Z archiwum Senatora RP

Z archiwum Rektora SGH

Z archiwum Dziekana KAE



Wyszukiwanie:      

1-50 | 51-100 | 101-150 | 151-200 | 201-250 | 251-300 | 301-350 | 351-400 | 401-450 | 451-500 | 501-550 | 551-600 | 601-650 | 651-700 | 701-710

2012-10-29
Gość serwisu pisze: Czy istnieją jakiekolwiek szanse na przyjęcie osoby w ramach odwołania na studia licencjackie, kiedy są jeszcze wolne miejsca (management) - która miała możliwość złożenia dokumentów, ale tego nie zrobiła z powodów wielu - między innymi takich jak listy wprowadzające w błąd i brak informacji na stronie kandydata? Tzn po prostu dowiedziała sie, że mogła być przyjęta dopiero z listu, w którym mowa, że nie została, gdyż nie dostarczyła dokumentów? Czy można zrobić coś więcej aniżeli tylko odwołanie do komisji?

Trzeba te właśnie argumenty przytoczyć w odwołaniu, bo tylko Komisja ma prawo do opiniowania odwołań. Trzymam kciuki!


2012-05-19
Gość serwisu pisze: A szczegóły?

1) Patenty, prawa ochronne i licencje – liczba zgłoszonych w Urzędzie Patentowym RP oraz za granicą wynalazków i wzorów użytkowych (z wagą 0,5) oraz udzielonych patentów i praw ochronnych w Polsce i za granicą (z wagą 1,0) w latach 2010 – 2011 (wg pierwszego zgłaszającego) oraz sprzedanych licencji. (2%) 2) Pozyskane środki z UE – mierzone wartością projektów realizowanych w ramach programów Unii Europejskiej – POIG, POIiŚ, RPO, POKL, PORPW. (2%) 3) Zaplecze innowacyjne uczelni – Kryterium bierze pod uwagę posiadanie Centrum Transferu Wiedzy i Technologii (lub podobnego), oraz odpowiednich uregulowań prawnych w obrębie ochrony własności intelektualnej i komercjalizacji badań. (1%) A więc łącznie 5% waga w agregowanej liczbie "punktów".


2012-05-19
Gość serwisu pisze: Dziękuję za odpowiedź. Tak obserwując ranking specjalnie nie dziwi słaba pozycja SGH jeśli chodzi o badania naukowe (jest to podnoszone od dawna i mam nadzieję, że nowy rektor to odmieni), ale szczerze zdumiewająca jest dramatyczna pozycja uczelni jeśli chodzi o innowacyjność.. Mógłby Pan Profesor wytłumaczyć na czym polega ten wskaźnik i dlaczego Pana zdaniem SGH nie mieści się nawet w pierwszej 50tce? Z czego to wynika?

To wynika z definicji "innowacyjności" przyjętej w tym rankingu: patenty, prawa ochronne i licencje to nie jest domena uczelni "nie technicznych". Słabo wypadamy też - jako SGH - w pozyskaniu środków europejskich. Stąd taki wynik.


2012-05-17
Gość serwisu pisze: Panie Profesorze, jak skomentuje Pan spadek SGH na 12. miejsce w tegorocznym rankingu Perspektyw i przegraną m.in. z Akademią Koźmińskiego? Z czego Pana zdaniem to wynika? Inni idą do przodu, a my stoimy w miejscu..?

Przykre, ale spodziewane. Zajęliśmy się - jako uczelnia - sekwencją reform programowych nie czekając na przepisy wykonawcze Ministerstwa, a inni doskonalili swe oferty czekając na ostateczną postać przepisów. ALK z SGH wygrał dzięki ofensywie w zakresie umiędzynarodowienia. Niestety my nie stoimy w miejscu, bo rok temu SGH była na pozycji 9, a jeszcze parę lat temu na 3.


2012-05-17
Gość serwisu pisze: Mogli wybrać lepiej.

Demokracja...


2012-05-14
Gość serwisu pisze: Kto na prorektorów?

Z tego co słyszę prof.Bryks - moim zdaniem dobry wybór. Ale o innych jeszcze nie słyszałem.


2012-05-11
Krzysztof Pytka pisze: Panie Profesorze, metoda Hellwiga chyba nie była wystarczająco skuteczna w doborze modelu poprawnie prognozującego wynik wyborów;-).

A kto prognozował? Moje prognozy się sprawdziły.


2012-05-03
Wybory pisze: Jednego z kandydatów cechuje nieprzeciętna elokwencja i barwny sposób przemawiania. Moim zdaniem potwierdza to tylko jego mocne teoretyczne przygotowanie. Zastanawiam się, czy przyszłym rektorem powinna być osoba, wyróżniająca się właśnie tymi cechami, czy też praktyk, twardo i realnie stąpający po ziemi? Jaki jest Pana punkt widzenia w tej sprawie?

Po pierwsze, moim zdaniem nie musi być związku miedzy przygotowaniem teoretycznym a elokwencją. Co do predyspozycji kandydata na rektora to - moim zdaniem - lepsza praktyka, niż teoria. Swoja drogą, "teorią" w tym przypadku jest dogłębna znajomość Ustawy i zasadniczych rozporządzeń. Po to by móc w praktyce - stosując się do obowiązującego prawa - wykorzystywać luki w przepisach na korzyść Uczelni.


2012-05-03
bdos pisze: Szanowny Panie Profesorze,
czy Pana poparcie dla Prorektora Bryxa jest umotywowane tylko jego wolą pozostawienia bezwydziałowej struktury uczelni?

To chyba oczywiste, że będę popierać kandydatów, którzy widzą zalety obecnej, bezwydziałowej struktury Uczelni.


2012-04-28
Gość serwisu pisze: Czy zdaniem Pana profesora, kandydat na rektora, który startował już dwa razy bez powodzenia, może jeszcze zaproponować coś nowego i uzyskać akceptację wyborców? Co Pan o tym sądzi?

Oczywiście, że może zaproponować coś nowego, bo sytuacja zewnętrzna i wewnętrzna jest zupełnie inna niż w 1999 i w 2005! A czy zyska akceptację? Na tym kandydacie ciąży coś innego: "starsi" pracownicy pamiętają, że praktycznie od początku reform, czyli od 1990, do 2005 rektorami, a także często prorektorami byli pracownicy KAE. W 2005 było hasło: dość monopolu KAE... Ale oczywiście samo poparcie KAE nie daje szans na wygraną, więc nie jest to takie proste.


2012-04-28
Gość serwisu pisze: Szanowny Panie Profesorze, czy nie uważa Pan, że główne problemy do rozwiązania w najbliższym czasie, wymagają rektora o kwalifikacjach i sprawdzonych w praktyce umiejętnościach przede wszystkim managerskich, a dopiero w drugiej kolejności naukowych ? Rektor ma do pomocy "branżowych zastępców" do spraw nauki, studentów, rozwoju, współpracy z zagranicą. Jednak sam powinien ogarnąć całość problemów do rozwiązania, ustalić priorytety i umieć określić sposoby ich rozwiązania. Czy Pan się z tym zgadza, a jeśli tak, to który z kandydatów najlepiej nadaje się do tej roli?

Oczywiście, że rektor w pierwszej kolejności jest managerem i liderem. Co do "branżowych" prorektorów, to zgodnie ze Statutem kompetencje prorektorów określa rektor. Tu swoja drogą jestem w stałym sporze ze studentami (i nie tylko...) co do prorektora ds studenckich. Według mnie NIE MUSI GO BYĆ. Ale jeśli ma być to zgłoszenie jego kandydatury podlega restrykcjom opisanym w Ustawie. Można sobie wyobrazić na przykład osobnego prorektora ds nauczania (ten od skreślania z listy) i osobnego od spraw studenckich (w kompetencjach: współpraca z Samorządem i organizacjami). Pisałem o tym w tym serwisie już wcześniej. Każda osoba we władzach rektorskich ma w swym obszarze działań sprawy studenckie. Przykładowo zagraniczne wyjazdy studentów, prace studenckich kół naukowych, itd mają prorektorzy inni niż ten "studencki".
A kandydatem według mnie najlepszym będzie ten, który utrzyma bezwydziałowość jako zasadniczy atrybut wyróżniający SGH od magmy innych uczelni i dający szanse na selektywną, elitarną rekrutację przyszłych ekonomistów.


2012-04-23
Gość serwisu pisze: W Pana odpowiedzi z dnia 5.04 na (moim zdaniem słuszne) uwagi "Gościa serwisu", sugeruje Pan, że słabość MIESI wynika poniekąd z wprowadzenia dwustopniowych studiów w ramach procesu bolońskiego. Swoją drogą, argument "procesu bolońskiego" przewija się w wielu dyskusjach dotyczących niskiego poziomu studiów magisterskich np. w SGH. Moim zdaniem argument ten jest nietrafiony, co poświadczają przykłady uczelni i wydziałów (np. wspominany już WMIM UW), które wprowadziły studia dwustopniowe bez szkody dla ich poziomu i wymagań.
Niestety, aby zapewnić właściwy poziom studiów magisterskich konieczna jest weryfikacja wiedzy kandydatów w czasie egzaminu wstępnego na te studia. Na WMIM UW niemożliwym jest przejście przez wstępny egzamin na studia magisterskie bez znajomości matematyki na poziomie wyższym. W SGH byłam przyjęta na studia magisterskie na podstawie egzaminu jednolitego dla wszystkich kandydatów (bez względu na to, czy aplikowali na zarządzanie, czy MIESI!) o charakterze testowo-encyklopedycznym, w moim odczuciu nie mającym zbyt wiele wspólnego z wiedzą wyniesioną ze studiów licencjackich na ekonomii*. Na dodatek próg przyjęcia był katastrofalnie niski i, ponownie, identyczny dla wszystkich kandydatów**. Nic więc dziwnego, że poziom wiedzy wymaganej od studentów musiał ulec zaniżeniu, a wykładane treści były powtórzeniem (skróconym) wiedzy już wyniesionej ze studiów I stopnia. Nie jest to jednak wina studiów dwustopniowych samych w sobie, a niewłaściwie prowadzonej rekrutacji.
Osobiście uważam, że podział MIESI na studia dwustopniowe może być - przy zachowaniu dostatecznie dobrego poziomu studiów - bardzo korzystny dla tego kierunku i przyciągnąć te osoby, które w starym systemie studiów jednolitych nie byłyby skłonne go wybierać. Mam na myśli głównie studentów kierunków matematyczno-technicznych, którzy po studiach licencjackich często szukają "biznesowego" zastosowania swojej wiedzy. Zapewniam Pana, że gdyby MIESI miało silniejszą ofertę, gros studentów matematyki, zainteresowanych finansami i ekonomią***, wolałoby pisać pracę magisterską w SGH, gdzie miałoby kontakt z "prawdziwymi" ekonomistami, niż kontynuować naukę algebry, mechaniki albo geometrii różniczkowej. Wielu spośród obecnych studentów MIESI to absolwenci politechnik, a poprawienie poziomu studiów z pewnością pozwoliłby przyciągnąć najlepszych - tych, którzy oprócz wiedzy narzędziowej (matematycznej) prezentują też wysoki poziom wiedzy ekonomicznej.
O studiach licencjackich z MIESI ciężej mi się wypowiadać, gdyż ich nie kończyłam - choć miałam przyjemność prowadzić na nich zajęcia. Z mojego punktu widzenia, pomysł wyboru kierunku studiów po I roku jest godny pochwały, ale nie oznacza to, że wybór ma się odbywać kosztem wymagań przedmiotowych. W szczególności, nie uważam za konieczne ujednolicanie pierwszego roku studiów. Nie widzę przeszkód, aby student, który nie może się zdecydować, czy studiować MIESI, czy zarządzanie zaliczał na pierwszym roku zarówno analizę matematyczną, jak i badania marketingowe - będzie to z pewnością z zyskiem dla jego rozwoju. Jeśli zaś student, przestraszony analizą wybrałby na pierwszym roku "niewłaściwy" profil wiedzy, to zawsze jeszcze może zawrócić na pożądaną ścieżkę, poprzez nadrobienie wymagań przedmiotowych i wybór "właściwych" studiów magisterskich. W końcu na tym polega idea procesu bolońskiego. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg dyskusji na temat MIESI. Mam nadzieję, że rzeczowa dyskusja, którą Pan umożliwia za pośrednictwem swojego serwisu przyczyni się do rozwoju kierunku, który z pewnością jest interesujący i potrzebny.

Ciężko odpowiadać na tak długi post... Po kolei:
- moim zdaniem studia "indywidualne" w UW nie mogą być porównywalne / porównywalne z SGH z powodu liczby studentów,
- podtrzymuje opinię, że studia na MIESI powinny być "jednolite". To znaczy: trudno mi sobie wyobrazić studia I stopnia bez algebry i analizy matematycznej, rachunku prawdopodobieństwa, statystyki matematycznej i WSTĘPU do ekonometrii, a tylko te przedmioty zajmują pięć semestrów. Gdzie miejsce na specjalizację?
- ujednolicanie I roku studiów: po pierwsze to była - w założeniach reform z początku lat 90-tych - zasadnicza cecha studiów EKONOMICZNYCH w SGH. Niezależnie od kierunku podstawy mają być wspólne, bo absolwent ma być ekonomistą. Po drugie, wchodząc w szczegóły jak robić "badania marketingowe" bez "metody reprezentacyjnej", a wiec bez poprzedzającej ją "statystyki matematycznej"?
- wybór ścieżki może następować bezboleśnie o ile nie ma konieczności zadeklarowania kierunku studiów.


2012-04-23
Gość serwisu pisze: Jak Pan Profesor ocenia obecna kampanię wyborczą?

Tylko kilka małych plakatów...


2012-04-18
Gość serwisu pisze: Szanowny Panie Profesorze, kiedy mozemy spodziewac sie wynikow z dzisiejszego egzaminu z metod ekonometrycznych? Gdzie bedzie wywieszona informacja o wynikach?

Arkusze przekazuję do Centrum Informatycznego, po wczytaniu i opracowaniu wyników (zajmuje to jeden - dwa dni, w zależności od tego jak "wyraźnie" zaznaczaliście Państwo swoje odpowiedzi) powieszę je na tablicy ogłoszeń przy Instytucie Ekonometrii oraz w "niezbędniku" na e-sgh. Myślę, ze będzie to do końca tygodnia.


2012-04-05
Gość serwisu pisze: Szanowny Panie Profesorze,
serdecznie dziękuję za odpowiedź. Gwoli wyjaśnienia, pytanie pozwoliłem sobie skierować do Pana Profesora ponieważ na Pana serwisie senatorskim wywiązała się dyskusja na temat wprowadzanej wówczas reformy szkolnictwa wyższego. Ponadto był Pan Profesor wówczas dziekanem kolegium, które odpowiadało/tworzyło kierunek MIESI (a może przecież tworzyć kolejne), stąd wydaje mi się, że był Pan właściwym adresatem pytania.
W pytaniu pisałem, że SGH traci najlepszych studentów, więc argumentacja, że liczba studentów na MIESI rośnie, tudzież że liczba miejsc na studiach na UW jest ograniczona, jest niewłaściwa. Celem JSEMu/MSEMu nie jest również (przede wszystkim) nauka ekonometrii tylko ekonomii, która w coraz większym stopniu opiera się na zaawansowanej matematyce (vide wiodąca teoria równowagi ogólnej), stąd warto tę ofertę porównywać również do esgiehowej ekonomii. Wreszcie różnica między MIESI a MSEM jest fundamentalna i polega przede wszystkim na tym, że na tym drugim kierunku można uczyć się (matematyki) w usystematyzowany sposób dzięki ściśle zdefiniowanemu programowi studiów.
Wspólny rok dla wszystkich studentów, który Pan Profesor zachwala, oznacza wspólną naukę matematyki przyszłych studentów zarządzania i MIESI, co prowadzi do sukcesywnego obniżania poziomu (co jest ewidentne, gdy porówna się programy Matematyki I/II), czy „kwiatków” w postaci uczenia się statystyki przed rachunkiem prawdopodobieństwa. Równocześnie wspólna nauka zarządzania czy marketingu niezainteresowanych tematem studentów MIESI i przyszłych studentów zarządzania ma analogiczne konsekwencje dla poziomu tego drugiego kierunku.
To wszystko sprawia, że nauka jest nieefektywna. Wydłużanie czasu trwania studiów i ratowanie się dodatkowym rokiem jest rozwiązaniem połowicznym. Z punktu widzenia studenta MIESI/ekonomii pierwszy rok jest to czas zmarnowany, bo od drugiego student zaczyna się uczyć tego samego tylko dokładniej. Podejrzewam, że na innych kierunkach jest podobnie, ale rygor wymagany w studiowaniu matematyki uwypukla problem.
Waga zagadnienia ujawnia się dopiero na studiach magisterskich. Po studiach licencjackich, na których pierwszy rok jest zmarnowany, a trzeci poświęcony zazwyczaj przedmiotom specjalnościowym (u każdego studenta innym), nie bardzo wiadomo czego uczyć na magisterce. Dlatego kontynuuje się powtarzanie treści (jak np. wyprowadzenie estymatora KMNK, które na studiach licencjackich było na ekonometrii zwykłej (u niektórych wykładowców) , metodach ekonometrycznych i na teorii ekonometrii, a przecież wystarczyłoby raz), a co bardziej rozgarnięci studenci uciekają gdzie mogą (np. do pracy na pełny etat).
Dziś jakość oferty dydaktycznej to zagadnienie, które powinni poruszać kandydaci na stanowisko rektora. Wydaje się, że można bowiem łączyć akcentowaną przez Pana swobodę wyboru i „ustrukturyzowaną” naukę - np. ograniczając wspólne dla wszystkich studentów przedmioty do jednego roku i wymagając jedynie wyboru na wstępie miedzy ścieżką „matematyczną” prowadzącą do kierunków MIESI/ekonomia/ekonomia międzynarodwa/finanse matematyczne, a ścieżką „mniej-matematyczną” dla przyszłych studentów zarządzania/marketingu/finansów/rachunkowości; na pierwszej uczono by porządnie matematyki, na drugiej poza podstawową matematyką i statystyką uczono by podstaw zarządzania, rachunkowości itp. Ja tylko pozwalam sobie skorzystać z uprzejmości Pana Profesora i na Pana serwisie zamieszczam głos zwykłego studenta.
PS. JSEM to stara nazwa oferowanego programu, wciąż widniejąca np. w informatorze aktualnym w czasie zadania pytania. Jest to również nazwa funkcjonująca na wydziale MIMUW w codziennym życiu.

OK, dyskutujmy.
Dla mnie punktem wyjścia do analizowania słabości SGH i pośrednio MIESI jest czas studiów licencjackich ograniczony ustawą z 2005 roku do sześciu semestrów i z tego powodu źle zdefiniowane studia II stopnia. Jakimś punktem wyjścia jest zmiana w ustawie obowiązująca od 2011 (studia I stopnia trwają "co najmniej" sześć semestrów). Daje to podstawę do innego niż obecnie zdefiniowania programu kształcenia, tak by był on "kompletny" i nie wymagający studiów II stopnia dla uzyskania pełnowartościowego wykształcenia. Choć dla MIESI za optymalne uważam przywrócenie jednolitych studiów magisterskich. Wtedy nie byłoby zmarnowanego I roku. Ale to wymagałoby odrębnej rekrutacji i mocnego programu informacyjnego wskazującego na odrębność efektów kształcenia na tym kierunku od pozostałych kierunków ekonomicznych.


2012-04-04
Gość serwisu pisze: W odpowiedzi na jedno z pytań pisze Pan Profesor, że "Nowy system spowoduje, że "dwa kierunki" znikną, bo nowe oferty edukacyjne będą (w dobrych uczelniach!) wielokierunkowe.". Jaką ofertę zamierza w takim razie wystosować SGH wobec studentów, którzy dziś studiują jednocześnie ekonomię (SGH) i matematykę (np. MIMUW)? Czy uczelnia dalej zamierza ignorować osoby chcące się porządnie nauczyć ekonomii teoretycznej i tracić najlepszych studentów na rzecz JSME (jednoczesne studia matematyczno-ekonomiczne) z UW? Chyba, że przyjmiemy, że SGH nie jest dobrą uczelnią...
Ustawa w tym zakresie preferuje duże ośrodki akademickie, mające różnorodną kadrę, a utrudnia działanie tym studentom, którzy wybierają nietypowe połączenia, chcąc tym samym uzyskać unikalne kwalifikacje (choć przecież nie wydumane).

Jestem zaskoczony opinią o tym, ze SGH traci na rzecz MSEM (nie "jednoczesne", ale "międzykierunkowe"). Nie znam liczb z UW, ale liczba studentów deklarujących MIESI rośnie. A swoją drogą, jeśli MSME powstało to chyba jest wyrazem niezadowolenia z poziomu ekonometrii na WNE. To ciekawe... Co do konkurencji z SGH: dają limit 50 miejsc. A SGH na MIESI nie ma limitu, a realna liczba studiujących jest wielokrotnie większa.
Merytorycznie: czytając ofertę MSEM ze stron UW nie widzę różnicy z naszymi MIESI. Technicznie: różnica jest taka, że UW wymaga deklarowania kierunku w momencie rekrutacji, a SGH pozwala na rok namysłu. Jedno i drugie nie jest doskonałe:
- w momencie rekrutacji nie koniecznie wie się dokładnie czego się chce,
- rok namysłu pozwala wybrać sensownie kierunek spośród wiązki oferowanej przez SGH, ale zabiera rok, który na UW został już poświęcony na analizę i algebrę.
Dlatego proponowałem, by studia MIESI były co najmniej czteroletnie, ale Senat SGH to odrzucił.
A na koniec: pytanie (cyt.:"Jaką ofertę zamierza w takim razie wystosować SGH wobec studentów...") właściwie powinno być do Rektora, a nie do jednego z dziekanów...


2012-03-04
Gość serwisu pisze: Jestem absolwentem naszej uczelni sprzed prawie 10 lat. W międzyczasie skończyłem 2 ścieżki studiów podyplomowych m.in. na UE w Poznaniu (wcześniej AE). Od kilku miesięcy śledzę stronę internetową SGH pod kątem studiów podyplomowych i zauważyłem, że niewiele z tych informacji jest aktualizowanych. Nie ma aktualnej informacji o prowadzonym naborze, aktualnej oferty, wysyłane maile do katedr / sekretariatów studiów pozostają bez żadnej odpowiedzi... Serce aż boli, bo w dobie zinformatyzowanego świata i świata konkurencji - również na rynku edukacyjnym - szczególnie w przypadku kształcenia podyplomowego - trudno to zrozumieć...
Po drugie - serce boli, bo to w końcu moja Uczelnia i sentymenty... Jedynie gdy pytałem o studia doktoranckie w jednym z kolegiów, otrzymałem wyczerpujące informacje i przeprowadziłem miłą i wyczerpującą rozmowę... Może tutaj również leży przyczyna spadku przychodów z tytułu tak istotnego dla budżetu SGH kształcenia podyplomowego... Nie wiem, ale wydaje mi się, że musi nastąpić w tej kwestii jakieś OTWARCIE, bo przecież ofertę edukacyjną w dzisiejszym świecie trzeba umieć: odpowiednio przygotować i przedstawić, wypromować i sprzedać... I tu jest paradoks całej tej sytuacji + to co się rozlało w mediach, bo przecież Uczelnia ma w swoich szeregach najlepszych w Polsce specjalistów od marketingu, promocji czy finansów...

Ciekawa, ale przykra konstatacja. W pewnym sensie "badanie rynku" wewnętrznego uczelni. Otwarcie? Musi być poprzedzone analizą przyczyn "zamknięcia"... Ale kampania wyborcza (do władz uczelni) już trwa.


2011-06-13
starszy Student pisze: Szanowny Panie Profesorze!
Zwracam się do Pana, z prośbą o podpowiedz do kogo i w jakim trybie mógłbym zgłosić parę uwag dot. SGH.
Poziom nauczania to jedno, liczy się jeszcze jakość.
1. Fatalne przeszkolenie pracowników naukowych "od strony technicznej". Sale wykładowe są świetnie wyposażone ale nigdy nie ma mikrofonu, nie wiadomo jak zasłonić rolety, opuścić ekran itd. Wykładowcy powinni przejść odpowiednie szkolenia lub tak jak na UW w razie problemów pomaga ochroniarz.
2. adresy poczty elektornicznej w domenie sgh.waw.pl. Każdy je posiada a nikt ich nie używa. Wykładowcy o zmianie sali czy odwołanych wykładach informują na prywatne adresy mailowe, jeśli ktoś przegapił liste to nigdy się o tym nie dowie. Listy wysyłane do biblioteki czy innych jednostek pozostają bez odpowiedzi.
3. W budynku głownym nie ma gdzie usiąść. Studenci podpierają parapety lub siedzą na ziemi/schodach.
4. Kary w bibiotece. 1zł/dzień/książka. Skoro kara jest tak wysoka powinien działać mechanizm kara max 150-200% wartości ksiązki i biblioteka kupuje nowy egzemplarz. Po co mieć w katalogu pozycje ktorych termin zwrotu minął kilka lat temu. Kara 1200zł za 3 ksiązki dla studenta który przegapił termin zwrotu a o ksiązkach zapomniał, wg mnie jest niesprawiedliwa.
nie chce Pana Profesora zarzucać tymi pytaniami bo mam ich sporo.

Dobre pytania.
Zasadnicze, do kogo je kierować jest proste: do Samorządu, do prasy uczelnianej (np. do Magla), do Prorektora ds. studenckich i dziekanów studiów.
A na konkretne pytania postaram się odpowiedzieć:
1. Faktycznie, parę lat temu zlikwidowaliśmy w SGH studium pedagogiczne dla nowych nauczycieli. Kiedyś po uzyskaniu doktoratu, ale bez dyplomu tego studium nie można było awansować na stanowisko adiunkta.
2. O ile wiem Centrum Informatyczne pracuje nad systemem mającym ułatwić komunikację w tym zakresie. Parę lat temu był projekt wysyłania sms-owych komunikatów do studentów. Prowadziła to IDEA, ale od czasu gdy zmieniła się w ORANGE projekt upadł.
3. To podobno ze względów ppoż.
4. Pierwsza część propozycji mi się podoba - trzeba uzupełniać braki w zasobach. Druga już nie. 1200 zł za 3 książki oznacza spóźnienie po 400 dni, to trudno nazywać "przegapieniem terminu". Swoja droga w bibliotekach znanych mi uczelni kanadyjskich w ogóle nie ma zwyczaju wypożyczania podręczników. Są tam tylko do czytania na miejscu. Jeśli ktoś chce mieć podręcznik na "dłużej" to go kupuje. Dzięki temu w bibliotece jest więcej RÓŻNYCH książek.


2011-06-07
Gość serwisu pisze: Co wiadomo o planie zajęć z Metod ekonometrycznych na semestr zimowy?

Wykłady - jak zwykle - w auli VII, przez pierwsze pięć tygodni semestru (tzn. skończą się 7 listopada), a potem ćwiczenia (dziesięć spotkań po dwie godziny) zaczynając od 8 listopada. Egzamin przewiduję tydzień, lub dwa tygodnie po ostatnim wykładzie (czyli 14 lub 21 listopada). Przypominam, że ocena końcowa to średnia z ocen z egzaminu i ćwiczeń. Co do ćwiczeń: zaplanowanych jest sześć grup, wszystkie we wtorki, po dwie grupy o 13.30, 15.20 i 17.10.
Zapraszam.


2011-06-07
Gość serwisu pisze: Mam pytanie w sprawie SGH i jej sytuacji finansowej. Czy rektor SGH ponosi odpowiedzialność w jakikolwiek sposób za finanse szkoły, czy można wyciągnąć wobec niego jakieś konsekwencje za wzrost zadłużenia? Czy może niestety władze mogą zadłużać uczelnię, tak jak Rząd RP może zadłużać kraj, bez jakichkolwiek konsekwencji do pewnego ustawowego poziomu?

Oczywiście, że ponosi odpowiedzialność: polityczną. A co do zadłużania: rektor nie podejmuje takich decyzji sam. Decyzje w tym zakresie są elementem planu finansowo - rzeczowego uczelni, a uchwala je senat. Podobnie jak nie rząd, ale parlament przyjmuje ustawę budżetową. Oczywiście skala jest inna i u kogo innego bierze się kredyt. Swoją drogą SGH ma jeden "duży" kredyt: płacimy około 4 mln złotych spłaty rat kredytu zaciągniętego na budowę budynku C. W skali budżetu wynoszącego około 180 milionów przychodów to nie jest wiele. Ale też ma się nijak do deficytu, który pojawił się trzy lata temu, a kredyt jest spłacany od sześciu czy siedmiu lat.


2011-05-15
Gość serwisu pisze: Dzień dobry, zwracam się z pytaniem dotyczącym uruchomienia Metod ekonometrycznych w semestrze zimowym 2011/12. Na opublikowanej przez Dziekanat SL liście przedmiotów przewidzianych do uruchomienia nie ma Metod, chociaż grubo ponad 100 osób wybrało je w Wirtualnym Dziekanacie. Czy to jest jedynie pomyłka, czy też rzeczywiście nie planuje Pan uruchamiać tego przedmiotu w przyszłym semestrze?
Pytam, ponieważ planuję wyjazd na wymianę na VI. semestrze i chciałabym zrealizować pozostałe przedmioty kierunkowe teraz.

Coś mi tu nie gra... Po pierwsze oczywiście, że planuję prowadzenie tego wykładu. Po drugie, to że mogliście go wybierać oznacza, że był w aktualnej ofercie. Zainterweniuję w DSL.


2011-05-02
Gość serwisu pisze: I Pana zdaniem napisanie podręcznika do ekonometrii sprawia, że ktoś powinien być czczony niezależnie od tego, że był wysoko postawionym członkiem partii komunistycznej w najczarniejszym okresie historii Polski. Zaiste, co za logika! Przynajmniej we Wrocławiu ktoś się opamiętał.

Był ekonomistą o istotnym wkładzie w rozwój myśli ekonomicznej. Powtórzę, że był to pierwszy polski podręcznik z ekonometrii. Nauki uznawanej wtedy za burżuazyjną, co oznaczało wyjście poza dopuszczalne ramy kanonu ekonomii socjalizmu. A że był być może socjalistą? Teraz też jest ich wielu, nawet w Parlamencie.


2011-04-23
Gość serwisu pisze: Dlaczego na SGH wciąż jest aula Oskara Lange?

Bo on pierwszy napisał polski podręcznik z ekonometrii, która wtedy uznawana była za naukę burżuazyjną i niegodną nauczania.


2011-03-14
Waclaw pisze: Szanowny Panie Dziekanie,
Czy moglby Pan wypowiedziec sie na temat przyczyn likwidacji programu WEMBA i ewentualnych planow jego zastapienia?

Nie znam szczegółów, ale o ile pamiętam wygasła umowa. Widocznie nie było woli do jej przedłużenia.


2011-03-14
Konrad Kostrzewa pisze: Szanowny Panie Profesorze,
zgłaszam się do Pana z następującym problemem: Byłem zapisany na przedmiot Metody Ekonometryczne, lecz niestety podczas korekty błąd systemu wypisał mnie z owego przedmiotu. Zorientowałem się ostatniego dnia korekty i nie było już miejsc. Taki sam problem miało wiele osób, między innymi mój kolega Michał Zieliński. Chciałbym się zatem zapytać czy możliwe jest jeszcze dopisanie do przedmiotu? Domyślam się, że największy problem mogą stanowić ćwiczenia. Mam jednak nadzieję, że znajdzie się miejsce w któreś grupie ćwiczeniowej dla mnie i Michała Zielińskiego.

Zalegalizuję Panów obecność poprzez protokół "papierowy", tak zazwyczaj do tej pory robiłem. Przypomnę, ze najbliższy (trzeci) wykład 14 marca. A grupę ćwiczeniową musicie sobie znaleźć.


2011-01-30
Gość serwisu pisze: Szanowny Panie Dziekanie,
Jestem ciekawy jak postrzega Pan SGH na tle pozostałych polskich uczelni ekonomicznych. Wiem jakie czynniki wpływają na dominującą pozycję SGH (chociażby swoboda wyboru przedmiotów). Interesuje mnie po prostu jak inne uczelnie są postrzegane przez osobę o tak dużym doświadczeniu (zarówno jako Rektor SGH, jak i przewodniczący PKA). Czy któryś z Uniwersytetów Ekonomicznych zasługuje na szczególne wyróżnienie? Czy którykolwiek posiada coś, czego Szkoła Główna Handlowa mogłaby mu pozazdrościć?

Praktycznie wszystkie pozostałe uczelnie ekonomiczne (a jest ich tylko cztery, bo o niepublicznych nie piszę..) mają lepsze warunki pracy. Nie są to szczególnie piękne budynki, bo nasze G, A i B są dla mnie wzorcem kampusu projektowanego specjalnie dla uczelni w początku XX wieku. Niestety mamy XXI wiek i pewne usterki z tego powodu muszą się pojawić.
Ale nie zamieniłbym SGH na inną uczelnię...
Co do Naszej wyjątkowości to potwierdzają ją wizytatorzy PKA w swych raportach.


2010-12-14
Gość serwisu pisze: Szanowny Panie Profesorze,
To najprawdopodobniej nie najlepsze miejsce, ale tak naprawdę nie wiem komu i gdzie zadać to pytanie. Aktualnie w SGH pracuje wielu wykładowców, którzy ukończyli SGPiS za tzw. "komuny". Interesuje mnie kilka kwestii:
1) Jak wyglądała nauka ekonomii w państwie centralnie sterowanym? Studenci byli uczeni, tak jak jest dzisiaj, że wolna konkurencja jest najlepsza?
2) Jeśli prawda była zakrzywiona przez system, to czy (i jeśli tak to dlaczego) mogę być pewien ich kompetencji? Proszę także zwrócić uwagę, że zdolność uczenia się z wiekiem maleje...
Podczas swojego krótkiego stażu na tej uczelni jako studenta, zauważam ze smutkiem, że większość, nawet młodych wykładowców, trochę "ideami" poprzedniego systemu przesiąknięta jest.

Miejsce właściwe, choć lepszym byłby "serwis rektora", gdyby istniał...
(polecam lekturę "archiwum serwisu rektorskiego").
Oczywiście, byliśmy uczelni ekonomii politycznej kapitalizmu (na I roku) i ekonomii politycznej socjalizmu (na II roku), a nie mikro- i makroekonomii. "Wykonanie" tego wykładu było zapewne różne u rożnych wykładowców. Nie spotkałem osobiście z indoktrynacją, a wysłuchałem wielu wykładów np. o cyklu koniunkturalnym w gospodarce socjalistycznej - co raczej nie było zgodne z ogólną doktryną tamtych czasów. Warto też pamiętać, że w dużej części ci, którzy wprowadzali reformy rynkowe byli wcześniej absolwentami SGPiS, a część z nich była i wtedy i dziś jest pracownikami naszej Alma Mater.
Co do "przesiąknięcia": przecież w realnym życiu politycznym mamy i socjalistów i liberałów, trudno by na SGH byli sami liberałowie. Moim zdaniem to nie "przesiąkniecie" tylko całkiem aktualne przekonania polityczne.


2010-12-14
Gość serwisu pisze: Mówi się o powołaniu w SGH wydziałów, co Pan Dziekan o tym sądzi?

Swoje refleksje na ten temat daję do "komentarzy", nie pełne jeszcze, ale negatywne...


2010-12-13
Gość serwisu pisze: Szanowny Panie Profesorze,
Jak zaopatruje się pan na pomysł, aby wyniki ankiet przeprowadzanych wśród wykładowców SGH były dostępne dla opinii publicznej? Bo patrząc na to obiektywnie, to studenci wypełniają te ankiety a tak na prawdę nie wiedzą nic o ich wynikach.

Rozumiem, że chodzi o ankiety przeprowadzane nie wśród wykładowców, ale wśród studentów? Po pierwsze ankiety powinny być przetwarzane, a ich zagregowane wyniki powinny być gromadzone tak by móc porównywać studenckie opinii z kolejnych semestrów i lat. Taka informacja powinna docierać do przełożonych odpowiedniego szczebla. To znaczy, np. kierownik katedry powinien mieć informacje o wszystkich swych podwładnych, dziekan dodatkowo o zagregowanych wynikach katedr, itd. Wyniki ankiet są wykorzystywane w czasie dokonywania oceny pracowników (obecnie, zgodnie z Ustawą raz na cztery lata, według projektu nowelizacji co dwa lata). Przyjmuje się zazwyczaj, że wyniki ankiet są podstawą do nagradzania najlepszych (w tym, np. publikowania listy najlepszych), ale nigdy nie są podstawą do zwalniania z pracy. Ankiety są informacją o tym, jak nauczyciele akademiccy są postrzegani przez studentów i ma to służyć podnoszeniu jakości kształcenia. A więc, jeśli ktoś ma słabe ewaluacje, to trzeba mu pomóc. Skoro został zatrudniony, to oznacza że jest naukowcem o kompetencjach niezbędnych Uczelni, a słabe wyniki ewaluacji mogą np. świadczyć o braku umiejętności dydaktycznych.


2010-11-02
Gość serwisu pisze: Czy w nadchodzącym roku akademickim zostanie uruchomiony przedmiot "Teoria ekonometrii" dla studiów licencjackich? Studenci nie mieli możliwości wybrania go w I etapie deklaracji semestralnych.

Będę się starał, nie wiem dlaczego "Teoria..." zniknęła z oferty.


2010-09-22
Gość serwisu pisze: Mam do Pana pytanie dotyczące osób, które w semestrze letnim roku akademickiego 2009/2010 zrealizowały u Pana przedmiot Metody Ekonometryczne mając kolizję z językiem(cały plan N miał takową)-oczywiście za Pana wcześniejszą zgodą. Jeśli ciągle nie mam tego przedmiotu w WD co powinnam zrobić? Napisać podanie? Czy też Pan w jakiś zbiorowy sposób się tym zajmie?

Zajmę się tym, ale poproszę o nazwiska. W mojej liście nie ma "zaznaczenia", że osoby są z innego planu. Oddałem do DSL dodatkową listę osób, które nie były uwzględnione w moim protokole, ale nie wiem, czy były to osoby z innego planu, czy z innych protokołów WD.


2010-08-14
Gość serwisu pisze: Panie Profesorze czy jest jakiś "klucz" rozmów kwalifikacyjnych na studia doktoranckie? Pytam ponieważ odniosłem wrażenie, że rozmowa kwalifikacyjna to formalność, która nie ma znaczenia jeśli chodzi o decyzję przyjęcia kandydata na studia doktoranckie. Proszę o podpowiedź czy jestem w błędzie czy też nie.

"Klucz"? Rozmowa ma dać przekonanie, że kandydat jest przygotowany do studiów w interesującym Kolegium zakresie i ma koncepcję pracy doktorskiej (a przynajmniej zarys tematyki). Nie jest to formalność, gdyż kandydatów jest więcej niż miejsc, a trzeba wybrać najlepszych.


2010-08-12
Jeżyk pisze: Jak się Pan Dziekan zapatruje na przeprowadzkę do Hermesa?

W świetle ekspertyzy musimy opuścić budynek F. Przeprowadzka do DS to co prawda tylko 1250 metrów (mierzyłem jadąc Madalińskiego), ale lepszy byłby budynek G, gdzie rezyduje wiele działów administracji Uczelni. W mojej opinii administracja nie musi mieć codziennego kontaktu ze studentami i salami dydaktycznymi, a więc mogłaby przenieść się do Hermesa. Ale decyzje zapadły..


2010-06-25
Gość serwisu pisze: Mam pytanie odnośnie wyniku końcowego z Metod Ekonometrycznych: która ocena jest ważniejsza - z modelu na ćwiczeniach, czy z egzaminu? Pytam, ponieważ problem pojawia się w przypadku średniej arytmetycznej, która w wielu przypadkach wypada "między" ocenami.

Zgodnie z zasadami, które podałem w sylabusie liczę średnią arytmetyczna (a więc obie oceny maja te same wagi), a potem wyznaczam ocenę zgodnie z regułą:

od 2,9975, do 3,41 - dostateczny, a dalej:
3,4155 3,828 dst 1/2
3,8335 4,246 dobry
4,2515 4,664 dobry 1/2
4,6695 5,082 bdb
5,0875 5,50 celujący

W tej tabeli "odległości" pomiędzy ocenami (rozpiętość przedziałów) są stałe.


2010-06-21
Gość serwisu pisze: Moje pytanie dotyczy przedmiotu Metody Ekonometryczne - chciałbym zapytać kiedy można zaliczyć egzamin z tego przedmiotu podczas sesji? W harmonogramie widnieje tylko uwaga "INDYWIDUALNIE" w rubryce, gdzie powinien znajdować się termin egzaminu.
Kolejne pytanie - czy w przypadku otrzymania oceny większej niż 4 za projekt zaliczeniowy możliwe jest zaliczenie przedmiotu nawet mimo niezdanego egzaminu?

Część studentów pisała egzamin dzisiaj, kolejny termin 16 czerwca, 9.50.
Tak, liczy się średnia z ocen: NDST + DB daje DST.


2010-05-29
Gość serwisu pisze: W obecnych wyborach semestralnych nie było możliwości wyboru Teorii ekonometrii. Czy był to błąd dziekanatu, czy nie prowadzi Pan tego przedmiotu w sem. zimowym? Bo z tego co wiem, to w społeczności studenckiej wiele osób byłoby zainteresowanych zrealizowaniem tego przedmiotu w najbliższym semestrze. A przez brak tego przedmiotu, zostaje on automatycznie na ostatni semestr, a niektórzy (włączając mnie) chcą go sobie zostawić jako wolny.

Nie wiem, sprawdzę w Dziekanacie. Oferty nie zmieniam: prowadzę i jestem gotowy prowadzić ten przedmiot co semestr. Jeśli dostanę listę chętnych podejmę interwencję.


2010-05-29
Gość serwisu pisze: Czy wiadomo już, kiedy odbędzie się rekrutacja na stacjonarne studia doktoranckie w KAE?

Czekamy na decyzję Rektora o limicie.


2010-05-04
Gość serwisu pisze: Zdaję sobie sprawę, że już raz przekładaliśmy termin egzaminu, ale czy ze względu na pogrzeb Ryszarda Kaczorowskiego nie moglibyśmy przełożyć go o kolejny tydzień? Był to człowiek niezwykle zasłużony i wydaje mi się, że dużo ludzi chciałoby uczestniczyć w tym pogrzebie, ale ponieważ egzamin rozpoczyna się o 15.20, a pogrzeb o 16.00 nie będzie to możliwe.

Tak, to prawda, że Prezydent Kaczorowski był człowiekiem niezwykle zasłużonym, ale w poniedziałek nie będzie już Żałoby Narodowej, a kolejne dni i tygodnie niosą kolejne pogrzeby ważnych dla Polski osób.
Będzie i tak termin egzaminu w sesji. Tego egzaminu już nie odwołam.


2010-05-04
Gość serwisu pisze: 19.04 odwołane wszystkie Pana wykłady. Rozumiem, że egzamin z Metod Ekonometrycznych też jest przełożony. Chciałabym zapytać, na który dzień.

Odwołane są WYKŁADY, egzamin nie jest odwołany. Odbędzie się w Auli Głównej.


2010-03-19
Gość serwisu pisze: Studenci z grupy 201 (p. M. Książek) wciąż nie maja w WD ocen z Ekonometrii... czy może Pan powiedziec w jakim terminie możemy się spodziewać w końcu tych ocen?

Już wpisałem.


2010-03-19
Wojciech Paczos pisze: Panie Dziekanie,
jestem studentem I roku studiów doktoranckich w Kolegium Analiz Ekonomicznych. Właśnie rozpoczął się drugi semestr.
Przed chwią, dezyzją bliżej niesprecyzowanych "władz akademickich" zmieniono nam prowadzącego przedmiot "Seminarium - warsztaty ekonomiczne" z zespołu dr. J. Growiec dr. M. Knauff dr. Ł. Woźny. na prof.Kucińskiego. Jednocześnie zmienia się charakter przedmiotu - z nowoczsnego seminarium na tradycyjny wykład.
Jako studenci stanowczo protestujemy przeciwko takiej zmianie i sposobie jej przeprowadzenia. Przedmiot zaproponowany przez młodych doktorów jest ciekawy, wymagający i prowadzony według najnowszych wzorców zachodnich.
Według regulaminu organizatorem studiów doktoranckich są poszczególne kolegia. Zwracam się zatem do Pana, jako do szefa studiów doktoranckich w Kolegium Analiz Ekonomicznych z następujacymi pytaniami:
1. Czy wie Pan o tej zmianie, sposobie jej przeprowadzenia oraz motywach za nią stojących?
2. Jaka jest podstawa reguluminowa, która pozwala władzom uczelni "zmieniać zasady w trakcie gry", a w szczególności zmienić prowadzącego zajęcia w trakcie semestru.
3. Argumentem podanym przez "władze akademickie" podanym usuniętym prowadzącym była "niezgoda studentów na wtorkowy termin zajęć".
Uprzejmie zwracamy się zatem o udostępnienie nam pisma w którym rzekoma niezgoda została wyrażona. Z naszej najlepszej wiedzy wynika, że żadnej takiej niezgody nie było, co oznacza że władze akademickie posługują się nieprawdą, w którą mieszają doktorantów, co jest niezwykle krzywdzące.
Uprzejmie proszę o wyjaśnienie powyższej kwestii.
Pozdrawiam
Wojciech Paczos

1. Nie, jest to dla mnie zaskoczenie.
2. Formalnie sprawa jest zawikłana. Regulamin nie precyzuje tych spraw. Ogólnie: w poprzedniej kadencji wprowadzono - dla oszczędności, ale też dla uczynienia studiów doktoranckich bardziej "uczelnianymi" - pewną część programu (wymuszoną) wspólną dla doktorantów z różnych Kolegiów.
3. Proponuję protest zbiorowy skierowany do władz rektorskich, bo to one dokonały tych zmian. Po to macie Samorząd Doktorantów i po to były wybory do tego gremium.


2010-03-19
Gość serwisu pisze: Szanowny Panie Profesorze,
Mam pytanie odnośnie wykładu z Metod Ekonometrycznych w semestrze letnim. Otóż sam wykład jest wtedy kiedy plan N na drugim roku ma drugi język, co utrudnia zasadniczo pojawianie się na wykładzie jak i formalne jego zapisanie w WD. Moje pytanie jest następujące: czy jest możliwość aby zapisać się do Pana Profesora na ten przedmiot, ale chodzić jedynie na ćwiczenia?

Teoretycznie, tak. Na ryzyko "GOSCIA" tego serwisu. Egzamin jest z "wykładu", ale ocena końcowa jest średnią z ocen z egzaminu i ćwiczeń, więc jest możliwe uzyskanie pozytywnej oceny końcowej nawet z NDST z egzaminu... Nie ukrywam jednak, że lubię frekwencję na wykładzie jak każdy wykładowca...
O sposobach układania zajęć nie dyskutuję. Teoretycznie można to zrobić przy pomocy zadania programowania liniowego, ale to zajmuje nieco czasu i trzeba wiedzieć co to jest ZPL...


2010-03-19
Student SGH pisze: Jak by się Pan Profesor odniósł do akapitu czwartego z http://www.parkiet.com/artykul/839961,842346.html, pt. Astroanaliza techniczna M. in.: ceny akcji towarów poruszają się pod wpływem wewnętrznej energii (internal energy) i zewnętrznej energii (external energy) pochodzącej z przestrzeni albo: te same konstelacje [planet] korespondują z tymi samymi cenami. To się wykłada na SGH...

Fantastyczne!
A na serio, jeśli to wykład o tym jak prognozują różni analitycy, to czemu nie. Osobiście wolę modele przyczynowo - skutkowe.


2010-03-19
Gość serwisu pisze: Panie Profesorze,
Czy jutro odbędą się konsultacje?

Tak, o 18.00 w 208 F.


2010-03-19
Gość serwisu pisze: Panie Profesorze,
czy uczestnicy Niestacjonarnych Studiów Doktoranckich mają dostęp do bezpłatnej opieki lekarskiej?

Po pierwsze, nie ma bezpłatnej opieki lekarskiej, Konstytucja w art.68 mówi o opiece zdrowotnej FINANSOWANEJ Z ŚRODKÓW PUBLICZNYCH.
Po drugie polecam http://www.spoleczne.ubezpieczenie.com.pl/wszystko_o_ubezpieczeniach_nfz_po_i_w_trakcie_studiow/120,8435.html


2010-02-07
Gość serwisu pisze: Czy istnieje możliwość (na własny wniosek) prowadzenia zajęć dydaktycznych przez uczestników niestacjonarnych studiów doktoranckich?

Formalnie nie widzę przeszkód.


2010-01-17
Gość serwisu pisze: Panie Dziekanie, czy będą konsultacje w tym tygodniu?

Tak, ale w poniedziałek, a nie we wtorek. Zapraszam, jak zwykle o 18.00 do 208 w F.


2010-01-17
Gość serwisu pisze: Panie Profesorze,
Mam kilka pytań związanych z niestacjonarnymi studiami doktoranckimi w KAE:
1. Czy jest możliwość aby promotor pracy doktorskiej pochodził z innego Kolegium? Chodzi mi konkretnie o KNoP, ew. KZiF, zakładając oczywiście, że temat byłby odpowiedni do specyfiki KAE.
2. Czy odpłatność (7.500 PLN za rok) należy wnieść od razu za cały rok, czy jest możliwość opłaty za każdy semestr?
2. Czy profesor z KAE może być promotorem na studiach doktoranckich prowadzonych w innym kolegium?

Ad.1: nie tylko z innego kolegium, nawet z innej uczelni. Są liczne przykłady.
Ad.2 tak, mogą być raty semestralne.
Ad.3 OCZYWIŚCIE, chyba, że tamci tego nie chcą...


2010-01-17
Gość serwisu pisze: Panie profesorze, czy można ukończyć studia doktoranckie w jednym kolegium, natomiast bronić się w innym a jeśli tak, czy związane są z tym jakieś dodatkowe koszty?

Formalnie rzecz biorąc, tak. Studia doktoranckie opisane ustawa "prawo o szkolnictwie wyższym" to studia III stopnia kończące się wydaniem świadectwa ich ukończenia. Studia te maja przygotowywać do pracy naukowej i pomagać w uzyskaniu stopnia naukowego. Ale uzyskanie stopnia doktora jest opisane w ustawie o stopniach i tytule naukowym. Aby uzyskać stopień naukowy trzeba spełnić warunki opisane tą ustawą, a tam nie ma mowy o ukończeniu studiów doktoranckich.
Praktyczny problem polega na tym, że proces doktoryzowania niesie za sobą koszty (stosowne wynagrodzenie zdefiniowane przez rozporządzenie ministra otrzymują promotor i recenzenci), ponoszone przez uczelnie i nie rekompensowane przez nikogo. Z tego powodu w kolegium, w którym prowadzonych jest wiele przewodów doktorskich można ustanowić "limit" dla liczby nadawanych doktoratów. W przeciwnym przypadku można doprowadzić uczelnie do deficytu...


2009-11-24
Gość serwisu pisze: Czy można mieć dwóch promotorów pracy licencjackiej, jeśli praca będzie łączyła dwie dziedziny np. ekonometrię i finanse?

Z jednej strony: nie znam takiego przypadku, ale czemu nie. Bywają doktoraty z dwoma promotorami.
Z drugiej strony: praca licencjacka, to taka wprawka do pracy magisterskiej, bardziej zarys metodologii badania problemu, niż próba jego analizy, więc jeden promotor wystarcza. Kluczowy dla wyboru promotora powinien być wybór kierunku studiów: w toku oceny jakości kształcenia dokonywanej przez PKA sprawdza się, czy promotor miał kompetencje do promowania w ramach danego kierunku. W takim przypadku ten "drugi" może się okazać zbędny.


1-50 | 51-100 | 101-150 | 151-200 | 201-250 | 251-300 | 301-350 | 351-400 | 401-450 | 451-500 | 501-550 | 551-600 | 601-650 | 651-700 | 701-710


Biuro Senatorskie Marka Rockiego, pl. Jana Henryka Dąbrowskiego 5, 00-057 Warszawa, tel. (22) 892 06 95, fax (22) 892 06 95