetyczny przykład - Pan X z Kielc zdał maturę na 70% i chce iść na studia techniczne - budownictwo. Przy limitach przyjęć jakie były w ubiegłym roku i punktacji od której przyjmowani byli na studia kandydaci, Pan X decyduje się rekrutować na oferującą wyższy poziom kształcenia i jednocześnie wyższe progi przyjęć politechnikę krakowską, a nie świętokrzyską. W połowie rekrutacji limit przyjęć na interesującym pana X kierunku zmniejsza sie z 200 osób na 100, jednocześnie zatem zwiększa się liczba kandydatów na jedno miejsce i znacząco podnosi się minimalna punktacja wymagana do przyjęcia na studia (wszystko bez wiedzy głównych zainteresowanych czyli kandydatów na studia, oni w czasie składania opłaty rekrutacyjnej byli informowani przez uczelnię, że liczba przyjętch na kierunek budownictwo wyniesie 200 osób). W dniu wyników rekrutacji Pan X dowiaduje się, że nie dostał się na studia na Politechnikę Krakowską z powodu zbyt niskiego wyniku. Jak to możliwe - myśli Pan X - skoro w ubiegłym roku akademickim przyjmowani byli na studia kandydaci z maturą zdaną znacznie gorzej, bo na 60% , a przecież mamy niż demograficzny, liczba studentów spada, a uczelnia w oficjalnym informatorze wyraźnie stwierdzała, że ilość miejsc na kierunku wybranym przez X jest taka sama jak rok temu.

W mojej ocenie niedoszli studenci tacy jak "X" są poszkodowani, gdyż zostali wprowadzeni w błąd przez uczelnie ws. ilości miejsc oferowanych przezeń na studiach. Drastyczne zmniejszenie miejsc na danych kierunkach spowodowało w wielu przypadkach znaczne podwyższenie progów punktowych powodując, ze wielu kandydatów na studia "zostało na lodzie". Gdyby mieli oni świadomość takiego stanu rzeczy, rekrutowaliby się oni w uczelniach o mniejszym prestiżu, ale dostaliby się na studia. W mojej ocenie decyzje wydziałowych komisji rekrutacyjnych z mocy prawa są nieważne, ponieważ podczas rekrutacji organy administracyjne jednostronnie zmieniały istotne elementy (liczbę przyjętych) mające znaczący wpływ na wynik postepowania rekrutacyjnego, przy czym na ogół działo się to ze szkodą dla kandydata na studia. Uczelnie po wprowadzeniu zmian w limitach przyjęć winne były powiadomić każdego uczestnika postępowania rekrutacyjnego o zmianach i zaproponować zwrot opłaty rekrutacyjnej bądź ponowne potwierdzenie uczestnictwa kandydata w rekrutacji decyzji. Tak powinna zostać rozwiązana ta kwestia w demokratycznym państwie prawnym. Podobna sytuacja z udziałem podmiotów o większym znaczeniu i gdzie chodzi o większe pieniądze nie miałaby miejsca - czy wyobraża sobie Pan, że ogłaszany jest przetarg na dostawę śmigłowców o określonych parametrach, każdy z oferentów zmuszony jest wpłacić wadium nie podlegające zwrotowi i w trakcie postepowania przetargowego zmieniane są warunki przetargu??!! Proszę o wyczerpującą odpowiedź, bo przedmiot sprawy chyba tego wymaga.

W pierwszej sprawie: nie czuję się uprawniony do interpretowania tego przepisu, szczególnie jako członek PKA (bo nie ma to związku z jakością kształcenia), ale sprawdziłbym w regulaminie studiów tego trzeciego kierunku (zakładam, że jest on na innej uczelni niż te poprzednie).
W drugiej sprawie: ten przepis (o 2%) to zapis ze znowelizowanej w minionym roku Ustawy. Ale, co do meritum: w mojej opinii nie mogła nastąpić zmiana zasad rekrutacji w trakcie jej trwania i jeśli tak się stało to może to być podstawa do odwołania. Zmiana limitu przyjęć to chyba jednak nie zmiana zasad. Ale także w tej sprawie, taj jak w pierwszej, pytania trzeba skierować do Ministerstwa.


2012-08-05
jurek z tefałenu pisze: Czy brał Pan udział w Powstaniu Warszawskim?? Ilu niemców Pan zabił?

Jeśli to ma być dowcip, to marny. Jeśli na poważnie, to radzę sięgnąć do podręczników historii by sprawdzić daty.


2012-07-25
Karol Mojkowski pisze: Dzień dobry,

Jakie jest Pana zdanie w sprawie nowelizacji prawa o zgromadzeniach? Czy podziela Pan zdanie Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej o odrzuceniu projektu nowelizacji w całości (podobnie Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji)? Czy przed głosowaniem nad projektem ustawy zapoznał się Pan z opinią OBWE na temat projektu oraz opinią Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka?

Z poważaniem,
Karol Mojkowski

Tak, zapoznałem sie i nie podzielam tych opinii. Podzielam opinię Kancelarii Prezydenta. Po wysłuchaniu publicznym i wprowadzeniu zmian w projekcie uważam, że należy go poprzeć. Ale jednoczesnie ueważam, że konieczne jest pilne napisanie NOWEJ ustawy uwzględniającej np. zgromadzenia spontaniczne. Inicjatywę taka podejmie moim zdaniem Senat.


2012-07-09
Student pisze: In dubio pro reo!

W takim razie pytanie innej klasy. Dla najlepszych nie ma opłat, ale najlepszy to osoba która ma stypendium rektora w obu uczelniach? W jednej? z których opłat jest zwalniania? :)

Czy będą jasne wyniki jeszcze w te wakacje? :) Panie senatorze, z punktu widzenia studenta kwoty są znaczne! Choć jeśli stypendium jednego rektora jest warunkiem wystarczającym to powinno być OK! :)

Dziękuje za poprzednią odpowiedź!

Spokojnie...
Dla najlepszych, to znaczy dla tego, kto kwalifikuje się do otrzymania stypendium w uczelni w której "robi" drugi kierunek (nie ważne jak "robi" pierwszy). Opłata jest za "drugi", a więc w pierwszej i tak nie płaci.
Kiedy to będzie jasne? Gdy będą regulaminy studiów w uczelniach! To rektorzy zwalniają z opłat, a więc muszą mieć do tego formalne podstawy.
Trzymam kciuki!

ps płaci się - ewentualnie, wstecz a potem do skutku - PO pierwszym semestrze tych drugich studiów, o ile nie uzyskało się "nominacji" stypendialnej.


2012-07-08
krzys13 pisze: Szanowny Panie Profesorze,

Kiedy powstała metodyka liczenia długu publicznego nie uwzględniająca niektórych jego części,np. Krajowego Funduszu Drogowego? Czy w Polsce stosowano ją zawsze czy jest to efekt bieżących zmian w definiowaniu długu przez obecny rząd?

Jeśli faktycznie, tak jak można w kilku miejscach przeczytać, jest to efekt kreatywnej księgowości to może pójdźmy dalej tą logiką i uznajmy, że relacja długu publicznego do PKB zawsze wynosi 0% niezależnie od tego co mówią liczby i sugerowałaby metodyka unijna. A tak poważnie, czy nie uważa Pan za lekkomyślne i krótkowzroczne takie manipulowanie danymi zamiast stawiania czoła prawdziwym problemom, jakim są nadmierne wydatki Państwa? Próbowałem znaleźć uzasadnienie takiego stanu rzeczy:
http://sejmometr.pl/wystapienie/1056
ale po przeczytaniu tego fragmentu straciłem nadzieję:
"albo musielibyśmy ciąć drastycznie po innych wydatkach sektora finansów publicznych"

Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

Oczywiście, że problemem są nadmierne (w stosunku do przychodów) wydatki Państwa. Ale ich relatywne i bezwzględne zmniejszanie nie jest proste, w szczególności w krótkim okresie. Skala protestów, liczba i kwoty "sztywnych" wydatków wskazują na konieczność drążenia skały kroplami.
Jeśli chcemy mieć niskie podatki (a przecież chcemy), to musimy ograniczać wydatki. Ale to wymaga czasami zmian w Konstytucji...


1-50 | 51-100 | 101-150 | 151-200 | 201-250 | 251-300 | 301-350 | 351-400 | 401-450 | 451-500 | 501-550 | 551-600 | 601-650 | 651-700 | 701-750 | 751-800 | 801-850 | 851-900 | 901-950 | 951-1000 | 1001-1050 | 1051-1100 | 1101-1150 | 1151-1200 | 1201-1250 | 1251-1300 | 1301-1350 | 1351-1400 | 1401-1450 | 1451-1500 | 1501-1550 | 1551-1600 | 1601-1650 | 1651-1700 | 1701-1701

Tutaj można zadać pytanie...


Biuro Senatorskie Marka Rockiego, pl. Jana Henryka Dąbrowskiego 5, 00-057 Warszawa, tel. (22) 892 06 95, fax (22) 892 06 95